Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

W obronie kibola

W obronie kibola

w cyklu WOŚ SIĘ JEŻY
08.11.2018
Czyta się kilka minut
Kibol to współczesny kozioł ofiarny. Rodzaj worka treningowego, na którym stateczni mieszczanie mogą wyładować rozliczne frustracje. Może już wystarczy?
Rafał Woś / Fot. Grażyna Makara
Rafał Woś / Fot. Grażyna Makara
P

Po wygłoszeniu takiej herezji w mediach społecznościowych rozpętało się piekło. Sugerowano, że albo oszalałem, albo nie mam pojęcia, o czym piszę. Pewnie nigdy nie byłem na meczu i tworzę inteligenckie fantazmaty. Wielu życzyło mi wręcz, bym spotkał w ciemnej uliczce grupkę krzepkich mężczyzn w szalikach. Niechby mi spuścili nielichy łomot, może wtedy zrozumiem. Pomyślałem, że skoro są emocje, to jest też chyba problem. Wrócę dziś więc do sprawy, bo warto.

Właśnie wyszła po polsku ostatnia książka-wywiad ze zmarłym w 2015 r. Rene Girardem („Apokalipsa tu i teraz”, przeł. Cezary Zalewski, WAM, Kraków 2018). Ten gigant światowej antropologii zasłynął (choć nie w tej książce) popularyzacją figury „kozła ofiarnego”. Mechanizm kozła polega na tym, że grupa społeczna w momencie kryzysu, dezintegracji albo zagrożenia obiera sobie ofiarę. Po czym ta ofiara staje się obiektem zbiorowej agresji całej grupy. Agresja przybierać może różne formy. Czasem ekstremalne, jak fizyczna eksterminacja. Czasem „wystarcza” wypędzenie – pozbycie się obcego z oczu. W niektórych przypadkach sprawa odbywa się w języku i staje na wykluczeniu symbolicznym. Jakimś wyklęciu albo niepodawaniu ręki „łajdakowi”.

Najbardziej niepokojące w mechanizmie kozła ofiarnego nie jest nawet to, jak często się on powtarza (a według Girarda powtarza się w kółko). Mnie największe „ciary” przechodzą, gdy widzę, że kozioł pojawia się nie tylko tam, gdzie spodziewamy go spotkać. A „śmielej, śmielej” słychać ze strony tych, co się od udziału w nagonkach najgłośniej odżegnują. Bo przecież nagonki to zawsze specjalność „tamtych”.

Kilka tygodni temu napisałem dla „TP” tekst „Stadionowa walka klas”. Pytałem w nim, jak to się stało, że dla ludzi o progresywnej autoidentyfikacji stadiony stały się czymś podejrzanym. Obca ziemią zdominowaną przez wstecznictwo, nietolerancję i skrajną prawicę. Jedna z kluczowych tez tekstu brzmiała tak: futbol był kiedyś masową demokratyczną rozrywką. Ale w pewnym momencie doszło do sporu, do kogo piłka nożna właściwie należy. Nakierowana na zysk kapitalistyczna wizja „modernizacji futbolu” starła się z wizją trochę przaśnej, ale egalitarnej rozrywki ludowej. Wygrał pomysł pierwszy. Głównie dzięki temu, że nowe i coraz bardziej syte mieszczaństwo stanęło po stronie zwycięskich modernizatorów. W konsekwencji stadion z przestrzeni obywatelskiej i demokratycznej stał się przestrzenią komercyjną i coraz śmielej prywatyzowaną. W Europie pionierem tego zjawiska była Thatcherowska Wielka Brytania. W Polsce proces zdarzył się w dwóch etapach. Pierwszym były zmiany właścicielskie w klubach piłkarskich na początku lat 90. Drugim wejście do gry stacji telewizyjnych i modernizacja stadionów przy okazji Euro 2012.

