Bezkarność osadników. Jak Izrael wypycha Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu

Żydowscy osadnicy siłowo rozszerzają stan posiadania na Zachodnim Brzegu Jordanu. Mają w tym poparcie Izraela. Są bezkarni nawet wtedy, gdy zabijają. Jak realia życia na Zachodnim Brzegu wyglądają z bliska?
z Umm Al Khair i Hebronu (Autonomia Palestyńska)
Czyta się kilka minut
Gdy w każdą sobotę żydowscy osadnicy odbywają pielgrzymkę uliczkami Starego Miasta w Hebronie, żołnierze izraelscy usuwają z ulic Palestyńczyków. Hebron, 13 września 2025 r. // Jan Pocheć
Gdy w każdą sobotę żydowscy osadnicy odbywają pielgrzymkę uliczkami Starego Miasta w Hebronie, żołnierze izraelscy usuwają z ulic Palestyńczyków. Hebron, 13 września 2025 r. // Jan Pocheć

Khalil Hathaleen jest wciąż w żałobie. – Żydowscy osadnicy nie znają żadnych granic, pół roku temu zabili mojego brata – opowiada. Jego brat Awdah jest jednym z ponad tysiąca Palestyńczyków, którzy w ostatnich dwóch latach zginęli z rąk żydowskich osadników na terenie Zachodniego Brzegu Jordanu.

Awdah Hathaleen zginął w wiosce Umm Al Khair 28 lipca 2025 r. Zastrzelił go żydowski osadnik Yinon Levi.

Bezkarne zabójstwo Awdaha Hathaleena: sygnał dla osadników

Opowiada mi o tym jego brat. – Tego dnia osadnik wjechał buldożerem w gaj oliwny, niszcząc nasze drzewka. Chcieliśmy powstrzymać tę dewastację, wtedy osadnik uderzył młotem buldożera Ahmada, jednego z mieszkańców naszej wsi – wspomina Khalil.

Mieszkańcy zaczęli obrzucać buldożer kamieniami. Wtedy obecny na miejscu inny osadnik – był nim Yinon Levi – oddał strzał w tłum. Jak się okazało, śmiertelny.

Khalil Hathaleen pół roku temu stracił brata, zastrzelił go żydowski osadnik. Wieś Umm Al Khair, 30 grudnia 2025 r. // Fot. Jan Pocheć

Levi był już objęty sankcjami przez Unię Europejską i USA (za kadencji Joego Bidena) za wcześniejsze wielokrotne ataki na bezbronnych Palestyńczyków.

Opowiada Khalil: – Nie mogliśmy odzyskać ciała brata. Armia izraelska żądała, by pogrzeb odbył się w nocy, i aby mogło w nim uczestniczyć maksymalnie 15 osób. Tyle nie liczy nawet nasza rodzina.

Nie zgodzili się i odwołali do izraelskiego sądu. Ten orzekł na korzyść rodziny i nakazał bezwarunkowo oddać ciało. Khalil: – Jednak armia pogwałciła postanowienie sądu. Wprawdzie wydali ciało brata, ale zamknęli drogi dookoła wsi, uniemożliwiając bliskim i znajomym przybycie na pogrzeb.

Zabójca nie poniósł konsekwencji. Izraelski sąd zgodził się z jego interpretacją, jakoby działał w samoobronie. Tymczasem nagranie pokazuje, że nikt prócz Leviego nie był uzbrojony, a jego życie nie było zagrożone.

Dla osadników to sygnał: że podejmując coraz brutalniejsze działania wobec Palestyńczyków, mogą liczyć na bezkarność.

Żydowskie osiedla przecinają terytorium przyszłego państwa palestyńskiego

Żydowskie osadnictwo na Zachodnim Brzegu – tym, który według porozumień pokojowych z 1993 r. miał być podstawą dla stworzenia państwa palestyńskiego – stale się rozrasta. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego osiedla są nielegalne, ale rząd Izraela je wspiera. Ich mieszkańcy często intencjonalnie wchodzą w konflikty z Palestyńczykami, by przejąć ich ziemię.

Osiedla zaczęły powstawać wkrótce po 1967 r. – po wygranej Izraela w wojnie sześciodniowej, po której przejął on kontrolę nad Zachodnim Brzegiem Jordanu, Strefą Gazy, Wzgórzami Golan i całą Jerozolimą.

