Szaleńcy z Madison

Prezydent Obama mówił o nim w Kongresie, „Time” poświęcił mu okładkę. Serial „Mad Men” ma już miejsce w historii. Właśnie ruszył ostatni sezon.
Czyta się kilka minut
Don Draper (Jon Hamm): bohater niezatapialny / Fot. MATERIAŁY PRASOWE
Don Draper (Jon Hamm): bohater niezatapialny / Fot. MATERIAŁY PRASOWE

Gładko ogoleni mężczyźni w kapeluszach, perfekcyjnie uczesane kobiety na szpilkach, intensywne kolory kardiganów i sukienek, lśniące kabriolety, papierosowy dym spowijający minimalistyczne wnętrza, bursztynowa whisky podana w ciężkich okrągłych szklankach. I uroczo staroświeckie kampanie reklamowe produktów, po które sięgamy na co dzień, i takich, które są już legendą, od keczupu Heinz po aparat Polaroid.

Na tym efektownym tle rozgrywają się dramaty bohaterów: ambitnych, nieprzeciętnych ludzi, którzy realizują swój amerykański sen. Z sezonu na sezon – akcja obejmuje całą dekadę – ich Ameryka się zmienia. Nadchodzi obyczajowa rewolucja, seksizm, rasizm i homofobia zostają wreszcie nazwane. Następują kolejne historyczne przełomy: marsz na Waszyngton, zamach na Kennedy’ego, zabójstwo Martina Luthera Kinga, wojna w Wietnamie.

Ale żeby serial stał się kultowy, potrzeba jeszcze kultowego bohatera. Jest nim dyrektor kreatywny Don Draper (Jon Hamm), self-made man w dosłownym tego słowa znaczeniu. Przystojny, błyskotliwy, pochmurny, szorstki, władczy, egoistyczny, namiętny – przymiotniki określające tego samca alfa można mnożyć. Zdobywa kolejne kontrakty reklamowe, nagrody i kobiety, pali jak smok, pije na umór. I cierpi. Scenarzyści dopisują mu melodramatyczną historię, którą odkrywamy stopniowo.

To dzięki dziełu (dziełu, nie produkcji) Matthew Weinera mało popularna stacja AMC mogła zacząć konkurować z HBO: wyprodukowała jeszcze takie hity jak „Walking Dead” i „Breaking Bad”. „Mad Men” był w pierwszym szeregu serialowej rewolucji ostatnich lat: tej przemiany, która sprawiła, że autorskie seriale znaczą dziś nie mniej niż autorskie kino.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2014