Synod o synodalności

Papież ogłosił, że tematem następnego synodu biskupów, który odbędzie się w 2022 roku, będzie sama synodalność Kościoła. Zmierzamy w ten sposób do kulminacji pontyfikatu Franciszka.
Czyta się kilka minut
Watykan, 8 marca 2020 r.: w obawie przed koronawirusem niedzielną modlitwę Anioł Pański transmitowano na telebimie / Fot. Alberto Pizzoli / AFP / East News
Watykan, 8 marca 2020 r.: w obawie przed koronawirusem niedzielną modlitwę Anioł Pański transmitowano na telebimie / Fot. Alberto Pizzoli / AFP / East News

A pontyfikat ten sporo zmienił w Kościele - również w kulturze. Jedną z takich zmian kulturowych jest zmiana języka - czego przykładem właśnie słowo „synod”. Dawniej raczej mało znane, ważne chyba tylko w kręgach teologów - teraz stało się jednym z częściej używanych terminów w medialnych komentarzach i analizach Kościoła.

Franciszek od chwili swego wyboru podkreślał, że chce, aby Kościół był synodalny. Na początku mało kto w ogóle rozumiał, co ma na myśli. Jednak rozpisany na dwa lata Synod o Rodzinie oraz niedawny Synod dla Amazonii radykalnie zmieniły sytuację - ilość medialnych informacji o tym, co dzieje się w Rzymie, sprawiła, że większość ludzi choć trochę zainteresowanych Kościołem, ma w swej świadomości choć trochę zarysowany obraz „synodalności” - jakoś, po swojemu, interpretuje marzenie Franciszka.

Pojęcie synodalności - mimo że weszło do językowego mainstreamu - dalekie jest jednak od jednoznaczności. Być może wiemy lepiej, do czego odnosi się w aktualnej rzymsko-katolickiej rzeczywistości, ale na pewno pogłębiają się poważne spory o to, co powinno znaczyć. 

Na przykład Kościół katolicki w Niemczech ogłosił jesienią ubiegłego roku rozpoczęcie „drogi synodalnej”. Różni się ona znacznie od wspomnianych wyżej synodów, które odbywały się w Rzymie - choćby przez to, że te ostatnie były zgromadzeniami biskupów, a w tej pierwszej aktywny udział mają brać katolicy świeccy - kobiety i mężczyźni - na równych prawach z wyświęconymi hierarchami. Niektórzy komentują ten fakt: „To dopiero prawdziwy synod!”. Inni odpowiadają: „To pomieszanie porządków, żaden synod, jakieś quasi-polityczne zgromadzenie pozbawione prawdziwie katolickiego charakteru!”.


Czytaj także: Zamiast piramidy - Artur Sporniak o "drodze synodalnej" Kościoła niemieckiego


Synody w Rzymie również wzbudziły sporo kontrowersji. Przedmiotem sporu była konkretna forma - sposób organizacji oraz przebieg zgromadzeń, skład osobowy i kompetencje poszczególnych uczestników (przyczyną protestów stał się np. fakt, że mężczyźni bez święceń - przełożeni zakonów - dostali prawo głosu, zaś kobiety o tym samym statusie pełniły tylko rolę doradczą). Dyskusje - zwłaszcza po Synodzie dla Amazonii - wzbudziła również kwestia, jaką wagę mają dokumenty synodalne.

Ze skąpych na razie informacji na temat najbliższego synodu wynika jednak, że jego temat będzie sięgał głębiej. Kard. Lorenzo Baldisseri, szef Sekretariatu Synodu, czyli ciała, które będzie go przygotowywać, zacytował jednego z ojców Kościoła, św. Jana Chryzostoma: „Kościół i synod to synonimy”. Biorąc zatem pod uwagę pełne brzmienie tematu: „W stronę Kościoła synodalnego: komunia, uczestnictwo oraz misja”, można przypuszczać, że będzie w nim chodzić nie tylko i nie tyle o kwestie organizacyjne samego synodu biskupów, co o przemyślenie wizji Kościoła, w której na wszystkich szczeblach - lokalnym, krajowym, powszechnym - wszyscy członkowie będą mogli kształtować swoje wspólnoty w znacznie większym stopniu niż dzisiaj. Słowo „synod” pochodzi wszak z greki i znaczy: wspólna droga.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”