Reklama

Ładowanie...

To idzie młodość. Najlepsze wystawy sezonu

To idzie młodość. Najlepsze wystawy sezonu

26.09.2022
Czyta się kilka minut
W muzeach i galeriach oglądamy w tym sezonie młodych, a także pomijanych twórców i twórczynie. Warto lepiej poznać artystki i artystów z Ukrainy.
W lubelskiej Galerii Labirynt można oglądać wystawę zbiorową „ВГОЛОС / NA GŁOS / OUT LOUD”. Yehor Antsyhin, „OPENING”, 2022 r. Fot. GALERIA LABIRYNT / MATERIAŁY PRASOWE
D

Do muzeów i galerii wróciły wystawy poświęcone klasyce sztuki. Czasami ograniczają się one do jednego lub kilku dzieł, zazwyczaj na wyrost określanych mianem „arcydzieł”. Jednak tej jesieni można obejrzeć kilka wystaw, które zasługują na uwagę. Do nich należy z pewnością ekspozycja na stołecznym Zamku Królewskim poświęcona twórczości Bernarda Belotta, zwanego Canalettem, wenecjanina działającego na dworze Stanisława Augusta Poniatowskiego, którego płótna do dziś kształtują wyobrażenia o Warszawie (czynna do 8 stycznia 2023). Zamkowa wystawa przypomina, że Canaletto należał do tych twórców, którzy nie tylko zwrócili uwagę na miasto i jego życie, ale uczynili z niego temat godny podziwu. Z kolei Muzeum Narodowe w Warszawie od 8 listopada do 5 marca przyszłego roku pokaże sztukę krajów skandynawskich z przełomu XIX i XX w., która w ostatnich latach zyskała dużą popularność na Zachodzie. Będzie to pierwsza w naszej części Europy przekrojowa prezentacja tej twórczości.

Tegoroczną jesień zdominuje jednak dwudziestolecie międzywojenne. Do 27 listopada w Muzeum Narodowym w Poznaniu można oglądać „Awangardzistkę”, wystawę poświęconą Marii Nicz-Borowiakowej, jednej z najciekawszych przedstawicielek naszej awangardy. Ale ostatnie miesiące tego roku upłyną pod znakiem innej malarki – Tamary Łempickiej. Można wybrać się aż na dwie jej wystawy: w krakowskim Muzeum Narodowym (do 12 marca) oraz w prywatnym muzeum Villa la Fleur w podwarszawskim Konstancinie (do 17 grudnia).


Tamara Łempicka, Saint-Moritz, 1929 / Materiały prasowe

Przypominają one malarkę, która osiągnęła popularność w latach 20. i 30. minionego wieku, a potem długo pozostawała na marginesie. Obie pokazują, w jaki sposób kreowała – za pomocą prac plastycznych, filmów i zdjęć – swój wizerunek. Ukazują też konteksty, w których tworzyła, jej związki z epoką oraz stylem art déco, którego jest jedną z najsłynniejszych przedstawicielek.

W tym samym czasie w krakowskim muzeum trwa druga wystawa – „Nowy początek” (czynna do 12 lutego). To bardzo obszerna i kontrowersyjna opowieść o stosunku do nowoczesności w dwudziestoleciu międzywojennym, o tym, jak oceniano postęp technologiczny, zmiany społeczne i cywilizacyjne, ale też o ogromnym wysiłku modernizacyjnym, jaki miał miejsce w II RP.

Proponuję jednak wyjść poza twórczość dziś historyczną i zazwyczaj dobrze znaną. Wydarzeniem tegorocznego lata okazała się wystawa „Niepokój przychodzi o zmierzchu” w warszawskiej Zachęcie (czynna do 16 października), na której zebrano prace blisko 90 artystek i artystów reprezentujących najmłodsze pokolenie. To twórczość dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków przyciąga obecnie uwagę. Okazji do obejrzenia młodszych roczników będzie więcej. Jedną z nich jest Warsaw Gallery Weekend, największa, jeżeli chodzi o skalę, cykliczna impreza poświęcona sztuce współczesnej w Polsce. Jej tegoroczna edycja potrwa od 29 września do 2 października (niektóre ekspozycje będą czynne do listopada). Będzie na niej można obejrzeć wystawy specjalnie z tej okazji zorganizowane przez 33 prywatne galerie.


