Symboliczny traktat pokojowy

Jossi Beilin, były minister sprawiedliwości Izraela z (opozycyjnej dziś) Partii Pracy, i Abed Rabbo, były minister informacji Autonomii Palestyńskiej, zadali sobie dużo trudu. Nie tylko oni. Wielu Izraelczyków i Palestyńczyków, polityków i intelektualistów, przygotowywało to, co w minionym tygodniu uroczyście - w obecności dwóch noblistów (Cartera i Wałęsy) i z błogosławieństwem 58 ekspremierów i eksministrów spraw zagranicznych różnych państw - zaprezentowano w Genewie: projekt traktatu pokojowego.
Czyta się kilka minut

Nie apel, lecz szczegółową umowę dwóch państw: Izraela i Palestyny. Niejako “obywatelski" projekt, przygotowany niezależnie od rządów obu stron, a nawet wbrew nim mógł podjąć to, czego unikano w oficjalnych negocjacjach. Inaczej niż dotychczasowe “mapy drogowe", nie odkłada on na przyszłość spraw najtrudniejszych - granic, uchodźców palestyńskich, osiedli żydowskich i Jerozolimy - ale w każdej proponuje rozwiązanie: państwo palestyńskie powstaje na obszarze prawie całego Zachodniego Brzegu i Gazy; Izrael ewakuuje większość osiedli i zostawia ich infrastrukturę Palestyńczykom; uchodźcy palestyńscy i ich potomkowie (w sumie 4 mln ludzi) nie mogą wrócić tam, skąd uciekli lub zostali wyrzuceni po powstaniu Izraela; podzielona na dwie części Jerozolima jest stolicą i Izraela, i Palestyny itd. O wysiłku i powadze, z jaką jego inicjatorzy przygotowali “traktat" świadczy także, że porusza on i kwestie prestiżowe (np. uznając cierpienia uchodźców, z których większość i tak nie chce mieszkać w Izraelu i proponując im zadośćuczynienie tak, by dla Izraelczyków było to do zaakceptowania), i praktyczne; np. Izrael miałby prawo utrzymywać na Zachodnim Brzegu dwie stacje radarowe wczesnego ostrzegania.

Oddałby, miałby... Jakie praktyczne skutki będzie mieć inicjatywa genewska? Najprostsza odpowiedź: żadne. Rządzący z obu stron odrzucili go natychmiast: Szaron uznał, że równałby się “samobójstwu Izraela", a Arafat inicjatywę zbagatelizował, że to idea “prywatna" (Brygady Męczenników Al-Aksa, kontrolowane przez Fatah Arafata, nazwały kolaborantami Palestyńczyków, którzy pracowali nad “traktatem").

A jednak coś zostanie. Sygnał: że są ludzie zdolni do kompromisu, jakim byłby całościowy projekt zakończenia trwającej pół wieku wojny. Mniejsza, na ile realny, ale zmuszający do myślenia i stwarzający (przynajmniej intelektualną) alternatywę dla wojny. Tylko tyle i aż tyle.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2003