Dziś mieszka w nich ok. 700 tys. osadników (wliczając mieszkańców wschodniej Jerozolimy, która jest po izraelskiej stronie muru, oddzielającego Autonomię Palestyńską od Izraela). Obok nich na Zachodnim Brzegu żyją 3 mln Palestyńczyków.

Osiedla na Zachodniego Brzegu – jest ich 141, tych oficjalnie uznanych przez izraelski rząd – przecinają terytorium przyszłego państwa palestyńskiego. Są rozrzucone po całym Zachodnim Brzegu. Scenariusz, w którym mogłyby one zostać kiedyś zlikwidowane – tak jak Izrael uczynił z osiedlami z Gazy, likwidując je w 2005 r., przed oddaniem władzy nad Gazą Palestyńczykom – wydaje się dziś niemożliwy.

Rząd Izraela wspiera osadników także w ten sposób, że utrudnia życie ludności palestyńskiej. Widać to zwłaszcza tej zimy, gdy często pada deszcz. To oznacza wilgoć w domach i przeciekające dachy. Są w tak złym stanie, gdyż na terenie pod kontrolą Izraela Palestyńczykom nie wolno budować w zasadzie niczego. Często jest tak, że prąd w domu mają nielegalnie, ponieważ na legalny nie dostali pozwolenia.

Z wizytą w żydowskim osiedlu Kirjat Arba

Odwiedziłem jedno z takich osiedli – Kirjat Arba niedaleko Hebronu. Dobrze widać, że jest ono w pełni zintegrowane z Izraelem.

Specjalne drogi umożliwiają dotarcie stąd do Jerozolimy w mniej niż 50 minut. Ta sama podróż, gdyby jechać przez palestyńską część, zajmuje niemal dwie godziny.

Strzeżone osiedle ma kształt małego miasteczka, a życie w nim sprawia wrażenie sielanki. Krajobraz wypełniają spójne architektonicznie bloki. Są przystępne cenowo – na tyle, że na zamieszkanie w jednym z nich byłoby stać przeciętnego Izraelczyka. Wspomniany dobry dojazd do Jerozolimy zachęca Izraelczyków do przeprowadzki.

Jednak obraz tej sielanki burzy wszechobecna broń – oraz nieufność mieszkańców wobec obcych. Przystanków autobusowych pilnują żołnierze, którzy tak samo jak osadnicy gorliwie wypytują przybysza o powód wizyty. Odradzają mi odwiedzenie kolejnych osiedli, gdyż, jak mówią, nie jest to bezpieczne.

„Nawrócony” syjonista pomaga Palestyńczykom

Po stronie izraelskiej są tacy, którzy na osadnictwo patrzą krytycznie.

Jego monitorowaniem zajmuje się izraelska organizacja Pokój Teraz. Za cel stawia sobie dialog z Palestyńczykami oraz osiągnięcie sprawiedliwego i trwałego pokoju. Podobne działania podejmuje Żydowskie Centrum Bez Przemocy.

Bob Suberi, obywatel USA i Izraela, krytycznie patrzy na żydowskie osadnictwo. Hebron, 30 grudnia 2025 r. // Fot. Jan Pocheć

W tę drugą inicjatywę zaangażowany jest od 2019 r. Bob Suberi. Urodzony w 1948 r. w Kalifornii – w rodzinie Żydów z Jemenu, którzy emigrowali do Palestyny, a stąd do USA (jeszcze przed powstaniem Izraela) – mieszka w amerykańskim St. Louis, ale ma podwójne obywatelstwo, USA i Izraela. Ma tutaj także liczną rodzinę i odwiedza Izrael regularnie.

Jednak, co podkreśla, nigdy nawet nie rozważał odwiedzenia Zachodniego Brzegu. Suberi: – Wszystko zmieniło się u mnie 10 lat temu, gdy w St. Louis odbywał się festiwal palestyńskiej kultury. Zaciekawiła mnie, zacząłem wgłębiać się w historię i poczułem, że stoję po jej złej stronie.

W 2019 r. pojechał z grupą izraelskich aktywistów na Zachodni Brzeg, aby zobaczyć realia, w jakich żyją Palestyńczycy.