Z konfliktami społecznymi jest tak, że zwycięzca zazwyczaj zaciera ślady przemocy, której swoją wygraną zawdzięcza. Służy temu racjonalizacja odbytego starcia. Zwycięzcom nie wystarcza, że wygrali, bo byli mocniejsi. To za mało. Zwycięzca musi mieć jeszcze moralną legitymację sukcesu. Dopiero na tym może budować dalsze konstrukcje. W praktyce oznacza to, niestety, że przegranego trzeba jeszcze… pognębić. Odmówić słuszności roszczenia. Albo jeszcze lepiej: pogrzebać mu w szafach i znaleźć tam cuchnące trupy. A przez to pokazać, że jego walka była od początku niesłuszna. Mechanizm kozła ofiarnego działa w takich wypadkach niezawodnie. Pozwala bowiem usankcjonować wynik batalii. Przegrali, przegrać musieli. Akurat w przypadku świata piłkarskiego służyło temu pompowanie tezy o stadionowym chuligaństwie i zblatowania „kibolstwa” ze światem przestępczym. Gdyby kibol nie istniał, należałoby go wymyślić. Tak samo, jak we wcześniejszej fazie polskiej transformacji potrzebna była zwycięzcom odczłowieczająca przegranego figura roszczeniowego „homo sovieticusa”. Tego, co przegrał, bo widocznie sam był sobie winien. Ostatnio próbowano tego samego z konstruktem „zapijaczonego beneficjenta 500 plus”. Już na szczęście z gorszym skutkiem.


WOŚ SIĘ JEŻY - autorska rubryka Rafała Wosia co czwartek w serwisie "TP"


W odpowiedzi na takie tezy zeszła lawina irytacji. Posypały się antykibolskie memy (każdy zbudowany na obowiązkowej sprzeczności między mało sympatycznymi mężczyznami w kominiarkach a naiwnie brzmiącymi na tym tle wezwaniami autora do dostrzeżenia w nich bliźniego). Przypomniano mi też wszystkie historie kibicowskiej przemocy z ostatnich lat czy nawet miesięcy. Od zadźgania kibica po meczu Polska-Anglia w 1993 r. w Chorzowie (akurat tak się składa, że byłem na tamtym meczu), po składane w tym roku złowrogie zapowiedzi ataków maczetami ze strony kibiców Wisły.

Aby zrozumieć, o co chodzi, posłużę się jaskrawym zestawieniem. Weźmy dwie tezy. Obie równie ogólnikowe i grubo ciosane. Ale politycznie niezwykle nośne. Jedna brzmi „kibol to zło”. I ilustrujemy ją powyżej przytoczonymi przykładami. Druga głosi, że „zło to migrant”. Tym razem przykłady czerpiemy z niechętnych migracji mediów prawicowych.

Co widzimy? Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku zwolennik obu tez znajdzie prawdziwe przypadki potwierdzające jego przekonanie. Żadna z tych historii z osobna nie będzie pewnie stuprocentowym fake newsem. Bo faktem jest, że w Polsce stadionowi ultrasi faktycznie bywają skoligaceni ze światem przestępczym. Tak samo trudno sfalsyfikować stwierdzenie, że w krajach zachodnich przestępczość wśród osób z migranckim pochodzeniem bywa wyższa niż średnia. Oczywiście i jedno, i drugie zjawisko można próbować tłumaczyć, zagłębiając się w jego przyczyny. Analizować procesy stygmatyzacji, wykluczenia i braku perspektyw. Zachęcam do tego. I ubolewam, że w przypadku obu tez („zły kibol” vs „zły migrant”) kończy się na czymś dokładnie przeciwnym. W obu przypadkach na podstawie cząstkowych historii zaczyna być pleciona szersza narracja. Rozpoczyna się nagonka na kozła ofiarnego. Widząc to, dzwonki alarmowe u ludzi suwerennie myślących powinny zacząć brzęczeć. I w jednym, i w drugim przypadku.

