Tuż obok

Pierwsze komunikaty od razu wzbudziły niepokój. Artykuł wstępny w "Rzeczpospolitej" z 24 marca doniósł: "Wilno: hotel zamiast słynnej Celi Konrada". Wśród nieustannych komunikatów o walkach partyjnych w Sejmie i oskarżeń o korupcję albo zniesławienie, na zasadzie rzadkiego wyjątku przebiła się wiadomość zza najbliższej miedzy o rozpoczętym remoncie klasztoru bazylianów, który obejmie i Celę Konrada, a zakończyć się ma urządzeniem tam domu pielgrzyma. W kilka dni później korespondencję z Wilna zamieszcza "Gazeta Wyborcza". Potwierdza się stan sprawy, a także brak wyraźnej odpowiedzi, co stanie się z pamięcią po uwięzionych przyjaciołach z Mickiewiczem na czele. Jeszcze dzień, i ojcowie bazylianie, gospodarze obiektu, komunikują PAP: Cela Konrada pozostanie. Także były ambasador RP na Litwie, Jan Widacki, przekazuje nam do "Tygodnika" uspokajające komunikaty od prezesa Fundacji Adama Mickiewicza na Litwie. Odzyskana część klasztoru jest remontowana, między kościołem a klasztorem trwają badania archeologiczne. Przedwojenna tablica nad wejściem do skrzydła, gdzie mieści się Cela Konrada, jest i zostaje, słynna tablica z Celi ("obiit Gustavus...") zdjęta jest tylko czasowo, bo trwa remont. Ojcowie bazylianie otwarci są na kontakty i nastawieni jak najbardziej przyjaźnie.
Czyta się kilka minut

Można by się więc uspokoić i czekać cierpliwie, obiecując sobie i przyjaciołom przy następnej wyprawie do Wilna odwiedzenie Mickiewiczowskich murów w lepszym stanie. Tylko że ta niespodziewana i tak rzadka w codziennej prasie korespondencja nie o polityce, lecz o historii, pamięci i wspólnej trosce o nie - pozostawia jednak zbyt wielką liczbę pytań bez odpowiedzi. Nie unikajmy ich więc.

Robert Mackiewicz z Wilna pisze w swoim pierwszym alarmującym doniesieniu, że "w renowacji bazylianów nie bierze udziału nikt z Polski. Podobno bazylianie kilka lat cierpliwie czekali na finansowe zaangażowanie ze strony polskiej i otrzymywali z Warszawy optymistyczne sygnały, że pomoc nadejdzie". Czy na pewno wszystko rozbiło się tylko o to, że, jak tłumaczy strona polska, "nie wykazywano zainteresowania rozmową z nami"? Może to tylko łatwa wymówka, nie bardzo dająca się przełożyć na konkretne dowody? Jak było ostatecznie ze Wspólnotą Polską: obiecywała pomoc czy nie, a jeśli nie - to dlaczego właściwie? A co z obietnicami składanymi przez inne wysokie instancje, które z kolei przytacza "GW"? Też były urojeniem czy lekko rzucanymi słowami bez pokrycia? I jak to się stało, że wznowione na progu niepodległej Litwy Środy Literackie w Celi Konrada (w 1992 r. byłam na ich inauguracji, z Miłoszem jako głównym gościem) tak po prostu umarły znowu, "gdyż nie spotkały się z zainteresowaniem litewskich kręgów kulturalnych", jak pisze wileński korespondent "GW". A może należało tylko bardziej na nie chuchać, i chodzi raczej o to, że i po naszej stronie nie było komu o to się zatroszczyć?

Czytając wszystkie te korespondencje, można sobie zestawić sporą listę ważnych instytucji i ważnych urzędników, którzy powinni umieć odpowiedzieć na każde z tych pytań i na wiele podobnych (zaczynając od Departamentu ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą w Ministerstwie Kultury). Pod warunkiem, po pierwsze, że zechcą. A po drugie, że dziennikarzom będzie się chciało zadać takie pytania, odległe o lata świetlne od tego, czym w mediach żywimy się ostatnio dzień i noc.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2007