Świat bez nas się zawali

Odpoczynek nie może być niefrasobliwością. Musi być odpoczynkiem od śmietnika, ale nie może być odpoczynkiem od świata jako takiego.
Czyta się kilka minut
Wojciech Bonowicz // Fot. Grażyna Makara
Wojciech Bonowicz // Fot. Grażyna Makara

Tak, tak, to ważne. Mieć prawdziwe wakacje, wypocząć, zapomnieć na chwilę o tym, co w pracy, co w świecie. Zrobić sobie wolne od tego, co niewolne, co nas w taki czy inny sposób oplątuje, osacza, wpędza w poczucie winy, w bezradność, w absurd. Wakat to pusta, niezadrukowana strona. Ktoś coś bez przerwy w nas zapisuje, zapełnia nasze wewnętrzne stronice – pora na czystą kartkę, kartkę odpoczynku, nawet lenistwa, leżenia brzuchem do góry, z oczami zwróconymi w niebo. Albo, jeszcze lepiej, zamkniętymi. Kartkę wyzwolenia, uspokojenia, rezerwy, ulotkę niezawierającą żadnej oferty, folder reklamujący ciszę i przerwę w dopływie informacji.

No tak, ale czystych kart nie ma. Cokolwiek by mówili filozofowie, nawet kiedy przychodziliśmy na świat, wcale nie byliśmy czyści ani czyste. Zjawiliśmy się z bagażem odziedziczonym, ze zmysłami, które już zdążyły to i owo schwytać i zapamiętać, jeszcze niewiele umiejący wyrazić – ale na pewno nie jako niezapisana tablica. A potem od razu na tej tablicy zaczęło się bazgrolenie i mazanie, i bazgrolenie od nowa, i znowu mazanie. I tak bez końca. Co rusz ktoś przychodził i coś zapisywał, dobrze, jeśli to nie były rzeczy wpędzające w smutek czy poczucie winy, jeśli pomogły nam zorientować się w tym czy owym, a najlepiej, jeśli dały nam owe zapisy wsparcie na długie lata.

Pustka? Ależ skąd! Głowy (weźmy tylko je pod uwagę) mamy pełne myśli – myśli własnych, myśli podrzuconych, myśli-odkryć, ale też myśli do bólu banalnych, myśli, które „za nas myślą”, myśli, co się dopiero rodzą i nie mogą urodzić, i tak dalej. Każdy i każda z nas jest wielką kakofonią i tylko nielicznym udaje się w tym zaprowadzić porządek. Czysta kartka to ideał, marzenie, niewyobrażalny – i niemożliwy – luksus. Wczasy all excuse me, zamiast all inclusive, gdyby te pierwsze rzeczywiście istniały, a nie były jedynie przejęzyczeniem. (Przykład owego przejęzyczenia podrzucił mi Grześ Kasdepke.)

Ale na to wszystko nakłada się jeszcze coś. Świat bez nas się zawali – taka jest prawda. Odpoczynek nie może być niefrasobliwością. Musi być odpoczynkiem od śmietnika, ale nie może być odpoczynkiem od świata jako takiego. Największym wyzwaniem dla życia w ogóle, a życia na wakacie w szczególności, jest umiejętność zdystansowania się od tego, co zbędne, a co „pcha się na afisz”, zapełnia kanały komunikacyjne, niczego istotnego nie komunikując. Od tego, co nas pobudza, rozbudza, ale bynajmniej nie budzi z prawdziwie głębokiej drzemki. Wakat ma nam uświadomić, jak wiele tego śmiecia się wokół nas gromadzi, jak wiele przenika do wnętrza, sprawiając, że coraz częściej nie widzimy nawet tego, na co patrzymy. Urlop jest, a na pewno powinien być okazją do skorygowania poglądu choćby w jednej tylko, za to ważnej sprawie. Gdyby każdy wolny czas leczył nas z jednej iluzji, bylibyśmy dłużej zdrowsi i silniejsi, to na pewno.

Tak, trzeba uciekać. Tak, nie ma ucieczki. Ucieczka od odpowiedzialności jeszcze nigdy się nie powiodła. A dokładniej – nawet gdy jedni uciekają, inni muszą za to zapłacić. Odpowiedzialność zawsze jest zbiorowa. Na odkładaniu spraw na przyszłość zbudowano lwią część współczesnej polityki, także w Polsce. Przyszłość zapłaci, ale nas to już nie będzie nic obchodzić, my będziemy już na wakacie absolutnym, rachunki przyjdą na adres, pod którym od dawna nie będziemy mieszkać. My płacimy za błędy przeszłości, dlaczego przyszłość nie miałaby zapłacić za nasze? Zresztą, nie przesadzajmy, rachunki nie będą przesadnie wysokie… Tak, niemało jest takich, którzy twierdzą, że nic szczególnego się nie dzieje. No, może ta wojna zbyt blisko… Ale gdyby nie wojna, to przecież wszystko byłoby w porządku.

„Może i tak – ale nie bardzo”, jak mawiał majster Klasa na budowie, na której pracowałem, a robotnicy przychodzili do niego z rozmaitymi pomysłami, jak coś zrobić szybciej i taniej. Majster Klasa wiedział, że pewnych rzeczy nie da się zrobić na skróty, a pewnych praw – na przykład praw fizyki – oszukać. No więc i ja namawiam do tego, żeby czas wolny był czasem opróżniania śmietnika, a nie dosypywania nowych śmieci. Czasem, po którym będziemy widzieć ostrzej, myśleć jaśniej, wnioskować precyzyjniej. Wyleczyć się z choć jednej iluzji. Czy to mało?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru NR 34/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Folder reklamujący ciszę