Martwi mnie stosunek polskich mediów, a także polskiego MSZ do sprawy pobicia dzieci rosyjskich dyplomatów w warszawskim parku. Jednomyślne - ze strony polskiej - zwalanie wszystkiego na chuliganów i powtarzanie, że przecież w Rosji też zdarzają się pobicia cudzoziemców nie przystoi w państwie europejskim.
Każdy napad bandycki jest oznaką patologii społecznej, każde pobicie dzieci dyplomatów stanowi - czy tego chcemy, czy nie - incydent dyplomatyczny, a słowo “przepraszam", nawet jeśli Rosja szuka pretekstu do zwady, nikogo nie powinno poniżyć.
Kiedyś minister Andrzej Milczanowski wraz z polską delegacją przeprosił w Moskwie za pobicie rosyjskich obywateli na Dworcu Wschodnim w Warszawie. Byłem w tej delegacji i twierdzę, że te przeprosiny się opłaciły.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