Piotr Kosiewski o wystawie „Niepokój przychodzi o zmierzchu”: To pierwszy od dawna tak obszerny pokaz młodej twórczości


 

Młode pokolenie na WGW będzie mocno reprezentowane. Przygotowano m.in. pokazy dwójki z trójki członków założonej w Krakowie w 2016 r. grupy Potencja, którą bardzo szybko zaczęto porównywać z Grupą Ładnie. Twórczość Cyryla Polaczka pokaże galeria Monopol (wystawa czynna do 26 listopada). Na wystawie znajdą się obrazy, w których krajobrazy zwykłe, wręcz banalne, jak widok z okna, okazują się nieoczywistymi. Nasz wzrok nieustannie płata nam figle i błyskawice na niebie na jednym z obrazów mogą się okazać… parą zakochanych. Jakby malarz chciał nam nieustannie przypominać o dziwności świata. Z kolei w Stereo znajdą się prace Tomasza Kręcickiego, który od dawna przygląda się przedmiotom z najbliższego otoczenia. Maluje rzeczy najbardziej pospolite, jak warzywa i owoce, a także fragmenty ludzkiego ciała. Przedstawione w dużej skali, wielokrotnie powiększone i zajmujące całą przestrzeń obrazu, nabierają nowych, nieoczywistych znaczeń. Wreszcie w Fundacji Galerii Foksal zostaną pokazane najnowsze prace Karola Palczaka, który w ostatnich latach przykuwa szczególną uwagę (wystawa potrwa do 19 listopada). Udało mu się bowiem w oryginalny sposób nawiązać do tradycji dawnego malarstwa – od XVII-wiecznych holenderskich małych mistrzów po XIX-wiecznych realistów – opowiadając jednocześnie o życiu polskiej prowincji i terenach, które po przemianach 1989 r. znalazły się na marginesie.

Lista przedstawicieli młodego pokolenia obecnych na tegorocznym WGW jest znacznie dłuższa. Są na niej m.in. autorka niepokojących, inspirowanych budownictwem rzeźb Zuzanna Czebatul (galeria Import Export) i Emilia Kina (Raster), twórczyni iluzjonistycznych obrazów, w których zasłony czy tkaniny zdają się zakrywać świat.

Jednak okazji do poznania twórczości najmłodszych roczników będzie więcej. Tarnowskie BWA do 16 października prezentuje najnowsze obrazy Kamila Kukli. Malarz przyzwyczaił już widzów do prac, w których abstrakcyjne, ekspresyjne formy łączył z surrealistyczną poetyką. Teraz jego obrazy stały się jeszcze bardziej mroczne, niepokojące, a nawet groźne. Zaczynają pojawiać się w nich figury ludzkie, ciała szarpane emocjami, bólem i przyjemnością.


Praca Kamila Kukli „KONCERTINA”, olej na płótnie, 2022 / BWA Tarnów / Materiały prasowe

Praca Kamila Kukli „DÓŁ”, olej na płótnie, 2022 / BWA Tarnów / Materiały prasowe

W warszawskiej Galerii Foksal, legendarnym miejscu dla polskiej sztuki nowoczesnej, do 2 listopada potrwa wystawa Dominiki Olszowy pod intrygującym tytułem „Mózg ofiary erupcji Wezuwiusza zamienił się w szkło”. Artystka stworzyła tajemniczą przestrzeń, bliską teatralnej scenografii, z beżowych ścian, wykładzin z nadrukami oraz szklanych dekoracji. W galeryjnej sali dominuje mrok, tylko czasami rozświetlany niezwykłymi przedmiotami, odbijającymi rozbłyski światła.

Świetną okazją do zobaczenia twórczości młodszego pokolenia będzie wreszcie otwierająca się 14 października Odnowa. Biennale Zielona Góra 2022 (potrwa miesiąc). Tematem są więzi łączące ludzi z Ziemią i próba odpowiedzi na pytanie, jak odejść od dominujących wzorców współżycia społecznego, które prowadzą do katastrofy klimatycznej, i odtworzyć zerwane związki ze środowiskiem. Wśród zaproszonych do udziału twórczyń znalazły się m.in. Karolina Balcer, Gosia Bartosik, Monika Drożyńska, Zuza Golińska i Liliana Zeic.

