W cieniu „Białej Wdowy”

Konwersja na islam nie jest w Europie zjawiskiem masowym, ale zauważalnym: z uwagi na skutki, nieproporcjonalne do skali. Jak wtedy, gdy konwertyci stają się terrorystami. Najsłynniejszy dziś przykład to Brytyjka Samantha Lewthwaite.

07.10.2013

Czyta się kilka minut

Osiem lat temu Samantha Lewthwaite trafiła na pierwsze strony brytyjskich gazet – po tym, jak 7 lipca 2005 r. jej mąż wysadził się w centrum Londynu. Dziś ona sama jest poszukiwania jako terrorystka. Na zdj.: okładka tabloidu „The Sun” z września 2005 r.  / Fot. Andrew Stuart / AP / EAST NEWS
Osiem lat temu Samantha Lewthwaite trafiła na pierwsze strony brytyjskich gazet – po tym, jak 7 lipca 2005 r. jej mąż wysadził się w centrum Londynu. Dziś ona sama jest poszukiwania jako terrorystka. Na zdj.: okładka tabloidu „The Sun” z września 2005 r. / Fot. Andrew Stuart / AP / EAST NEWS

Była cichą, spokojną, nieśmiałą dziewczyną z niewielkiego angielskiego miasta. W gronie rówieśników niczym się nie wyróżniała. Przykładna uczennica, z anglo-irlandzkiej rodziny. Zero szaleństw. Nikomu i nigdy – jak wspomina jeden z jej dawnych szkolnych kolegów – nie sprawiała kłopotów. Za to dziś wielu spędza sen z powiek: 30-letnia Samantha Lewthwaite to jedna z najbardziej poszukiwanych osób na świecie, pod najcięższym zarzutem: terroryzmu.

TAJEMNICZA BIAŁA KOBIETA

Wprawdzie nie ma – przynajmniej na razie – niepodważalnych dowodów, że to ona stała za niedawnym zamachem w Nairobi, podczas którego zginęło 67 osób. Jej udziału nie potwierdza ekstremistyczna somalijska organizacja Al-Shebaab, która zorganizowała ten atak, i do której Samantha podobno należy. Zaś władze brytyjskie nie mają co do tego pewności.

Niemniej w relacjach świadków powtarza się informacja o białej kobiecie w gronie zamachowców – i jeśli nawet nie była to Samantha, to zapewne inna muzułmańska konwertytka z Europy. To pokazuje zagrożenie, jakie może wiązać się z przechodzeniem Europejczyków na islam – choć samo w sobie nie jest ono przecież niczym zdrożnym.

Konwersja na islam nie jest na Starym Kontynencie zjawiskiem masowym – ale zauważalnym, właśnie z uwagi na skutki, nieproporcjonalne do skali. Zresztą łatwiej jest wniknąć w przyczyny zmiany wyznania niż w jej rozmiary. Nowi europejscy muzułmanie chętnie dzielą się swymi przeżyciami i przemyśleniami – na tyle często, że łatwo na tej podstawie zbudować obraz ich potrzeb duchowych i okoliczności konwersji. Ale ilu ich jest, dokładnie nie wiadomo. W spisach powszechnych, jeśli w ogóle pada pytanie o wyznanie, to o aktualne, a nie dawne. Nie wszyscy zwracają się też do meczetów o wydanie stosownego zaświadczenia. Szacuje się więc, że w Szwecji jest ponad 5 tys. konwertytów na islam, we Francji i w Niemczech ponad 60 tys., w Wielkiej Brytanii – aż 100 tysięcy.

JAK SAMANTHA STAŁA SIĘ SZERAFIJĄ

Dlaczego Samantha Lewthwaite przyjęła islam? Z opowieści znajomych i sąsiadów z Aylesbury, gdzie się wychowała, wyłania się obraz skromnej dziewczyny, która od dzieciństwa obracała się w mieszanym środowisku brytyjsko-muzułmańskim. Gdy miała 11-12 lat, zadurzyła się w jednym z muzułmańskich przyjaciół, starszym o parę lat. Bez wzajemności.

