Reklama

Teatralne pasaże

Teatralne pasaże

13.05.2008
Czyta się kilka minut
Spektaklu nie da się przełożyć na słowa, jest zbyt wielowymiarowy i niepowtarzalny - tak twierdzą bardziej ekstremistyczni spośród teoretyków teatru.
W

W sumie mają rację; co nie zmienia faktu, że w wyniku spotkania krytyka z teatrem może się narodzić nowe i autonomiczne dzieło. Udało się to Grzegorzowi Niziołkowi, który w bardzo oryginalnie pomyślanej książce "Warlikowski. Extra ecclesiam" znalazł język dla oddania fenomenu jednego z najważniejszych współczesnych twórców teatralnych.

To nie monografia w sensie tradycyjnym - choć szerokość jej kontekstów i solidność teoretycznych fundamentów budzi podziw: Freud, Jung, Adorno, Foucault, Barthes, Ricoeur, Lévi-Strauss, Girard, Derrida, Gadamer, Lacan, Kristeva, Butler, Žižek... Teoria pozostaje jednak w tle, cytaty pojawiają się tylko wtedy, gdy okazuje się, że termin któregoś z filozofów idealnie określa to, o czym jest mowa. To trafny wybór: teatr Warlikowskiego nie jest bowiem teatrem intelektualnym i dogmatycznym, lecz emocjonalnym, gwałtownym, wręcz neurotycznym.

Książka Niziołka to nie przewodnik, który pozwoliłby szybko i pewnie przejść od punktu A do punktu B, raczej opis wędrówki ukrytymi pasażami, gdzie do pewnych miejsc wraca się po kilka razy, kontempluje szczegóły, odkrywa to, co niedoceniane i nieznane, z premedytacją wchodzi w ślepe uliczki. Duża w tym zasługa także świetnie dobranych, całostronicowych fotografii, wchodzących z tekstem w intensywny dialog. Autor analizuje spektakle Warlikowskiego powstałe w przeciągu ostatniej dekady: od "Poskromienia złośnicy" do "Aniołów w Ameryce" (jako kontekst pojawiają się wybrane przedstawienia zagraniczne). Dwanaście części, z których składa się książka, ogniskuje się bądź wokół konkretnych inscenizacji, bądź wokół pewnych zagadnień - są jakby wysnuwaniem nitki, która spaja w głębi kolejne prace Warlikowskiego, nadaje ciągłość dziełu, na które składają się wystawienia tekstów z pozoru bardzo odmiennych - sztuk Eurypidesa i Szekspira, ale też Kolt?sa, Kane i Kushnera, prozy Klausa Manna i chasydzkiego misterium "Dybuk".

Teatralną całość, która się "złożyć nie może", autor ukazuje we fragmentach - miniesejach o frapujących tytułach: "Chore kostiumy", "Bóg morderca", "Istoty liminalne", "Aleatoryka", "Caravaggio", "Brzydkie słowo »performatyw«", ale też "Ściąganie spodni" czy "Gryzienie nogi od krzesła i lizanie podłogi". Te ostatnie są najbardziej wymowne: pesymista Warlikowski kondensuje przejmującą prawdę o kondycji ludzkiej we wstydliwych, pogardzanych gestach; Niziołek te sceniczne znaki rozkodowuje, umieszczając równocześnie w nowych kontekstach, dzięki czemu jego eseje w najpiękniejszych fragmentach nie ustępują pod względem emocjonalnej intensywności opisywanym spektaklom. Sprzyjają temu takie zabiegi, jak daleko idące oddzielenie aktorów od postaci: ich nazwiska niemal nie pojawiają się w tekście, lecz funkcjonują (dosłownie!) na jego marginesie - sceniczna rzeczywistość staje się dzięki temu bardziej prawdziwa niż świat realny.

Teatr Warlikowskiego dla Niziołka to miejsce, w którym ujawnia się kulturowe fantazmaty dotyczące przede wszystkim płci, inności i zła. A więc teatr, który eksploruje strefę archetypów, ale nie zatrzymuje się na etapie ich analizy; zbyt silnie obecne są w społeczeństwie mechanizmy oporu i wyparcia, zbyt wiele pozostaje ukryte, stłumione, zapomniane, idealizowane. Reżyser z pasją demaskuje te mechanizmy, co sprawia, że jego melancholiczne i neurotyczne spektakle mają równocześnie wymiar jednoczący i terapeutyczny. Terapia ta dotyczyć może zarówno indywidualnych traum, takich jak utrata miłości, brak akceptacji własnej inności, starzenie się, choroba i śmierć, jak i traum zbiorowych - doświadczeń wojny i Holokaustu.

Bohaterowie spektakli to ofiary własnych i cudzych fantazmatów, poszukujący rozpaczliwie rytuałów, które mogłyby przynieść im oczyszczenie. Rosnące grono wielbicieli teatru Warlikowskiego na całym świecie świadczy o tym, że w lustrze podstawianym przez reżysera całkiem spora liczba osób dostrzega swoje odbicie. Mimo - a może właśnie dzięki - merytorycznej (mikroskopowa szczegółowość w oddaniu detali inscenizacji i ról) oraz metodologicznej (wywód, choć meandryczny, pozostaje klarowny i konsekwentny) doskonałości, książka Niziołka także uruchamia zaskakująco osobiste emocje, inspiruje, prowokuje do poszukiwań. Znajomość teatru Warlikowskiego wcale nie jest do tego niezbędna - tak jak nie trzeba się udawać do Japonii, by zachwycić się "Imperium znaków" Barthesa.

Grzegorz Niziołek, Warlikowski. Extra ecclesiam, Kraków 2008, Wydawnictwo Homini.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]