Nie mam wpływu na to, jak czytany będzie ten tekst. Mogę jedynie powiedzieć, jak chciałbym, aby był czytany. Nie piszę tego, by prowokować dla bezsensownego prowokowania. Albo relatywizować cokolwiek. Wydaje mi się raczej, że świat, w którym każdy trochę mniej gorliwie będzie kopał po głowie swojego własnego kozła, będzie (być może) światem trochę lepszym. Tak, drodzy przyjaciele, o postępowej autoidentyfikacji. Was to też dotyczy! Skończcie, proszę, tę bezsensowną nagonkę na wyimaginowanego kibola. Nie chodzi o to, że sobie od razu padniecie w ramiona. Trochę mniej odczłowieczania (na początek) byłoby już jakimś postępem. Przyjrzyjmy się tym ludziom.

Czytaj także: Rafał Woś: Stadionowa walka klas

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Rafał Woś / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz ekonomiczny, laureat m.in. Nagrody im. Dariusza Fikusa i Grand Press Economy, wielokrotnie nominowany do innych nagród dziennikarskich, np. Grand Press, Nagrody im. Barbary...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Skończcie, proszę, tę bezsensowną nagonkę na wyimaginowanego kibola." Jeśli dla Ciebie, szanowny Autorze, kibol jest postacią wyimaginowaną, to gratuluję dobrego samopoczucia. Baw się dobrze, ale beze mnie. Próby wybielania bandytów i przestępców, pisanie o "bezsensownej nagonce" na biedactwa stadionowe świadczą jedynie o tym, że nie dorosłeś do życia w normalnym społeczeństwie. Maczeta jest bliższa Twoim zainteresowaniom.

wymaga bowiem jednomyślnego, kolektywnego aktu przemocy, jednoczącego ogarniętą kryzysem społeczność. Dlatego ostatecznie kozioł zostaje uznany zarówno za przyczynę samego kryzysu, jak i sprawcę jego "magicznego" uśmierzenia. Często bywa deifikowany. W naszym przypadku nie ma girardowskiego "kryzysu mimetycznego", czyli walki wszystkich ze wszystkimi, gdzie nikt nie wie, o co właściwie walczy, tylko starcie dwóch wrogich plemion. Zaraz odezwą się "liberalni" tygodnikowi kibole, to sam pan redaktor zobaczy i (na szczęście tylko wirtualnie) poczuje ;)

Tak jest, już się melduję w blokach startowych:)))) Całkowicie się z Panem zgadzam, ze przywolanie przez Autora Girardowskiego "kozła ofiarnego" jest nie przypiął, ni przyłatał. Atakując (słownie!!!) kiboli mamy na względzie zwrócenie uwagi na uprawiana przez nich bandyterke, która grozi innym smiercia lub kalectwem. Mamy też głębokie przekonanie, ze owi kibole są wręcz hołubieni przez obecna władzę jako "element na wskroś patriotyczny", ponieważ walą imigrantów, czyli obcych, i kibicują polskim drużynom z udziałem biało-czerwonych malunków na ciele i takichze akcesoriów. Brzydzac się takimi pseudokibicami nie tuszujemy ani swoich kompleksów, ani swoich przewinień. Po prostu bronimy i siebie, i inteligenckiego etosu, który powinien królować w naszym pięknym kraju, a nie chowac się ze strachu po kątach

Zabawne jest to wypróżnianie w powyższych komentarzach :-)

dla niektórych

Nie trace nadziei, ze po skończonej zabawie doczekamy się jakiejś merytorycznej krytyki:)))