Ale to jej nie zniechęciło – i gdy w 1995 r. jej rodzice się rozeszli, dziewczyna znalazła pomoc i wsparcie w zaprzyjaźnionej rodzinie muzułmańskiej. Na islam przeszła, mając zaledwie 15 lat, za to z pełnym przekonaniem. Przybrała imię Szerafija, od razu założyła hidżab, zakrywający głowę; w pewnym momencie nosiła nawet galabiję, szatę zakrywającą całe ciało. To wyróżniało ją wśród rówieśników.

Studia z religii i politologii w londyńskiej School of Oriental and African Studies były w tej sytuacji wyborem oczywistym. Ale Samantha szybko je porzuciła. Na internetowym czacie islamskim poznała bowiem pochodzącego z Jamajki Germaine’a Lindsaya, też konwertytę. Spotkali się osobiście podczas demonstracji przeciw udziałowi Wielkiej Brytanii w wojnie w Iraku; wkrótce potem wzięli ślub.

Ciekawe, że Samantha w jakiejś mierze – toutes proportions gardées – powieliła sytuację swych rodziców. Oni także przekroczyli barierę między społecznościami. Ojciec Andy w latach 70., w najbardziej gorącym okresie konfliktu w Irlandii Północnej, służył w stacjonujących tam siłach brytyjskich. Tam poznał i poślubił Christine Allen, katoliczkę. Takie małżeństwa nie były, delikatnie mówiąc, dobrze widziane w społeczności północnoirlandzkich katolików. Samantha przyszła na świat w 1983 r., a pięć lat później rodzina przeniosła się do Anglii. Na szczególny paradoks zakrawa też fakt, że ojciec najbardziej poszukiwanej dziś terrorystki świata był żołnierzem oddziałów, które miały zapanować nad falą terroru.

Teraz, po zamachu w Nairobi, Samanthę nie przypadkiem nazwano „Białą Wdową”. To aluzja i do jej pochodzenia, i do bliskowschodnich terrorystek-samobójczyń, zwanych „czarnymi wdowami”. A Samantha też jest wdową: jej mąż był wśród zamachowców, którzy 7 lipca 2005 r. dokonali serii zamachów w Londynie – na stacji metra King’s Cross zdetonował bombę, zabił 26 osób i sam zginął. Samantha była wówczas w zaawansowanej drugiej ciąży. Czyn swego męża zdecydowanie potępiła. Mówiła wówczas prasie, że jego umysł zatruły wizyty w meczetach prowadzonych przez radykałów.

Co zatruło jej własną duszę? Nie wiadomo. Po śmierci Lindsaya wyszła za mąż za innego muzułmanina, Marokańczyka z pochodzenia. Gdy jej dom w akcie odwetu podpalono, wyjechała z Aylesbury. Zerwała kontakty z rodziną. A potem zniknęła. I odnalazła się w Afryce.

WŚRÓD „NIEWIERNYCH”

Przypadek Samanthy nie jest częsty, ale nie jest też całkiem odosobniony.

To jasne, że konwersja na islam nie jest zawsze równoznaczna z przyjęciem radykalnej ideologii. Jeśli takie przypadki szczególnie rzucają się w oczy, to dlatego, że przyciągają uwagę i najmocniej poruszają opinię publiczną, skłaniając do pytań: dlaczego? Jak ktoś może nagle stać się wrogiem wszystkiego, w czym żył? Jak może zwrócić się przeciw rodzinie i przyjaciołom?