– Uważam siebie za „nawróconego” syjonistę – mówi mi Bob. – Odwiedzam Palestynę kilka razy w roku, czas spędzam zwłaszcza we wsi Umm Al Khair. Wspieram tę społeczność, dowożę dzieci do szkół. Moja obecność we wsi sprawia, że osadnicy są mniej agresywni i nie mogą pozwolić sobie na wszystko. Staram się stawać między nimi a Palestyńczykami i rozwiązywać konflikty. Wiem, że dzięki temu ludzie z tej wsi czują wsparcie.

Palestyńczycy, osadnicy, izraelskie wojsko: codzienność w Hebronie

Schemat jest następujący. Przejmowanie ziemi przez osadników odbywa się przez tworzenie „outpost”, przyczółka. Osadnik kupuje (bądź w inny sposób przejmuje) ziemię położoną w pobliżu już ustanowionego osiedla. Wprowadza się, ogradza działkę drutem kolczastym, a po jakimś czasie prosi rząd Izraela o włączenie jego posesji do osiedla, uzasadniając to względami bezpieczeństwa. Tak powiększają się już istniejące osiedla.

Schemat jest następujący: osadnik przejmuje ziemię, ogradza, a po jakimś czasie prosi rząd o włączenie jego posesji do osiedla. Na zdjęciu: instalacja symbolizująca świecznik chanukowy na działce osadnika, który zamieszkał w pobliżu osiedla. Zachodni Brzeg, 30 grudnia 2025 r. // Fot. Jan Pocheć

Niedługo taki schemat może zostać zastosowany w Hebronie.

Tutaj, u wejścia do Starego Miasta, swój sklep prowadzi Bader Al Tamimi. Kilkanaście metrów dalej jest brama, która kiedyś prowadziła do ulicy Al Shuhada. Dziś nosi imię króla Dawida, choć Palestyńczycy i organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka nazywają ją „ulicą apartheidu”.

Po masakrze, której w 1994 r. w hebrońskiej Grocie Patriarchów dokonał izraelski osadnik, ówczesny rząd Icchaka Rabina zamknął tę ulicę z obawy przed odwetem na innych osadnikach. Nie została otworzona do dziś. To znaczy: dla Palestyńczyków. Bo jest dostępna dla Izraelczyków i turystów.

Ten palestyński sklep był dwukrotnie podpalany

W Hebronie, mieście ważnym dla obu religii, judaizmu i islamu, mieszka 215 tys. Palestyńczyków i około tysiąca osadników; jest też silnie obecna armia izraelska.

Odwiedziłem to miejsce we wrześniu i grudniu 2025 r. Na Starym Mieście wojskowe punkty kontrolne są mniej więcej co 100 metrów. Prawie każdy osadnik nosi karabin. Są podejrzliwi, wypytują, co tu robię.

Al Tamimi opowiada, jak wygląda prowadzenie biznesu w sąsiedztwie osiedla. I tak, jeszcze przed 7 października 2023 r. – gdy Hamas zaatakował Izrael, a ten odpowiedział odwetem wobec Gazy – jego sklep był dwukrotnie podpalany. Ostatnio w 2022 r.

Wtedy to, dzień przed podpaleniem, przyszli do niego żołnierze izraelscy i poprosili, by nie otwierał sklepu. Jednak gdy przyszła do niego dziewczynka, by kupić tornister i szkolne przybory, zrobił dla niej wyjątek. Krótko potem żołnierze odwiedzili go ponownie. Usłyszał: „Wyraziliśmy się jasno, że miałeś nie otwierać sklepu”.

Tej nocy sklep spłonął. Bader odbudował go, otworzył na nowo.

Palestyńczycy chcą bronić swojej ziemi

To nie jest jedyny jego problem. Co sobota, w szabas, do Starego Miasta w Hebronie zjeżdżają z okolicy osadnicy, aby odbyć pieszą pielgrzymkę po jego uliczkach.

Wychodzą tym samym także na palestyńską stronę, a więc żołnierze izraelscy zamykają wtedy wszystkie sklepy na ich drodze, a mieszkańców Palestyńczyków proszą o zamknięcie się w domach.

