Reklama

Tuż obok

Tuż obok

10.04.2007
Czyta się kilka minut
Pierwsze komunikaty od razu wzbudziły niepokój. Artykuł wstępny w "Rzeczpospolitej" z 24 marca doniósł: "Wilno: hotel zamiast słynnej Celi Konrada". Wśród nieustannych komunikatów o walkach partyjnych w Sejmie i oskarżeń o korupcję albo zniesławienie, na zasadzie rzadkiego wyjątku przebiła się wiadomość zza najbliższej miedzy o rozpoczętym remoncie klasztoru bazylianów, który obejmie i Celę Konrada, a zakończyć się ma urządzeniem tam domu pielgrzyma. W kilka dni później korespondencję z Wilna zamieszcza "Gazeta Wyborcza". Potwierdza się stan sprawy, a także brak wyraźnej odpowiedzi, co stanie się z pamięcią po uwięzionych przyjaciołach z Mickiewiczem na czele. Jeszcze dzień, i ojcowie bazylianie, gospodarze obiektu, komunikują PAP: Cela Konrada pozostanie. Także były ambasador RP na Litwie, Jan Widacki, przekazuje nam do "Tygodnika" uspokajające komunikaty od prezesa Fundacji Adama Mickiewicza na Litwie. Odzyskana część klasztoru jest remontowana, między kościołem a klasztorem trwają badania archeologiczne. Przedwojenna tablica nad wejściem do skrzydła, gdzie mieści się Cela Konrada, jest i zostaje, słynna tablica z Celi ("obiit Gustavus...") zdjęta jest tylko czasowo, bo trwa remont. Ojcowie bazylianie otwarci są na kontakty i nastawieni jak najbardziej przyjaźnie.
M

Można by się więc uspokoić i czekać cierpliwie, obiecując sobie i przyjaciołom przy następnej wyprawie do Wilna odwiedzenie Mickiewiczowskich murów w lepszym stanie. Tylko że ta niespodziewana i tak rzadka w codziennej prasie korespondencja nie o polityce, lecz o historii, pamięci i wspólnej trosce o nie - pozostawia jednak zbyt wielką liczbę pytań bez odpowiedzi. Nie unikajmy ich więc.

Robert Mackiewicz z Wilna pisze w swoim pierwszym alarmującym doniesieniu, że "w renowacji bazylianów nie bierze udziału nikt z Polski. Podobno bazylianie kilka lat cierpliwie czekali na finansowe zaangażowanie ze strony polskiej i otrzymywali z Warszawy optymistyczne sygnały, że pomoc nadejdzie". Czy na pewno wszystko rozbiło się tylko o to, że, jak tłumaczy strona polska, "nie wykazywano zainteresowania rozmową z nami"? Może to tylko łatwa wymówka, nie bardzo dająca się...

2195

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]