Tangata Quintet: "Astor Piazzola. Live at Buffo"

Rzadko się zdarza, by zespół złożony z doskonałych solistów był zespołem zgranym. I by doskonali soliści potrafili doskonale grać po prostu razem, nie walcząc o prymat pierwszeństwa. W przypadku kwintetu Tangata na szczęście tak jest. Talent, lekkość, niesłychana mobilność - która odnośnie spisanych od-do utworów nie jest prosta. Mamy kompozytora: Astora Piazzollę. Jego nuty, oryginalne aranżacje i skład wykonawczy. Ale muzyka, którą już znamy, otwiera się teraz na to, co między dźwiękami.
Czyta się kilka minut
 /
/

Jest świeżość, lekkość, czasem dowcip - czasem liryczna kontemplacja, czasem zupełnie nowe przestrzenie muzyczne: szmery, zgrzyty, klastery. Tangata Quintet od piewszego dźwieku na swojej płycie zaprasza do rozmowy, bo ta muzyka jest niczym dialog: dźwięk kontra emocja, dźwięk kontra skojarzenie - i myśl... Ta muzyka na pewno nie jest bezmyślna. Ona jest pierwsza, dominująca - nie pozostanie w tle.

Ciepło i klarowność skrzypiec (Grzegorz Lalek), brawura akordeonu i bandoneonu (Klaudiusz Baran), spokój i subtelność gitary (Piotr Malicki), zacięcie i finezyjność fortepianu (Hadrian Filip Tabęcki) i pulsacyjność kontrabasu (Sebastian Wypych) - łączą się w dziesięciu utworach, dając niesamowitą spójność. I to nie jest spójność uzyskana jednością materiału muzycznego pochodzącą od jednego kompozytora. To spójność wartości muzycznej tożsamej dla każdego z utworów.

Płyta to zapis koncertu. To ważna uwaga i wbrew pozorom stricte “muzyczna", bowiem często propozycja płytowa i koncertowa jest dalece odmienna. Miałam przyjemność słuchania Tangaty “na żywo" w radiowym Studiu S1 podczas Festiwalu “Paryżanie". Nie dość, że to była t a muzyka, to dokonało się tego wieczoru coś więcej: spotkanie człowieka z samym sobą - w muzyce. W dźwięku i poprzez dźwięk człowiek mógł otworzyć się na siebie, ale też na kogoś obok. Piazzolla był terapeutyczny - Tangata Quintet muzykoterapeutyczny.

Radość grania członków kwintetu stawała się radością współprzebywania słuchaczy - w rzeczywistości, która się przy nich rodziła. W rzeczywistości, w której pewnie większość z nas nie będzie nigdy - w Argentynie, na zatłoczonych uliczkach Buenos Aires, gdzie tylko pot na dłoni wciśniętej w tańcu w ukochaną dłoń i gdzie t a muzyka - i gdzie reszta na zawsze jest “między dźwiękami"...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 35/2004