Obserwowałem ten swoisty rytuał we wrześniu 2025 r. Żołnierze weszli do sklepu, z którego podjąłem próbę udokumentowania przemarszu osadników. Obrażając mnie oraz uderzając w kamerę, wymusili zaprzestanie nagrywania.

Przemarsz kończy się tuż przy sklepie Badura, żołnierze zwykli więc wchodzić do jego sklepu, by go skontrolować. Denerwowały ich wiszące w nim palestyńskie flagi.

Badur: – Każda taka wizyta wiąże się ze stresem, nigdy nie wiem, jak się zachowają.

Dodaje: – Nie chcę zamknąć sklepu. Wiem, jak jest ważny dla lokalnej społeczności. To, że go tutaj prowadzę, traktuję także jak przekazanie wiadomości: jesteśmy tu i nie zamierzamy się wynieść. To nasza ziemia, której będziemy bronić.

Perspektywa aneksji Zachodniego Brzegu Jordanu

Jednak kres istnienia jego sklepu może nadejść szybciej, niż mu się wydaje. Kilka miesięcy temu nad jego sklepem zaczęto organizować klasę dla żydowskich dzieci ze szkoły, która znajduje się tuż za murem. Pojawia się pytanie: czy Izrael zdecyduje się połączyć tę salkę lekcyjną np. mostkiem z już istniejącą szkołą i w ten sposób de facto rozszerzy obszar osiedla, zamknięty dla Palestyńczyków?

Palestyńczycy z Hebronu, z którymi rozmawiałem, nie mają wątpliwości. – Zrobią to, nie mieli oporu, zamykając dla nas całą ulicę Al Shuhada, to czemu mieliby postąpić teraz inaczej? – słyszę od jednego z nich.

Pesymizm ten podziela wielu młodych Palestyńczyków; nie widzą dla siebie przyszłości na Zachodnim Brzegu. Gdy tylko mają taką możliwość, wyjeżdżają do Europy w poszukiwaniu lepszego życia.

Bez ludzi młodych Autonomia Palestyńska nie ma przyszłości. Z kolei w izraelskim rządzie narastają tendencje skrajnie prawicowe – perspektywa aneksji Zachodniego Brzegu staje się coraz bardziej prawdopodobna.


Kim są żydowscy osadnicy, co ich motywuje? 
Mówi Michał Wojnarowicz, analityk ds. Izraela i Palestyny z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych:

Osadnicy to społeczność zróżnicowana. Można podzielić ich na tych, którzy zamieszkali na Zachodnim Brzegu z powodów ekonomicznych, i tych, którzy robią to z pobudek ideologicznych, chcąc przywrócić tu żydowską obecność. Głównie ta druga grupa odpowiada za fizyczne ataki na Palestyńczyków i ich mienie, pobicia, niszczenie gajów oliwnych.

Państwo izraelskie aktywnie wspiera rozbudowę osiedli, zapewnia im m.in. prąd, kanalizację, wodę i co najważniejsze – wojskową ochronę.

Wśród osadników licznie reprezentowani są hardalim. To skrajnie nacjonalistyczny nurt religijnego syjonizmu, którego najbardziej znanymi przedstawicielami są Itamar Ben Gvir (minister bezpieczeństwa narodowego) i Becalel Smotricz (minister finansów). Środowiska te odrzucają pokojowe współistnienie z Palestyńczykami, mówią o aneksji Zachodniego Brzegu Jordanu. Grupa ta uległa dodatkowej radykalizacji po ataku Hamasu z 7 października 2023 r.

Osadnictwo od dawna jest największą przeszkodą w ewentualnym procesie pokojowym. Formalne włączenie osiedli do Izraela wiązałoby się z „poćwiartowaniem” terytorium przyszłego państwa palestyńskiego. Choć już dziś Izrael sprawuje de facto kontrolę nad tymi terenami: osiedla są w pełni zintegrowane z Izraelem przez specjalne drogi oraz sukcesywnie rozbudowywane.

Obecna sytuacja jest korzystna dla premiera Netanjahu, który wykorzystuje groźbę aneksji jako kartę przetargową np. w relacjach z państwami arabskimi, co nie zapowiada zmiany status quo na Zachodnim Brzegu.

Wysłuchał Jan Pocheć

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 05/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Schemat przemocy