Szczęśliwe wariactwo

Nawrócenie najczęściej kojarzy się z porzuceniem grzechu, tak jak w przypadku Niniwitów, którzy zmienili swoje postępowanie pod wpływem przepowiadania proroka Jonasza. Spróbuj jednak spojrzeć na to szerzej. Swoje wezwanie Bóg kieruje również do ludzi przyzwoitych, takich jak Piotr i Andrzej, Jan i Jakub. Impulsem do nawrócenia może stać się nie tylko wskazanie zła, które czynisz, ale również tęsknota za pełnią, której nie znajdujesz w dotychczasowym życiu. Obawa, że przegapisz coś najważniejszego. Czujesz wtedy, że musisz wyruszyć w drogę, która daje szansę spełnienia. Nie chcesz się dać zamknąć w namacalnej, ale ulotnej doczesności.
Czyta się kilka minut

Czas się wypełnił. Czas jest krótki. Wiesz, że nie możesz dłużej czekać, że grzechem byłaby bezczynność. Musisz coś zrobić już teraz, bo niepokój cię rozsadzi. Skoro przybliżyło się Królestwo, wewnętrznym zmysłem, którzy jedni nazwą sercem, a inni powołaniem wyczuwasz, że musisz odpowiedzieć na to wewnętrzne doznanie, musisz to zrobić w tym właśnie momencie.

Uwierzyć w Ewangelię oznacza w takiej sytuacji nadzieję, że jest odpowiedź na przemożne pragnienie, które nosisz w sobie, że nie może ono pozostać bez spełnienia. Zaczynasz doświadczać, że odpowiedź jest Słowem, które stało się ciałem, że ma na imię Jezus i że w Nim znajdziesz ukojenie swojej tęsknoty. Doświadczasz zatem względności swojego życia, bo wiesz, że przemija postać tego świata, a Tobie zależy na Nim.

Gdy wstępowałem do zakonu, kilka osób doradzało mi, żebym jeszcze poczekał: postudiował, zasmakował świata, zmierzył się z codziennością. "Przecież zawsze będziesz mógł wstąpić" - przekonywali. Wszystko przemawiało za tym, by zostać. Koledzy, z którymi knułem w konspirze, wymarzone studia, na które właśnie zostałem przyjęty, piękna dziewczyna. Bałem się jednak, że jeśli poczekam rok albo dwa, przegram, bo Pan Jezus oddali się ode mnie, nie złapię Nieuchwytnego, które jest tak blisko. Kolorowy świat nie był w stanie zrównoważyć szarego niepokoju. Od tamtej decyzji minęło ponad dwadzieścia lat. Zastanawiam się, czy pozostałem człowiekiem nawrócenia, czy potrafiłbym zostawić moich braci i przyjaciół i wyruszyć za delikatnym głosem?

Geniusz duchowy polega na tym, by taką gotowość mieć w sobie przez całe życie. Udało się to Piotrowi. Kiedyś chodził tam, gdzie chciał, trzymając się konkretów. Im więcej miał lat, tym bardziej pozwalał się prowadzić Duchowi. Królestwo, które przyszło do niego, przemieniło go z prowincjonalnego rybaka w pierwszego z apostołów, przeprowadziło z Galilei do Rzymu. Zostawił ziemię wraz z łodziami i sieciami, domem i żoną, Jerozolimą i swoim narodem i podążył za Nieznanym, ulotnym słowem wypowiedzianym przez Rabbiego z Nazaretu. Szczęśliwy wariat.

Nie namawiam Cię, byś teraz porzucił dom i rodzinę, pracę i majątek. Czasem podmuch Ducha dotyczy takich drobiazgów jak kilka chwil przed Bogiem, odwiedziny rodziców, okazanie miłości małżonkowi, pobawienie się z dziećmi. Jeśli ktoś będzie wrażliwy na małe rzeczy, to i na wielkie będzie potrafił odpowiedzieć.

---ramka 404814|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2006