„Szukam pracy na wakacje”. Młodociani w Polsce są zatrudniani nielegalnie

Tysiące uczniów szkół średnich nie czekały na ostatni dzwonek zwiastujący wakacje, tylko ruszyły do pracy sezonowej w restauracjach, na plantacjach owoców, w turystyce i budowlance. Wielu młodocianych pracuje „na czarno”.
Czyta się kilka minut
Wakacyjna sprzedaż balonów na deptaku w Międzyzdrojach. 20 lipca 2019 r. // Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl
Wakacyjna sprzedaż balonów na deptaku w Międzyzdrojach. 20 lipca 2019 r. // Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Propozycje ocen na koniec roku pojawiły się na początku czerwca, więc stanąłem za barem trzy tygodnie przed rozdaniem świadectw – opowiada Jakub, uczeń technikum z Lublina. – Prawie pół mojej klasy pracuje. Chłopaki głównie przy remontach.

Jakub rozglądał się za pracą już w kwietniu; wolał rozmawiać z szefami osobiście niż wysyłać CV przez internet. Jego znajomi szukali głównie przez media społecznościowe i na licznych grupach pośredniczących w znalezieniu zatrudnienia. Dla przykładu „Praca dla młodych 2024 – nieletnich i studentów (CAŁA POLSKA)” w połowie czerwca liczyła 123 tysięcy członków, a w ciągu miesiąca zamieszczono na niej ponad 700 postów.

Co piąty idzie do pracy

– Z naszych badań wynika, że 57 proc. pracodawców jest skłonnych zatrudnić osobę nieletnią, zwłaszcza na wakacje, i z chęcią zrobi to ponownie, gdy będą szukali kogoś z nich na etat. Według danych CBOS co piąty uczeń szkoły ponadpodstawowej podejmuje w Polsce pracę wakacyjną – wyjaśnia Magda Dąbrowska, wiceprezeska Grupy Progres, która świadczy usługi HR dla biznesu.

Europejski Urząd ds. Pracy szacuje, że każdego roku około 850 tysięcy obywateli UE podejmuje pracę sezonową. Najwyższy wskaźnik zatrudnienia nieletnich w perspektywie krótkoterminowej odnotowują: Holandia, Niemcy, Dania i kraje skandynawskie. Najmniej młodych osób podejmuje pracę we Włoszech, Grecji i Hiszpanii. Polska plasuje się pod tym względem na średnim poziomie.

Praca nieletnich wzbudza dyskusje w sieci. Jej zwolennicy podkreślają, że młodzież uczy się dzięki niej samodyscypliny, szacunku do pieniędzy i odpowiedzialności. Jednak nie brakuje głosów krytycznych – przeciwnicy zatrudnienia młodzieży uważają, że prowadzi ono do obniżenia aspiracji edukacyjnych, pogorszenia wyników w nauce i wyższej absencji na lekcjach. Nierzadko uczy też kombinowania i przyzwyczajania się do zgody na łamanie praw pracowniczych.

– Podczas trzech dni próbnych zarabiałem 16 zł na godzinę, teraz dostaję 20, ale nie mam umowy. Zaczynam około południa i zostaję do ostatniego gościa, choć w weekend zamykamy bar po drugiej w nocy. O tej porze trudno wrócić do domu, dlatego do pracy dojeżdżam kawał drogi rowerem – opisuje Kuba, który zbiera na motor i zamierza pracować do końca lipca. W sierpniu, jeśli go kupi i zostanie trochę oszczędności, planuje zabrać swoją dziewczynę na wycieczkę wzdłuż linii brzegowej polskiego Bałtyku. Choć chłopak nie ma jeszcze osiemnastu lat (skończy w lipcu), podaje klientom alkohol – wbrew prawu. Gdyby pojawiła się kontrola, ma polecone spróbować dyskretnie zdjąć fartuch, usiąść przy stoliku i udawać gościa. Na szczęście jeszcze nigdy nie było to potrzebne.

Bar, w którym pracuje Jakub, znajduje się w obrębie Starego Miasta w Lublinie i przyciąga wielu turystów. Jak twierdzi, dzięki napiwkom w ostatni weekend zarobił 600 złotych, więc brak umowy i ubezpieczenia nie jest dla niego problemem. Nie pierwszy raz pracuje w ten sposób, w ubiegłym roku podczas wakacji zatrudnił się w myjni samochodowej.

