W synagodze i w domu

W ubiegłym tygodniu liturgia zaprowadziła nas wraz z Jezusem do Kafarnaum (zob. Łk 4, 31-41).
Czyta się kilka minut

Ewangelia mówi, że odrzucony przez swoich ziomków w Nazarecie, „udał się do Kafarnaum” – przy czym polski przekład („udał się”, „przyszedł”) nie oddaje w pełni Łukaszowego oryginału. Łukasz pisze po grecku „katelthen” – tzn.„zszedł”, „zeszedł na dół” (co św. Hieronim w Wulgacie oddał dosłownym „descendit”). Czy to jedynie proste odbicie topografii – Nazaret leży na górach, a Kafarnaum w depresji Jeziora Galilejskiego?

A może coś więcej? Może refleks duchowego doświadczenia Człowieka, który został odrzucony przez najbliższych, otarł się o śmierć i musi szukać nowej ojczyzny?

Pierwsze dwa wydarzenia Jezusowe w Kafarnaum wyraźnie łączą się ze sobą w zapisie Łukasza: Jezus najpierw idzie do synagogi, a następnie udaje się z niej do domu Szymona (przyszłego Piotra). I w synagodze, i w domu uderza obecnych moc Jezusowego Słowa. W synagodze pierwszą reakcją słuchaczy jest zdumienie, „gdyż słowo Jego było pełne mocy” (w. 32). Jest ono także ich reakcją ostatnią: „Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą” (w. 36). W domu Szymona Jezus uzdrawia jego teściową „trawioną wysoką gorączką”. W zapisie Markowym (zob. Mk 1, 31) czyni to, wyciągając ku niej rękę, i podnosząc ją. U Łukasza Pan nie wykonuje żadnego gestu. Uzdrawia ją słowem – mocnym słowem: „rozkazał gorączce, i opuściła ją” (w. 39).

I w synagodze, i w domu Szymona Jezus wyrzuca złe duchy z osób opętanych: „w synagodze był człowiek, który miał ducha nieczystego (…); o zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu…” (w. 33 i 40 n).

To jest przepiękna i Dobra Nowina: działanie Boga nie jest zamknięte w murach synagogi i aktach kultu. Tak samo mocny Bóg może się okazać w moim własnym domu. Chce się takim okazać. W mojej prywatności, codzienności, zwyczajności, „szarości”. I w miejscu „świętym” (w kościele), i w moim domu: daje się spotkać, słucha z uwagą, widzi potrzeby, reaguje z miłością i mocą, poucza, uzdrawia i uwalnia, uzdalnia do czynu.

To zachwycające, a jednocześnie oczywiste i proste: dom – nie tylko ambona – jest miejscem głoszenia Słowa. Dom jest nim wcześniej niż ambona. Jest miejscem pierwszego i najważniejszego przekazu wiary. Łatwo widzimy w tej misji rodziców i dziadków. A widzimy za nimi Jezusa? Uświadamiamy sobie Jego obecność choćby krótką modlitwą? Czy wierzymy, że domowy przekaz wiary dokonuje się mocą Jezusową, a nie naszą? Czy ta świadomość ma moc dyscyplinującą także w stosunku do nas?

I w synagodze, i w domu Szymona padają bowiem ważne słowa o Jezusie. W synagodze: „Wiem, kto jesteś: Święty Boży!”; w domu: „Ty jesteś Syn Boży!” (w. 34 i 41).

To też odbicie naszego doświadczenia: mówimy o Jezusie – w kościele i w domu. Tu i tu możemy mówić o Nim najprawdziwszą prawdę – taką jak ta zawarta w obu przytoczonych aklamacjach. I tu, i tu może się okazać, że owa najprawdziwsza prawda… nie jest Słowem Bożym. I zamiast aprobaty Jezusa spotyka się z Jego zakazem: „Milcz! Nie pozwalał im mówić” (w. 35 i 41).

To nie jest zimny prysznic na radosną Nowinę. To Jezusowy czyn miłości w stosunku do nas. Przestroga, która nas uwalnia. Dyscyplinuje, wręcz egzorcyzmuje. Dobrze, że mamy w sobie pragnienie mówić o Jezusie – i w kościele, i w domu. Jeśli jednak mamy czynić to „z mocą”, potrzebujemy realnej komunii z Jezusem. Bo ta moc jest z Niego; nie z nas.

Nie wystarczy znać prawdę. Wiedzieć. Nawet daleko więcej niż wszyscy. Jeśli nie zadbaliśmy o relację z Jezusem; jeśli w miejsce tej komunii posłuchaliśmy i poszliśmy – działaniem, pragnieniami, wyborami – za złym duchem, możemy usłyszeć Jezusowe: Milcz! Lepiej nie mów. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2016