Niełatwo znaleźć tu wspólny mianownik, choć pewne elementy się powtarzają. Część badaczy sądzi, że niedobrą rolę odgrywa internet, zwłaszcza zamieszczane w nim filmy z wojen toczonych przez Zachód ze światem muzułmańskim – z Afganistanu i Iraku. Ostatnio także – filmy z wojny domowej w Syrii. Działają one jak zapłon ekstremizmu. „Ci ludzie nie rozumieją tego, co się dzieje, nie znają nawet arabskiego, ale pod wpływem obrazów doświadczają ogromnej traumy. I czują przemożną potrzebę, by coś zrobić” – uważa Mathieu Guidère, znawca islamu z uniwersytetu w Tuluzie i doradca francuskiego rządu. Do rangi bohaterów urastają więc ludzie, którzy z tych wojen wracają i sami sięgają po terror – jak Mohammed Merah, sprawca zamachów w Tuluzie w 2012 r.

Jedno można stwierdzić na pewno: jeśli ludzie z Zachodu przyjmują islam w radykalnym, antyzachodnim wydaniu, ekstremizmem dorównują swym muzułmańskim towarzyszom – jakby chcieli udowodnić sobie i innym, że przemiana jest nieodwracalna. Za przykład niech posłużą John Walker Lindh, ujęty w Afganistanie Amerykanin walczący po stronie talibów (miał zaledwie 20 lat) czy Brytyjczyk Richard Reid „Shoebomber”, który w grudniu 2001 r. ładunkiem schowanym w bucie próbował wysadzić w powietrze samolot lecący z Paryża do Miami.

Po złożeniu szahady, islamskiego wyznania wiary, nowi muzułmanie przyjmują nowe imiona i zaczynają nowe życie. Czasem próbują nawracać swych bliskich, a gdy to się nie udaje, zrywają z nimi kontakty. Już ich nie potrzebują, bo nową, wielką rodziną staje się dla nich cała wspólnota islamska. Mówią o śmierci i czekającym ich raju. Niektórzy jadą na wojnę. I nie jest to doświadczenie, które cokolwiek zmienia i łagodzi – przeciwnie, oznacza dalszą radykalizację.

„ALLAH CZEKA NA CIEBIE”

Wśród konwertytów na islam około dwóch trzecich stanowią kobiety. Droga większości z nich jest prosta, bo prowadzi przez małżeństwo z muzułmaninem. Ale nie jest to droga jedyna.

Dla Lauren Booth, najbardziej prominentnej brytyjskiej konwertytki, wszystko zaczęło się od zainteresowania Palestyną, dokąd pojechała jako dziennikarka. Prominentnej – bo Booth to szwagierka byłego premiera Tony’ego Blaira, przyrodnia siostra jego żony Cherie. Trudno się dziwić, że jej przejście na islam, dokonane trzy lata temu, odbiło się szerokim echem. Nie obeszło się bez oburzenia, słów potępienia i pytań, jak wykształcona kobieta Zachodu może przyjąć religię, której zarzuca się dyskryminację kobiet.

Zirytowana Lauren odpowiedziała na to obszernym wyjaśnieniem na łamach dziennika „Guardian”, tłumacząc, dlaczego to zrobiła i jak się z tym czuje. „Czułam to, co czują muzułmanie, gdy szczerze się modlą: przypływ słodkiej harmonii, dreszcz radości, wdzięczność za wszystko, co mam (dzieci), i poczucie bezpieczeństwa połączone z pewnością, że wraz z modlitwą niczego mi więcej nie trzeba” – tak opisywała swą modlitwę w sanktuarium Masumeh w Iranie, decydujący moment na drodze do zmiany religii. Po powrocie do Londynu niezwłocznie udała się do meczetu i została przyjęta do grona wyznawców islamu. „Ale nie śpiesz się, Lauren, mówił jej szejk, Allah czeka na ciebie”. „A ja wreszcie dostrzegłam wielkie kłamstwo, które stanowi fasadę naszego nowoczesnego życia: wiarę, że materializm, konsumpcjonizm, seks i narkotyki przyniosą nam trwałe szczęście”.