Luksusowy asystent w podróży

Z badań przeprowadzonych w maju 2024 r. przez Maison&Partners na zlecenie Warsaw Enterprise Institute wynika, że aż 45 proc. dorosłych Polaków przyznaje, że podejmowali pracę przed osiągnięciem pełnoletności. Pierwsze doświadczenia (75 proc. badanych) zdobyli w pracy dorywczej między 15. a 16. rokiem życia. Badacze podkreślają, że nieletni Polacy pracują najczęściej bez umowy, dlatego nie wykazują ich statystyki Eurostatu, który podaje, że w Polsce w wieku 15-19 lat zatrudnienie znajduje tylko 5 proc. osób. O ile na przełomie wieków nieletni pracowali głównie z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej, to współcześnie głównym motywem jest chęć spełnienia marzeń i zachcianek (81 proc. badanych).

– Wielu młodych ludzi staje dzisiaj przed pytaniem: „Do czego ja się właściwie nadaję?”. Psychologowie nie zawsze są w stanie wskazać im właściwą drogę, korzystając z dostępnych testów, ale wiadomo, że wczesna aktywność zawodowa, na przykład podczas wakacji, jest jak najbardziej wskazana. Młody człowiek zdobywa doświadczenia, które mogą okazać się bezcenne przy wyborze studiów, ale także przekonuje się, że pieniądze nie wyskakują, ot tak, z bankomatu czy portfela rodziców. Naturalnie nie jest też dobrze, jeśli ktoś kończy szkołę, a potem nie ma chwili oddechu, gdyż idzie do pracy na bite dwa miesiące – mówi dr hab. Sylwiusz Retowski z Uniwersytetu SWPS w Warszawie, który zajmuje się badaniami i doradztwem z zakresu psychologii pracy.

Julia, licealistka z Tomaszowa Lubelskiego, postanowiła, że w dorosłym życiu będzie robić to, co lubi. Długo jednak nie mogła zdecydować się na konkretny zawód i dopiero praca dorywcza jej w tym pomogła. Zaczęło się od przyjemności, rok temu, gdy jako siedemnastolatka zajęła się zorganizowaniem wakacji dla siebie i chłopaka w Barcelonie. Pracowała nad tym kilka tygodni.

– Czytałam o miejscach, które odwiedzimy, szukałam informacji na temat noclegów, restauracji, barów. Stworzyłam mapę z najlepszymi punktami, dzięki której robiliśmy ciekawe rzeczy przez ten tydzień. Jestem bardzo uporządkowana i wszystko lubię mieć pod kontrolą, więc kiedy tam polecieliśmy, z góry wiedziałam, jak wyglądają zabytki, ulice, a nawet wnętrza muzeów. Dla mojego chłopaka wyprawa była przemiłą niespodzianką – opowiada Julia.

Nastolatka pomyślała, że podobny projekt wakacyjny przygotuje dla starszej siostry, która od lat mieszka w Szwajcarii. Ta po udanym wyjeździe, rozentuzjazmowana pracą Julii, zarekomendowała jej usługi znajomym w firmie. Zgłosili się pierwsi chętni i dzięki temu dziewczyna odkryła, że w przyszłości to może być jej zawód.

– Kontaktuję się z klientami przez „zooma”, pytam o ich oczekiwania, preferencje i zainteresowania. Muszę ich dobrze poznać, żeby oferta miała indywidualny charakter. Jestem kimś w rodzaju luksusowego asystenta w podróży, bo to w sumie usługa dla ludzi zamożnych i zapracowanych. Mają dość sztampowych ofert biur podróży. Oczekują czegoś wyjątkowego i ja im to, na ile umiem, przygotowuję. Jest taki zawód w Europie, dużo o nim czytałam.

Julia zarabia tysiąc złotych od wycieczki – planuje loty, hotele, tworzy trasy do zwiedzania, ale zanim je przygotuje, dużo czasu poświęca na czytanie o danym regionie. Kiedy już stworzy scenariusz podróży, czuje się trochę tak, jakby zwiedziła całe państwo. Aktualnie przygotowuje projekty dwóch wyjazdów do Egiptu i na Filipiny.

Dwunastolatka szuka pracy

Badania stworzone na zlecenie Warsaw Enterprise Institute pokazują, że praca 16-, 18-latków spotyka się z aprobatą społeczną. 61 proc. pytanych uważa, że zarobkowanie na wczesnym etapie pomoże młodej osobie w późniejszym życiu i stanowi dobre narzędzie edukacji finansowej, tylko 23 proc. jest zdecydowanie przeciw i uznaje, że „to wyzysk”, a dzieci „powinny się uczyć, a nie pracować”. Jednak najważniejsze jest to, by zajęcia podejmowane przez nieletnich były dobrze dopasowane do ich etapu rozwoju i zgodne z prawem, które dopuszcza pracę młodocianych od 15. roku życia.

