Twarze Kadafiego, sukces Busha

Był lipiec 2002, gdy Muammar Al-Kadafi - formalnie “wódz rewolucji", faktycznie od 1969 r. dyktator Islamsko-Socjalistycznej Ludowej Republiki Libii - objawił swe nowe oblicze. Jego apel do “braci i sióstr" Afrykanów, by nie dali się więcej zniewolić, towarzyszył ceremonii utworzenia Unii Afrykańskiej. Wtedy to w Durbanie 53 państwa Afryki podpisały dokument, powołujący spadkobierczynię rozwiązanej równocześnie Organizacji Jedności Afrykańskiej (istniejącej od 1963 r. i zwanej “klubem dyktatorów").
Czyta się kilka minut

Unia Afrykańska miała stać się kopią Unii Europejskiej: organizmem opartym na ideach “pokoju i demokracji" i “rozwoju gospodarczego" (w istocie jest forum dyskusyjnym, choć ambicje ma wielkie). To Kadafi sfinansował prace nad przekształceniem OJA w UA. Izolowany i obłożony sankcjami ONZ, szukał poparcia w krajach Afryki.

Dwa miesiące później, we wrześniu 2002 r., w rytualnym (dotąd) przemówieniu wygłaszanym w rocznicę “rewolucji" Kadafi obwieścił, że Libia kończy z “rewolucyjną polityką zagraniczną" (czytaj: przestaje finansować europejskie organizacje terrorystyczne, jak IRA, i nie będzie organizować zamachów, jak w Berlinie Zachodnim w 1986 r. czy na samolot nad Lockerbie w 1988 r.). Kadafi obwieścił też, że Libia przyłącza się do walki z terroryzmem, na dowód czego aresztowano grupę libijskich fundamentalistów islamskich, oskarżonych o związki z Al-Kaidą.

W kwietniu 2003 Libia ogłosiła, że przejmuje odpowiedzialność za zamach nad Lockerbie i tworzy fundusz, z którego wypłaci odszkodowania rodzinom 270 ofiar.

Wreszcie, kilka dni temu, Kadafi wystąpił niespodziewanie w wieczornych wiadomościach libijskiej telewizji i oświadczył (w patetycznych słowach), że wstrzymuje wszelkie prace nad bronią nuklearną, chemiczną i biologiczną (brytyjska prasa informowała, że Libia ma też przekazywać informacje o Al-Kaidzie i wydać aresztowanych terrorystów). Jak się potem okazało, negocjacje dyplomatyczne między Libią a USA - na jakich warunkach kraj zaliczony przez prezydenta Busha do “państw bandyckich" ma zrezygnować z broni ABC - trwały dwa lata i zaczęły się po zamachach z 11 września.

Co skłoniło Kadafiego - który dotąd zaprzeczał, że pracuje nad bronią ABC - do ustępstw? Tego się nie dowiemy. Ważniejsze jest pytanie: czy Kadafiemu można wierzyć? W każdym razie libijskie arsenały mogą teraz bez ograniczeń kontrolować międzynarodowi inspektorzy. Ale istotniejszą przesłanką jest to, że deklaracja niedawnego “ojca chrzestnego" międzynarodowego terroryzmu i głównego wroga Zachodu to nie jednorazowy gest, ale logiczny ciąg dalszy w procesie zmieniania twarzy przez Kadafiego. Choć tylko w polityce zagranicznej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2004