"4 listopada przez województwo łódzkie przejeżdżać mieli kibice. - Kilkudziesięciu funkcjonariuszy z łódzkiego oddziału prewencji policji (OPP) i Komendy Miejskiej około godziny 22.40 skierowano na MOP Wiśniowa Góra Zachód – relacjonuje kom. Adam Kolasa z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Jak przekazał nam anonimowy policjant, skierowane na autostradę siły składały się z około dwudziestu kilku policjantów. Ośmiu z nich miało nie mieć na sobie munduru. Według naszego źródła funkcjonariusze ubrani po cywilnemu to naczelnicy i zastępcy z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi, którzy musieli wesprzeć oddziały łódzkiej prewencji z powodu wzmożonej absencji w garnizonie. Około godz. 23.25 na MOP po przeciwnej (wschodniej) stronie wjechały autokary z kibicami klubu Wisła Kraków. Pojazdy były eskortowane przez dwa pojazdy, także łódzkiego OPP. Z autobusów wysiedli kibice. Część poszła do toalety, część do McDonalda i do sklepu przy pobliskiej stacji benzynowej. Reszta po prostu rozmawiała na płycie parkingu, stojąc zaraz przy autobusie. – Policjanci, którzy ich eskortowali, objęli nadzorem rozchodzące się grupy – relacjonuje kom. Kolasa. W pewnym momencie wśród stojących przy autokarach kibiców zaczęło się poruszenie. Grupa ruszyła w stronę MOP-u po przeciwnej stronie autostrady. Biuro prasowe nie podaje ilu ich było, ale według naszego źródła to ponad 70 osób. Anonimowy policjant mówi: – Jeździły samochody. Kibice przeskoczyli barierki i wbiegli na drugą stronę, gdzie stała policja. Tam były kamienie. Zaczęli rzucać w stronę policjantów i ich atakować. Kamienie latały koło głów. Zaczęła się walka. Gaz i pałki. Kibice zostali odparci. Walka przesunęła się na autostradę. Na szczęście samochody zatrzymały się. Ludzie patrzyli co się dzieje. Dlaczego pseudokibice chcieli zaatakować policjantów? – Prawdopodobnie z powodu przeświadczenia, iż w pojazdach stojących przy oznakowanych radiowozach policji mogą znajdować się kibice innych drużyn – mówi kom. Kolasa. Na szczęście cała sytuacja – została opanowana błyskawicznie." Tak się bawią bydlęta nazywane szumnie kibolami.

Za moich szkolnych lat by zostać kozłem ofiarnym wystarczyło być rudym, grubym czy fajtłapą. Upośledzenie, a raczej ociężałość umysłowa też klasyfikowała człowieka do ubiegania się o ten tytuł. Ta ociężałość być może i u kiboli występuje, co niejako usprawiedliwiało by pański wywód. Jednak do końca tak chyba nie jest, bo kozioł ofiarny to ktoś z reguły pokrzywdzony, wymagający od nas tolerancji. W przypadku kiboli, nie wyobrażam sobie jaką formę owa tolerancja miałaby przybrać. Powinniśmy sobie dać od czasu do czasu wytrzaskać gęby, machnąć ręką na demolkę i chuligaństwo? Ostatnio kibole są ostoją patriotyzmu modelowanego na wzór obecnej władzy - to pięknie.

kibolstwo plus faszyści to polisa ubezpieczeniowa PiS na wypadek utraty władzy i w konsekwencji pociągnięcia do karnej odpowiedzialności funkcjonariuszy tej partii - nie mam najmniejszych wątpliwości, że to właśnie te grupy będą stały w pierwszej linii rozrób i awantur kiedy postpisowska władza zacznie dobierać się do de dzisiejszym nietykalnym - jeśli p. red. Woś pisze o kibolach jako o kozłach ofiarnych, utwierdza mnie w zrodzonym po paru jego poprzednich tekstach przekonaniu, że patrzy na świat przez dziwaczne okulary

Pan Rafał nie podał definicji kibola.Pewnie ma rację,że tylko niewielu z kiboli jest w komitywie ze światem przestępczym.Dla mnie kibol to ktoś,kto jest agresywny,a swoją agresję musi wyładować na meczu.Sam mecz go mało interesuje i o piłce nie ma pojęcia.Nawet Pan Jaki mieści się w tej definicji.Jest agresywny do dziennikarzy,którzy zadają trudne pytania.Choć z typowym obrazem kibola nadużywającego alkoholu i bijącego innych nie ma nic wspólnego.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]