Tymczasem w mediach społecznościowych bez trudu można natknąć się na ogłoszenia dzieci w wieku 12-14 lat, ich liczba jest wręcz zastanawiająca. Jedna z dziewczynek (13 lat) podała swoje imię, nazwisko, numer telefonu i miejsce zamieszkania. Zdarzają się też ogłoszenia dawane przez rodziców w imieniu dziecka, takie jak to: „Szukam pracy dla córki ma 12 lat, jak mogą zarabiać tak młode osoby może coś zdalnie zależy jej na szybkim zarobku ponieważ zbiera na Nowy telefon” (pisownia oryginalna). Pod ogłoszeniem jest już kilka propozycji dla dwunastolatki m.in. „Jeśli chce może pracować jako fotomodelka fajna robota jeśli lubi zdjęcia mieć robione”.

Na jednej z grup pośredniczących w szukaniu zatrudnienia poznałam Emilię, szesnastolatkę z Częstochowy. Napisała w ogłoszeniu opublikowanym na Facebooku „Praca dla nieletnich”, że może pomagać w restauracjach i barach, sprzedawać lody lub opiekować się dziećmi.

– Nie chcę pracować w sklepie, to mój jedyny warunek. Podczas majówki trzy dni dorabiałam w popularnej, „zielonej” sieci. Właścicielka wyzywała mnie od darmozjadów i gnojów, dźwigałam skrzynki, rozstawiałam butelki z alkoholem. Nie miałam chwili, żeby zjeść – opisuje licealistka z Częstochowy.

Emilia zarobiła 500 złotych, zanim zrezygnowała, ale to nie była jej pierwsza praca. Zaczęła w wieku 13 lat od zbierania owoców podczas wakacji, rok później myła pędzelki w salonie kosmetycznym.

– Nigdy nie pracowałam na umowę, bo nie myślałam, że stanie mi się coś złego. Ale z perspektywy czasu widzę, że czyszczenie pędzelków w chemikaliach przez kilka godzin dziennie w pomieszczeniu bez okna to nie jest dobra praca dla czternastolatki. Wychodziłam stamtąd otumaniona. Właścicielka salonu płaciła mi 14 złotych za godzinę – wspomina.

Emilia mieszka z mamą i dwójką rodzeństwa, jej rodzice są po rozwodzie. Gdyby nie pracowała dorywczo, nie miałaby dobrego telefonu, markowych ubrań i tatuażu na przedramieniu. – Rzadko biorę od mamy kasę na kino czy wyjście ze znajomymi do „maka”. Ona zresztą nie wyobraża sobie, że można wydać 15 złotych na „latte”. Zarzuca mi, że tracę pieniądze na fanaberie, nie rozumie, że tak żyją ludzie w moim wieku – wyjaśnia nastolatka.

Kamera w lodówce

Najbardziej popularnym sposobem zarabiania przed osiągnięciem pełnoletności jest praca sezonowa przy zbiorze owoców i warzyw. W badaniach zleconych przez Warsaw Enterprise Institute 47 proc. osób przyznaje, że tak zarobiło pierwsze pieniądze. W równym stopniu dotyczy to kobiet i mężczyzn.

– Młodych zatrudniam rzadko – zastrzega Jarosław Kawala, rolnik z Wólki Złojeckiej w województwie lubelskim. – Z nimi same kłopoty. Telefon im ciągle pika, gapią się w ekran, a truskawkę gniotą kolanem. W zeszłym tygodniu przyjąłem jedną małolatę, ale trzeba ją było koło południa z pola zabierać, bo miała dość. Niektóre miastowe dzieciaki są zupełnie nieprzyzwyczajone do pracy w polu. Kiedyś tak nie było.

Jarosław Kawala uważa, że młodzież ma dziś duże możliwości zarobkowania. Kiedy on sam był nastolatkiem, jeździł do Szwajcarii doić krowy („na czarno”) i pomagał w Niemczech na budowie. Teraz sam zatrudnia ludzi, obrabia dwadzieścia hektarów, uprawia truskawki, maliny, borówki i rzepak. W tym roku płacił 4,5 złotego za łubiankę truskawek. Wprawny „rwacz” od rana do wieczora był w stanie zarobić nawet 300 złotych.

– Pierwsze pieniądze zarobiłam na truskawkach jak miałam trzynaście lat, babcia wzięła mnie z sobą na pole sąsiada. Gorąco, kręgosłup boli, nie można rozprostować nóg. Ciężka to praca – podsumowuje Ania (17 lat), uczennica technikum w Krasnymstawie. – Rok temu sprzedawałam lody z koleżanką. Właściciel zabrał nam od razu stołki i przez osiem godzin nie mogłyśmy usiąść. W lodówce zainstalował kamerę i nagrywał naszą pracę. Obiecał 17 zł za godzinę, ale zapłacił 15, bo stwierdził, że się za mało starałyśmy. Ale i tak byłyśmy zadowolone, bo czasem wezmą na dzień próbny i nic nie dadzą na koniec.