Podobną drogę – szukania poczucia wspólnoty, ale też właściwych odpowiedzi na wyzwania, jakie niesie życie – przeszła Szwedka Helena Benaouda. Ta konwertytka od paru już lat przewodniczy Szwedzkiej Radzie Muzułmańskiej. Formalnie rzecz biorąc, jest więc najwyższą rangą muzułmanką Szwecji (co zresztą nie wszystkim współwyznawcom się podoba). Helena Benaouda uważa przy tym, że poszukiwanie „wymiaru duchowego”, które kilka tysięcy Szwedów doprowadziło do konwersji, ma znaczenie głębsze i ogólnospołeczne. Benaouda twierdzi, że napływ muzułmanów, którzy nie sekularyzują się i nie odwracają od życia religijnego, wielu mieszkańcom Szwecji „otworzył oczy i dusze nie tylko na islam, ale na religię w ogóle”.

Ten aspekt – poszukiwania drogi duchowej – okazał się decydujący także dla innego znanego konwertyty, jakim był Maurice Béjart. Słynny choreograf przeszedł na islam w 1973 r., gdy Europa pod każdym względem była o wiele bardziej odległa od świata muzułmańskiego niż dziś. Po jego śmierci jesienią 2007 r. dziennik „La Libre Belgique” przypomniał, że Béjart traktował islam – w bardziej mistycznym jego zdaniem wydaniu szyickim, które przyjął – jako oczywistą kontynuację swej drogi artystycznej. Konwersja Béjarta znana była wówczas niewielu. Co innego, gdy zmiany wyznania dokonał popularny wówczas piosenkarz Cat Stevens – od 1977 r. Yusuf Islam.

W WIĘZIENIU I W RODZINIE

Ma jednak chyba rację Andrew Brown, publicysta „Guardiana”, gdy – snując refleksje przy okazji konwersji Lauren Booth – nie kryje wątpliwości, czy przyjęcie wiary muzułmańskiej ma wyłącznie wymiar indywidualny. Nie da się, uważa Brown, oddzielić go od kontekstu społecznego, bo akt konwersji na islam to również deklaracja polityczna i społeczna. Konwertyta pokazuje w ten sposób, gdzie widzi swe miejsce w świecie. Widać to szczególnie jaskrawo na przykładzie konwersji dokonywanych w więzieniu – one, zdaniem Browna, są nie tylko aktem wiary, ale też wyrazem pogardy dla świata.

Konwersje więzienne są na tyle częste, że w wielu krajach budzą wielkie obawy. Więzienia są bowiem wylęgarniami ekstremistów. Osadzani są drobni przestępcy, a wychodzą bojownicy o wiarę. Taką drogę przeszedł „Shoebomber”, skazany za kradzieże. Już parę lat temu francuskie władze penitencjarne przestrzegały przed skutkami konwersji w więzieniach. „Jeśli ekstremistów umieści się razem, zaczynają spiskować. Jeśli się ich rozdzieli po różnych celach, swymi ideami zarażają innych” – mówił dziennikowi „Le Figaro” sędzia zaangażowany w zwalczanie terroryzmu.

Tymczasem przeciągająca się wojna w Syrii niesie dziś jeszcze większe zagrożenie – również dlatego, że na żadnej z wcześniejszych nie walczyło tylu ochotników z Europy. Z informacji zebranych przez naukowców z King’s College London wynika, że po stronie rebeliantów jest ich około 600. Walczą w oddziałach najbardziej radykalnych grup islamskich, jak Ahrar asz-Szam czy związana z Al-Kaidą Dżabhat al-Nusra. Wojna ich zmienia. Jacques Beres z organizacji Lekarze bez Granic opowiadał BBC, jak leczył w Syrii pięciu rannych Europejczyków – z Francji, Anglii i Szwecji: „Byli kompletnie zagubieni. Zachowywali się jak automaty. To było przerażające”.

Choć więc nowi muzułmanie w większości odrzucają radykalizm, wkrada się on niekiedy znienacka i niepostrzeżenie. Helena Benaouda, „pierwsza muzułmanka Szwecji”, potępia ekstremistów – gdy tymczasem jej córka Safia i zięć Munir Awad byli podejrzewani o kontakty z islamistami z Somalii i przygotowywanie aktów terroru...

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarka, współpracowniczka działu „Świat”.

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2013