Na początek nie trzeba dużych środków. Do wylicytowania pracy młodego polskiego artysty wystarczy połowa pensji minimalnej, z kolei zdjęcie słynnego fotografa hollywoodzkich gwiazd kosztuje mniej niż metr kwadratowy mieszkania.
Intensywne zainteresowanie sztuką zaczęło się – jak przyznaje Monika Bryl z Domu Aukcyjnego Agra-Art – w czasie pandemii. Wtedy to na aukcjach internetowych pojawiały się rekordowe liczby licytujących. I dziś jednak właściciele domów aukcyjnych nie mają powodów do narzekań – w minionym roku, jak właśnie policzył GUS, przelaliśmy im przez internet dwa razy więcej pieniędzy niż w roku 2023. Hossa, mówi Bryl, niewątpliwie poszerzyła grono aktywnych kolekcjonerów.
Co kupujemy najchętniej?
Kolekcjonerzy z najgrubszym portfelem niezmiennie klasykę: Kossaków, Malczewskiego, Wyczółkowskiego, ale też Fangora, Tarasewicza i Beksińskiego. Ponad 80 proc. dzieł sztuki, w które inwestujemy, to obrazy. Powód jest prozaiczny: najłatwiej jest je gromadzić i eksponować w domach.
Wedle Ryszarda Lachmana, dyrektora Krakowskiego Domu Aukcyjnego, wciąż cenimy sobie sztukę dekoracyjną, chętnie wieszamy na ścianach dworki Bronisławy Rychter-Janowskiej oraz martwe natury Alfonsa Karpińskiego. W malarstwie pejzażowym zainteresowanie budzą z kolei twórcy ze szkoły Jana Stanisławskiego, jednego z przedstawicieli modernizmu. Wzrost cen notują także weduty oraz widoki architektoniczne, w tym prace krakowskiego architekta Wiktora Zina.
Kto z młodych jest na topie? Monika Bryl mówi o surrealistycznych pracach Tomasza Alena Kopery. Jeśli jeszcze pięć lat temu jego obrazy licytowano za mniej niż 30 tys. zł, dziś, by kupić Koperę, trzeba mieć już dziesięć razy większy budżet.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















