Trybunał, sumienie i uczucia religijne

Czytając komentarze wokół niedawnych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, trudno oprzeć się wrażeniu, jakby chodziło o mecz katolicy
–reszta Polski.
Czyta się kilka minut
Marek Zając / / Fot. Grażyna Makara
Marek Zając / / Fot. Grażyna Makara

Na dodatek drużyna fanatyków, grająca brzydko i brutalnie – niesprawiedliwie wygrała 2:0. Ten ton, niestety, potwierdza, że bez względu na światopogląd zwykliśmy nad Wisłą kierować się miażdżącą (bliźnich) logiką: sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie.

Zacznijmy od orzeczenia dotyczącego klauzuli sumienia. Lekarz, który powołując się na nią odmówi wykonania świadczenia medycznego – nie powinien być zobowiązany do wskazania pacjentowi miejsca, gdzie to świadczenie można zrealizować. Zauważmy: Trybunał nie stwierdził, że sumienie jest wartością ponad wszystko inne. Mamy tu do czynienia z orzeczeniem raczej pragmatycznym. W czasach, gdy człowiek szykuje się do lotu na Marsa, kobietom, które zgodnie z prawem chcą usunąć ciążę, nietrudno znaleźć informacje, gdzie dokonuje się aborcji, bez jednoczesnego zmuszania lekarzy do działań sprzecznych z ich etyką. To naprawdę dobra wiadomość dla wierzących i niewierzących, że państwo woli (na ile to możliwe) oszczędzić obywatelom wewnętrznych konfliktów. Bo sumienie – nieśmiało przypominam – mają wszyscy.

Teraz oczywiście wiele zależy właśnie od państwa, aby troszcząc się o moralny komfort jednych – innym zagwarantować przestrzeganie ich praw. Nieco podobnie jest zresztą z drugim orzeczeniem, że przepis o obrazie uczuć religijnych jest zgodny z Konstytucją, choć – dodajmy – Trybunał wyraził słuszną wątpliwość co do możliwości karania za to więzieniem, a nie tylko grzywną.

Przecież nie oznacza to, że każdy proces wytoczony na podstawie art. 196 kodeksu karnego ma się zakończyć wyrokiem skazującym. Nie, ciężar odpowiedzialności spada na barki sędziów rozstrzygających konkretne przypadki. To na pewno nie są sprawy łatwe; trudno precyzyjnie zdefiniować, czym są uczucia religijne; nie brak furiatów i cynicznych graczy, którzy raz po raz czują się śmiertelnie obrażeni. Ale bez minimum zaufania do wymiaru sprawiedliwości pozostaje ogłosić likwidację państwa polskiego i wystąpić o azyl w Niemczech.  ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2015