Biskupi co prawda zapewniają, że „służą Ludowi Bożemu”, a w Wielki Czwartek piszą do „swoich kapłanów”, że „z ojcowską troską pochylają się nad nimi”, ale jest to odbierane jako paternalistyczne głaskanie po główkach. Tymczasem Jezus wciąż powtarza: „Wy jesteście moimi przyjaciółmi, jeśli spełniacie wszystko, co wam polecam. Już nie nazywam was sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan. Nazwałem was przyjaciółmi, gdyż dałem wam poznać wszystko, czego dowiedziałem się od Ojca. (…) To wam nakazuję, abyście się wzajemnie miłowali”. To znaczy „przyjaciółmi w Panu”, jak mówi Ignacy z Loyoli.
Nienowa to rzecz, omawiano ją na soborach, łącznie z trydenckim: „Biskupi powinni we wszystkim dawać przykład (…) zachowywać się skromnie, bez próżności i zniewieścienia (…) wystrzegać się zbytku (…) zbędnych i kosztownych ozdób (…) biskupi i inni wizytatorzy winni upominać swoich duchownych, [a] przede wszystkim sami powinni poddać się reformie”. Dziwnie znajomo brzmi ten cytat, a następny jeszcze dziwniej: „Proszę was, pamiętajcie o mnie (…) Pozwólcie, że wam powiem, co uczyniłem, żeby nigdy o was nie zapomnieć. Oto dla swej pociechy i żeby was zawsze mieć w pamięci, wyciąłem z waszych listów imiona, pisane przez was własnoręcznie, i noszę je zawsze ze sobą razem z formułą moich ślubów zakonnych, by z nich czerpać pociechę. Bogu niech będą dzięki, a po Bogu wam, Ojcowie i Bracia najsłodsi za to, że Bóg was uczynił takimi, iż noszenie przy sobie samych tylko imion waszych napełnia mię wielką radością”, pisał z Dalekiego Wschodu Franciszek Ksawery do współbraci w Europie.
Jeśli więc nasz dom, Kościół, wyziębia się i pustoszeje, to przede wszystkim dlatego, że przestaliśmy być „przyjaciółmi w Panu” i jego domownikami, a staliśmy się członkami wspólnoty. Wspólnoty interesów, a nie umiłowania. Najwyższy czas „poddać się reformie”. Warto się zastanowić, czy przypadkiem Jezusowego przykazania o wzajemnym miłowaniu nie sprowadziliśmy do bezdusznego zarządzania zasobami ludzkimi i finansami. I czy rzeczywiście w Kościele nie można już odnaleźć żadnego powodu, który „napełnia mię wielką radością”?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