Płacą mi za zabawę

– Praca nieletnich jest oceniana pozytywnie, szczególnie jeśli chodzi o energię, którą wnoszą do zespołu, i chęć do nauki – podkreśla Magda Dąbrowska, wiceprezeska Grupy Progres. – Wielu pracodawców docenia zaangażowanie i świeże podejście młodszych pracowników. Oczywiście, brak doświadczenia może stanowić wyzwanie, ale z odpowiednim szkoleniem i wsparciem nieletni mogą być wartościowymi członkami zespołu. W Polsce, podobnie jak w wielu innych krajach, spora liczba 16-, 18-latków szuka pracy, szczególnie w okresie wakacyjnym. Szacuje się, że już kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi podejmuje w Polsce krótkoterminowe prace sezonowe lub szuka dorywczych zajęć, które pozwolą im zdobyć pierwsze doświadczenia zawodowe i zarobić na swoje wydatki.

W Polsce prawo zezwala na zatrudnienie osoby, która ukończyła szkołę podstawową i piętnasty rok życia, młodsi mogą być zatrudniani na zasadach określonych dla młodocianych, ale wyłącznie w celu przygotowania zawodowego w formie przyuczenia do określonej pracy. Miesięczne wynagrodzenie osoby nieletniej nie może być niższe od płacy minimalnej, a stawka za godzinę mniejsza od kwoty 27,70 zł. W dniach szkolnych nastolatek nie może pracować dłużej niż dwie godziny dziennie, a w okresie wakacji jego dniówka zamyka się w 7 godzinach i 35 minutach lub wynosi 6 godzin w przypadku osób poniżej 16. roku życia.

W praktyce niewielu pracodawców zwraca uwagę na te przepisy, bo większość nieletnich i tak pracuje „na czarno” z uwagi na słabość i niedoinwestowanie polskiej inspekcji pracy. Jest to powszechna praktyka zarówno w nadmorskich kurortach, dużych miastach, jak i na prowincji. Z tą różnicą, że w ośrodkach turystycznych ofert pracy jest bardzo dużo, a w małych miasteczkach ich brakuje.

Trudno powiedzieć, jaka jest całkowita skala nadużyć i łamania prawa pracy, bo Państwowa Inspekcja Pracy nie podaje takich danych i nie odpowiada na maile w tej sprawie. Jednak spośród licznych osób, z którymi rozmawiałam, tylko dwoje nastolatków przyznało, że są zatrudnieni na umowę. Jedną z nich jest Karolina (17 lat), animatorka dla dzieci w wieku od dwóch do dziesięciu lat. Mieszka w Gdańsku, ale imprezy, na których organizuje zabawy, odbywają się na terenie całego Trójmiasta. Jeździ na nie z pełnoletnią koleżanką jej autem, zapakowanym po brzegi sprzętem. Wiozą przybory do malowania twarzy, koszulki, balony, łuki, ogromną bańkę zdolną pomieścić dziecko i „dmuchańce” do skakania. Karolina skończyła drugi stopień szkoły muzycznej i należy do harcerstwa. Mówi, że doświadczenia te okazały się bardzo ważne w pracy z dziećmi.

– Jeździmy najczęściej na urodziny, komunie i wesela. Zabawa trwa tylko dwie godziny i znajomi czasem żartują, że mogę się bawić, a jeszcze mi za to płacą. Ale ja po takiej sesji jestem wyczerpana, bo trzeba być non stop skoncentrowanym, dzieci mają zaskakujące pomysły, czasem idą na żywioł. Dostaję 40 zł za godzinę na rękę, wliczone jest w to dmuchanie balonów, rozkładanie i składanie sprzętu – opowiada Karolina.

Nastolatka podkreśla, że dzięki pracy inaczej wydaje dziś pieniądze i zanim coś kupi, dwa razy pomyśli. Zaczęła jeździć na animacje w maju, a to z kolei wymusiło na niej lepszą organizację czasu – nie odkładała nauki na weekend, bo wiedziała, że zawsze może jej wypaść zabawa z dziećmi.

– Nie chcę przepracować całych wakacji, więc zrobiłam listę książek i filmów, które obejrzę w wolnym czasie, i tego się będę trzymać. Kontakt z dziećmi uświadomił mi, że nigdy pewnie nie zostanę nauczycielką, to nie jest dla mnie. Marzę, by zdawać do szkoły teatralnej, a dzięki animacjom mogę zarobić na kurs przygotowawczy. No i oczywiście wciąż wchodzę w jakieś role. Raz jestem czarownicą, innym razem paziem. Muszę utrzymać uwagę dzieci na różne sposoby, więc to dla mnie w sumie bardzo dobra szkoła poza szkołą – śmieje się Karolina.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Szukam pracy na wakacje