Uprawianie, a nie granie

Przyjęcie przed tygodniem przez Sejm zmian w ustawie medialnej to przykład na coraz silniejsze zakorzenianie się w naszym życiu publicznym swoistego obyczaju: rządząca partia po politycznych "trupach" ustanawia prawo, o którym z góry wie, że i tak nie wejdzie w życie. Co więcej: ma świadomość (a przynajmniej ma ją wielu jej przedstawicieli), że to prawo może wyrządzić wiele zła.
Czyta się kilka minut

Tak działo się, gdy rządził PiS; tak jest, gdy władzę sprawuje PO. Obyczaj ten staje się normą nie tylko dla polityków, ale i dla obywatelsko aktywnej części społeczeństwa oraz mediów.

Nowelizacja ustawy medialnej to również przykład, że zasada skutecznego kompromisu w osiąganiu wyższych celów coraz częściej przegrywa z "zasadą" nieskutecznej rywalizacji z przeciwnikiem politycznym. A wszystko to w imię przekonania, że nie jest ważne, żeby być skutecznym, ważne, żeby mieć rację.

Przy czym, mówiąc o wyższych celach nie mam w tym konkretnym przypadku na myśli sztywnych gwarancji budżetowych dla państwowego radia i telewizji, ale fakt, że przy dramatycznie spadających wpływach z abonamentu (bo w przekonaniu społecznym on już nie obowiązuje) istnienie publicznych mediów jest zagrożone i należy zrobić wszystko, aby je obronić.

Obwinianie za ten stan rzeczy jedynie Lecha Kaczyńskiego, który zapowiedział, że ustawy przygotowanej przez PO nie podpisze (słusznie czy niesłusznie), czy SLD, które ewentualnego prezydenckiego weta nie odrzuci, jest równie absurdalne, jak winienie Donalda Tuska za to, że ludzie nie płacą abonamentu, i robienie mu zarzutu, że w obliczu kłopotów budżetowych nie chce radiu i telewizji dać lekką ręką prawie miliarda. Winny nie jest więc każdy z osobna polityk, ale winni są oni wszyscy: każdy z nich przyczynił się do podważenia podstaw istnienia mediów publicznych. Każdemu zabrakło woli kompromisu, choć była na to szansa.

Taka - być może ostatnia - szansa nadal istnieje, potrzebna jest tylko wola porozumienia prezydenta z premierem. Ustawy medialnej to - miejmy nadzieję - nie ocali, ale poprzez porozumienie w sprawie odrzucenia sprawozdania KRRiTV pomoże publicznemu radiu i telewizji.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2009