Szansa dla Boga

Zbliża się Wielkanoc, a z nią obowiązkowa dla wielu spowiedź. Czy pod musem obowiązku, lęku czy niezrozumiałej rutyny potrafimy przeżywać Dobrą Nowinę w sakramencie pojednania?.

28.03.2004

Czyta się kilka minut

Mówi się, że współczesny człowiek zagubił wrażliwość w sprawach winy i grzechu. Coraz trudniej zrozumieć grzech jako dobrowolne przekroczenie Bożych przykazań. Wielu nie orientuje się, czego powinno dotyczyć wyznanie grzechów, nie satysfakcjonuje nas tradycyjny wzór rachunku sumienia - w trakcie spowiedzi czujemy się jak na “przesłuchaniu" lub “nieproszonym" spotkaniu. Czasem nie rozumiemy, na czym polega skrucha albo mówimy, że jej nie odczuwamy - choć mamy świadomość złego postępowania. Są i tacy, którym skrucha, wciąż rozumiana “przedsoborowo", kojarzy się z przekreślaniem godności lub obiecywaniem rzeczy niemożliwych do spełnienia. Można odnieść wrażenie, że dla niemałej grupy katolików spowiedź jest aktem “desperacji", kościelnym obowiązkiem, któremu muszą sprostać raz do roku, a potem szybko zapomnieć.

To prawda, spowiedź nie jest łatwym sakramentem. Ze swej natury wymaga mówienia o tym, co nam “nie na rękę", wyciągania przed “drugim" tego, co chcielibyśmy ukryć przed światem i Bogiem. Na dodatek, w większości wypadków obrzęd trwa zaledwie parę minut, a wyznanie win sprowadza się do kilku standardowych formułek. Obraz przejaskrawiony, być może, bo przecież są osoby, które dobrze i chętnie się spowiadają. Ale one wiedzą, jak i po co się spowiadać. Pozostałym mogą pomóc słowa o. Anzelma Grüna: “Nie mogę powiedzieć, że chętnie się spowiadam. Ale czuję i wiem, że spowiedź dobrze mi robi. Czasami muszę przystanąć, by się przyjrzeć swemu życiu i dokonać bilansu. W takich wypadkach muszę przekroczyć próg zahamowania i poprosić któregoś ze współbraci, by wysłuchał mojej spowiedzi. Nie zmienię skóry - nie pozbędę się swych problemów, nie uniknę codziennych błędów. Niemniej właśnie spowiedź jest pobudzającym impulsem: zacznij od nowa, żyj bardziej świadomie i uważnie. Wyznając winy czasami odkrywam pułapki, w które nieustannie wpadam. W tym sensie mogę powiedzieć, że spowiedź mnie uwrażliwia. A dzięki odpuszczeniu win wiem, że nie muszę ciągle grzebać w przeszłości. Od tej chwili przeszłość jest już pogrzebana".

W książce słoweńskiego jezuity i wykładowcy duchowości wschodniego chrześcijaństwa, o. Marko Rupnika, nie znajdziemy aż tak osobistych wyznań. Obie jednak pozycje wzajemnie się uzupełniają - nie tylko od strony “osobowości" autorów, ale doświadczenia i wiedzy w rozumieniu i przeżywaniu sakramentu pojednania. Obie są “wyzwaniem" dla naszych nawykowych wzorców myślenia zarówno o spowiedzi, jak i o jej skutkach dla naszego życia.

Książka o. Rupnika dotyczy teologicznych i duchowych podstaw rachunku sumienia. Kwestii ważnej, bo najszybciej zaniedbywanej nie tylko podczas przygotowania do spowiedzi, ale przeżywania prawdy, że “wszyscy zostali wezwani, aby stać się nawracającymi się grzesznikami". O. Rupnik upatruje przyczyn kryzysu rachunku sumienia w dwóch prądach. Pisze: “Kryzys ten w dużej mierze został spowodowany przesadnym moralizmem i legalizmem, które towarzyszyły praktyce rachunku, kojarzącej się coraz częściej prawie wyłącznie ze spowiedzią. Takie rozumienie rachunku sumienia nierzadko prowadzi do skutków niepożądanych, jak skrupuły, przygnębienie, zniechęcenie, a w niektórych przypadkach nawet do lęku psychologicznego". Z drugiej strony, “na zasadzie kontrreakcji wobec takiej duchowości stało się modne odkrywanie na nowo psychologii, która omalże zastąpiła życie duchowe, jawiąc się jako pewien rodzaj świeckiej duchowości, zaś miejsce rachunku sumienia zajęły rozmaite ćwiczenia, najczęściej psychologiczne, związane z samoobserwacją oraz wewnętrzną higieną". Ponieważ, zdaniem o. Rupnika ta “moda" w Kościele zaczyna wygasać, “wierni odczuwają potrzebę ponownego odnalezienia środków i sposobów wspomagających duchowe dojrzewanie".