Twórczość Małgorzaty Mirgi-Tas okazała się odkryciem ostatnich lat. Artystka długo znana wąskiemu gronu, co więcej, spychana do kategorii „twórczości etnograficznej”, dziś jest coraz bardziej doceniana. Brała udział w prestiżowych imprezach – w 2020 r. w Berlińskim Biennale, w tym roku w documenta w Kassel. Otrzymała Paszport „Polityki”. Do 27 listopada można oglądać jej wystawę w polskim pawilonie na tegorocznym Biennale Sztuki w Wenecji. Jego ściany pokryły tkaniny nawiązujące do słynnego XV-wiecznego cyklu fresków z Palazzo Schifanoia w Ferrarze. Miejsce scen z życia bogów olimpijskich oraz dworu zajęła romska codzienność bliskich, przyjaciół i osób z różnych powodów dla artystki ważnych. Mirga-Tas pokazała tych, którzy przez lata byli nieobecni lub przedstawiani wyłącznie poprzez negatywne, stereotypowe wyobrażenia. Już 2 grudnia w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie otwiera się duża wystawa ­Mirgi-Tas „Wędrujące ­obrazy” (czynna do 5 marca), prezentująca zarówno dawne, jak i nowe prace, w tym powstałe specjalnie na tę okazję. Znajdą się tu także dzieła z różnych epok opowiadające o tym, w jaki sposób przez wieki przedstawiano romską społeczność.

Jesienią będzie można zobaczyć również prace innego artysty romskiego pochodzenia – Krzysztofa Gila. Wystawę w warszawskiej HOS Gallery (od 29 września do 12 listopada) ­poświęcił Gil postaci biblijnego Chama, jednego z trzech synów Noego, który za swoje zachowanie wobec ojca został przeklęty. Stał się nie tylko uosobieniem zepsucia, gburowatości, ale też symbolem podporządkowania i wykluczenia. Losu, który bywa udziałem całych społeczności, grup etnicznych i narodów.

Ostatnie miesiące roku dają także okazję zobaczenia sztuki ukraińskiej. Nasze galerie i muzea bardzo szybko zareagowały na wojnę. Zmieniły plany, by dać przestrzeń ukraińskim artystkom i artystom, opowiadającym o tym, co dzieje się w ich kraju. W Polsce od lat jest obecna młoda sztuka naszych wschodnich sąsiadów. Do 30 października w lubelskiej Galerii Labirynt można oglądać wystawę zbiorową „Вголос / Na głos / Out Loud” poświęconą odzyskiwaniu dla ukraińskiej kultury tego, co zostało przez Rosję zawłaszczone. Biorący w niej udział artyści i artystki mówią o dekolonizacji swego kraju, a także demaskują i dekonstruują moskiewską propagandę. Z kolei w połowie października w białostockiej Galerii Arsenał otwiera się wspólna wystawa Włady Rałko i Wołodymyra Budnikowa (czynna do 24 listopada). Ona zasłynęła z „Dzienników kijowskich”, niezwykłych prac na papierze, w których opowiadała o Rewolucji Godności. Teraz, wspólnie z mężem, także artystą, tworzą komentarze do bieżących wydarzeń. Mówią o rosyjskiej agresji, przemocy, śmierci.


Kateryna Buchatska, Moshchun Umber / Materiały prasowe

Równolegle w Arsenale będzie trwała druga wystawa – tym razem poświęcona twórczości Jaremy Małaszczuka i Romana Chimeja, młodych twórców będących odkryciem ostatnich lat. Wspólnie tworzą niezwykle wystudiowane prace wideo, w których z uwagą przyglądają się ukraińskiej rzeczywistości, zmianom obyczajowym społecznym i kulturowym. Wreszcie od 7 października do 12 marca w łódzkim Muzeum Sztuki otwiera się wystawa Nikity Kadana, jednego z najbardziej cenionych współczesnych twórców ukraińskich. Od dawna przygląda się on przeszłości, temu, w jaki sposób wpływa ona na aktualne wydarzenia. Opowiada o wojnie w Ukrainie i traumie związanej z rosyjską agresją. W Łodzi dzieła Kadana wejdą w dialog z historią samego muzeum i jego awangardową historią. To, co minione, będzie się przenikało z niedawnymi wydarzeniami, jak obrazy zniszczonego bombardowaniami Kijowa.©


Rozmowa z Małgorzatą Mirgą-Tas: Nie widzę siebie w czerni

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk sztuki, dziennikarz, redaktor, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Laureat Nagrody Krytyki Artystycznej im. Jerzego Stajudy za 2013 rok.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]