Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wydanie specjalne "Polska Żydowska"

W stanie, w jakim jest

W stanie, w jakim jest

26.11.2018
Czyta się kilka minut
Wraca do mnie wspomnienie spotkania w jednym z miast, gdzie miałem wygłosić zamówiony przez jakąś korporację wykład.
W

Wchodząc wieczorem do wypasionego hotelu, dosłownie potknąłem się o leżącego w drzwiach bezdomnego, który na kartonie i w namiastce wymęczonego śpiwora układał się do snu. Scena jak z ewangelicznej przypowieści – pomyślałem. Oto bogacz wchodzi do ciepłego, jasnego wnętrza, gdzie weźmie prysznic, uraczy się winkiem i zanurzy w puchowych piernatach, a biedak spędzi tę noc, telepiąc się z zimna i odliczając minuty, aż ktoś wypędzi go nawet z progu, który w tej opowieści, w tej wizji, staje się przecież niczym innym jak progiem piekła.

Usiadłem, by porozmawiać z tym człowiekiem. Nie dlatego, że przeraziłem się roli, jaką przydzieliłem sobie w namalowanej przed chwilą przypowieści, ale dlatego, że po prostu często to robię. Jestem ciekaw ludzkiego losu, próbuję ustalić, czy jest coś, co mogę dziś, tu i teraz zrobić. Chciałbym też jakoś dać temu człowiekowi odczuć, że choć nie mogę...

6676

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Takich kazań chciałabym słuchać na mszy.

Podobne obrazki znajdzie Pan w każdym metropolitalnym mieście. Im bardziej uczęszczane turystycznie i bogate tym więcej osób, o kt. można się potknąć w progu luksusowego butiku. W Paryżu przy drzwiach Galeries des La Fayettes zawsze są osoby żebrzące podczas gdy w środku do stoiska Chanel ustawia się kolejka turystek z Chin i Arabii Saudyjskiej. Jest jeszcze Saint Germain, Pola Elizejskie gdzie można się o bezdomnych przewrócić i potknąć a i tak mało kto ich widzi. Za to na La Défense przy jednym z wejść do centrum handlowego co weekend pojawiał się Aleksander, nasz rodak. Chociaż zimą mniej, bo trudno mu było wystać na chłodzie. Wszystko to dołujące, dobrze, że są jeszcze tacy ludzie jak Pan

ta jest jego warunkiem koniecznym, a rzeczywiście biedni, co nasze bogactwo swoją krwią i potem karmią, to wcale nie ci z naszych ulic i dworców, tego zjawiska bym w ogóle biedą nie nazywał bo to w jakiś sposób urąga prawdziwie biednym, rozsianym po obcych nam kontynentach milionowym rzeszom niewolniczych wyrobników, pariasów XXI wieku

Wiążą się różne historie. Wracając znowu do paryskiego przykładu kiedyś poznałam tam innego naszego rodaka Andrzeja, który koczował na osiedlu Belleville. Wylądował w tej sytuacji, ponieważ przytrafił mu się wypadek na budowie, gdzie oczywiście był zatrudniony na czarno. Szef go odstawił do domu i na tym się skończyła ich relacja. Wypadek spowodował, że poszkodowany stracił umiejętność władania dłonią, więc do prawie żadnej pracy już się nie nadawał. Może od wyzyskiwanych osób, o kt. Pan napisał różniło go to, że miał w Pl dziecko i matkę, kt. oczywiście do niczego się nie przyznał, więc mógł dokąś wrócić. Jednak padł ofiarą takiego samego wyzysku jak ludzie w Bangladeszu. A czy można go nazwać biednym ? To już spór semantyczny bez większego znaczenia. Kończąc dodam, że historia jest ostatecznie pozytywna. Bezdomnym Polakiem zainteresowała się moja znajoma z tego osiedla oraz Polka, kt. też tam mieszkała. Znajoma zajęła się Panem Andrzejem: nosiła mu posiłki, poszła do wszystkich z bloku i zbierała pieniądze, za kt. nasz bohater kupił bilet i pojechał na święta do Pl. Wrócił jednak gdyż Polka z Belleville załatwiła mu pracę w hotelu u teściów w charakterze dozorcy i tak Pan Andrzej wyszedł z bezdomności a ja mogłam opowiedzieć Państwu tę historię.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]