Szachy: zaczęła się gra o tron. Mistrzowski powrót Dinga Lirena

W Singapurze rozpoczął się mecz o szachowe mistrzostwo świata. Już pierwsza z planowanych 14 partii przyniosła niespodziankę: Chińczyk Ding Liren gładko pokonał swojego rywala, Hindusa Gukesha Dommaraju.
Czyta się kilka minut
 Ding Liren (po prawej) i Gukesh Dommaraju w rywalizują podczas rozpoczęcia Mistrzostw Świata FIDE w Szachach w Singapurze. 25 listopada 2024 r. // Fot. Roslan Rahman / AFP / East News
Ding Liren (po prawej) i Gukesh Dommaraju w rywalizują podczas rozpoczęcia Mistrzostw Świata FIDE w Szachach w Singapurze. 25 listopada 2024 r. // Fot. Roslan Rahman / AFP / East News

Wygrana 32-latka, aktualnego mistrza świata, z ledwie 18-letnim zawodnikiem jest zaskakująca. Pomimo mistrzowskiego tytułu, Ding zajmuje obecnie dopiero dziewiętnastą pozycję rankingową, a Gukesh – piątą. 

Elo: szachowy ranking mistrzów

W przypadku szachów klasycznych to istotny wynik. W tym sporcie aktualną formę zawodników można precyzyjnie wyrazić liczbą. Wszystko dzięki obowiązującemu tam systemowi Elo, w którym po każdej wygranej, przegranej czy remisie zawodnicy zdobywają lub tracą punkty rankingowe. Liczba zdobywanych lub traconych punktów zależy od różnicy poziomu między zawodnikami, a klasyfikacja oparta na systemie Elo jest dość obiektywna i odporna na manipulacje.

Wygrana partia Chińczyka Ding Lirena

Półtora roku temu, gdy Ding sięgał po koronę (po wygranej w dogrywce z Rosjaninem Janem Niepomniaszczim), zajmował trzecią pozycję w rankingu. I nagle zaliczył potworny zjazd formy: dość powiedzieć, że wygrana partia była jego pierwszym zwycięstwem (biorąc pod uwagę najbardziej prestiżowe szachy klasyczne) od 304 dni. Obu zawodników nadal dzieli ponad 40 punktów rankingowych – to wystarczyło, by większość komentatorów upatrywała w Gukeshu zdecydowanego faworyta.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Chińczyk, który od lutego 2019 r. do czerwca 2023 r. był wedle rankingu numerem drugim lub trzecim na świecie, nie ukrywał, że ostatni rok był dla niego psychologicznie bardzo trudny – pojawiał się na niewielu turniejach i grał rozczarowująco. A na konferencjach prasowych z rozbrajającą szczerością przyznawał, że w meczu o mistrzostwo świata boi się nie tyle porażki, co kompromitacji.

Gukesh Dommaraju

Gukesh, którego sukcesy to także zasługa polskiego trenera Grzegorza Gajewskiego, w ostatnim roku faktycznie wydawał się przeciwieństwem Chińczyka. W kwietniu przebojem zwyciężył w arcytrudnym turnieju pretendentów, dającym mu prawo do walki o tytuł, we wrześniu pokazał astronomiczną formę na szachowej olimpiadzie, zdobywając 9 z 10 możliwych punktów i prowadząc swój zespół do złotego medalu.

W obu reprezentowanych krajach szachami interesują się dziesiątki milionów osób i obaj zawodnicy są narodowymi bohaterami. Szczególny boom szachy przeżywają zwłaszcza w Indiach, które mogą się szczycić najbardziej obiecującym od dekad pokoleniem graczy. Nawet wyżej od Gukesha w rankingu znajduje się starszy od niego o trzy lata Arjun Erigaisi, a 19-letni Rameshbabu Praggnanandhaa został sklasyfikowany na siedemnastym miejscu. Biorąc pod uwagę szachistów 21-letnich lub młodszych, Hindusi zajmują trzy z pięciu najwyższych pozycji.

Nawet jeśli Ding ostatecznie udowodni, że wygrzebywanie z dołka psychicznego to jego największa specjalność i Gukesh nie zostanie najmłodszym w historii mistrzem świata, swoją kolejną szansę Indie mogą mieć bardzo szybko.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”