Podanie pogłębionej teologicznie wizji rachunku sumienia, osadzonej w całościowej antropologiczno-teologicznej perspektywie dojrzewania duchowego - inspirowanego zarówno duchowością ignacjańską, jak i mądrością ojców chrześcijańskiego Wschodu - stanowi zasadniczy zrąb książki. Druga część dotyczy praktyki rachunku sumienia w różnych płaszczyznach życia chrześcijańskiego - tak, aby stała się ona formą modlitwy i stylem chrześcijańskiego bycia w świecie.

Książka o. Grüna pisana jest z innej perspektywy: “rzut oka na historię sakramentu pokuty pozwala stwierdzić, że dzisiejsza forma spowiedzi - wyznanie grzechów i zwięzła formuła rozgrzeszenia - nie odzwierciedla pełnej intencji, jaką dawny Kościół łączył z sakramentem pojednania". Benedyktyn słusznie uważa, że “uzdrawiająca i wyzwalająca siła aktu spowiedzi może się wyraźnie ukazać tylko wtedy, gdy ogarniemy spojrzeniem zarówno teologię, jak i praktykę tego sakramentu, a jednocześnie pytamy o jego znaczenie dla nas - ludzi żyjących już w XXI w.".

O. Grün rozpoczyna od rysu historycznego, poświęconego różnym formom spowiedzi oraz ich konsekwencjom dla współczesnego pojmowania sakramentu pojednania. Kolejnym wątkiem, podjętym po to, by właściwie zrozumieć i praktykować obrzęd spowiedzi, jest kwestia grzechu i winy. Korzystając zarówno z mądrości Kościoła, jak dorobku współczesnej psychologii, autor pomaga zrozumieć różnicę między winą a poczuciem winy z jej neurotycznymi formami. Uwrażliwia nas na skutki wypierania z życia winy, co ma negatywne konsekwencje zarówno dla naszego “ducha", jak i psychiki. Dzieli się doświadczeniem, pokazując jak można się spowiadać, aby temu sakramentowi nadać bardziej osobisty i wymowny charakter.

Co zrobić, aby spowiedź wpłynęła na nasze życie i zmieniła “wizerunek" Boga, który często zamiast być ikoną niezgłębionej troski o człowieka objawionej w Jezusie, staje się idolem naszego superego i nieprzezwyciężonych urazów? O. Grün pisze: “Spowiedź jest miejscem spotkania z Jezusem, który przebaczył grzesznikom ich winy; a także miejscem spotkania z Jego Bogiem, który nas uwalnia od naszych win i naszego poczucia winy, który za pośrednictwem sakramentu pozwala nam doznać Jego miłosiernej miłości".

Istoty teologicznych refleksji i duszpasterskiej troski obu autorów należy upatrywać w przywróceniu sakramentowi pojednania jego “terapeutycznego" charakteru. Katechizm i “Odnowiony obrzęd pokuty" mówią o sakramencie wewnętrznego uzdrowienia. By poradzić sobie z grzechem, potrzebujemy Bożego przebaczenia, ale by poradzić sobie z “raną przez grzech zadaną", potrzebujemy wewnętrznego uzdrowienia. Przewodniki sprawdzają się tylko wtedy, kiedy towarzyszy im praktyka. Może więc warto skorzystać z “rad" ks. Rupnika i o. Grüna - dając szansę sobie i Bogu.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Jezuita, teolog, psychoterapeuta, publicysta, doktor psychologii. Dyrektor Instytutu Psychologii Uniwersytetu Ignatianum w Krakowie. Członek redakcji „Tygodnika Powszechnego”. Autor wielu książek, m.in. „Wiara, która więzi i wyzwala” (2023). 

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2004