Szymon Hołownia chce pracować w ONZ. To w zasadzie koniec jego partii

Zamierzał zmienić polskie życie publiczne, ale był na to zbyt delikatny. Dziś Hołownia odchodzi z polityki, pisząc do członków własnej partii, że przeszedł przez szambo. Polska 2050 w nim utonie.
Czyta się kilka minut
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Szymon Hołownia po Radzie Krajowej Polskie 2050. Warszawa, 28 czerwca 2025 r. // Fot. Paweł Wodzyński / East News
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Szymon Hołownia po Radzie Krajowej Polskie 2050. Warszawa, 28 czerwca 2025 r. // Fot. Paweł Wodzyński / East News

Trzeba mu oddać, że wprowadził do Sejmu pozytywne emocje i osiągnął sukces większy niż Janusz Palikot, Paweł Kukiz czy Ryszard Petru, którzy wcześniej próbowali kusić wyborców szeroko rozumianego centrum, duszących się w uścisku duopolu PO-PiS. Niestety, Szymon Hołownia poniósł porażkę, choć miał wielką szansę, by stać się dla Donalda Tuska tym, kim jest Sławomir Mentzen dla Jarosława Kaczyńskiego.

Pełczyńska-Nałęcz nie zastąpi Hołowni

Nie udało się. Przegrał Hołownia i przegrała Polska 2050, która wisiała na liderze i poza Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz (bardzo merytoryczną, ale nielubianą nawet we własnej partii) nie udało jej się wypromować innych silnych postaci, tworzących wrażenie kompetentnej ekipy. Gdy Hołownia postanowił odejść z polityki i zaproponował do roli wicepremiera budzącą irytację Tuska ministrę funduszy, partia niemal się zbuntowała. Podczas głosowania zarówno w klubie, jak i na radzie krajowej Pełczyńska ledwo wygrała z Pauliną Hennig-Kloską. Mimo iż ministra klimatu nie ma na swoim koncie sukcesów ani też osobowości liderki. 

Za sobą nie pociągnie partii także kolejny kandydat do zastąpienia Hołowni, czyli Ryszard Petru. Jeśli gdzieś mógłby ją pociągnąć, to tylko na dno.

Słowem, Polska 2050 ma dobrych fachowców i organizatorów, jak Paweł Śliz, ale to za mało, by sondaże ruszyły powyżej obecnego 1 procenta – tak naprawdę to koniec ugrupowania, które prawie nie ma struktur w terenie.

Kto zagospodaruje Polskę 2050 i jej elektorat

Hołownia odchodzi jako polityk przegrany i nie zmienią tego obecne starania o pracę w ONZ. Skonfliktowany z Tuskiem, zostawia partię na lodzie, pisząc do niej w liście o szambie, przez które przeszedł w polityce. Okazało się, że choć wprowadził do niej sporo luzu, to jednak w nim samym było go za mało. Obraził się na naród po porażce w wyścigu prezydenckim, w którym zamiast zajmować się sobą i swoim programem (choćby świetnym pomysłem odpartyjnienia spółek, do którego nie umiał przekonać nawet koalicjanta z PSL), skupiał się na obrzydzaniu wyborcom Mentzena.

Jego 30-osobowy klub zostanie zapewne „zagospodarowany” przez Koalicję Obywatelską, która musi dbać o większość. Jeśli jednak choć 10 posłów przejdzie do opozycji, rząd upadnie, a my pójdziemy na wybory. Podczas głosowania nad prezydenckim projektem w sprawie CPK 9 posłów Hołowni zagłosowało inaczej niż cała koalicja. To nie przypadek.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Koniec Hołowni