Świadek, uczestnik, kronikarz. Lektor o rozmowie z Andrzejem Friszke

„Obyś żył w ciekawych czasach” – Andrzej Friszke należy do osób, które z tego przekleństwa uczyniły swój atut, uczestnictwo w wydarzeniach czasów zaiste ciekawych wykorzystując w życiu zawodowym.

28.11.2022

Czyta się kilka minut

 /
/

Teraz jest jednym z najważniejszych znawców XX-wiecznych i współczesnych dziejów Polski. Łączy solidność i skrupulatność w korzystaniu ze źródeł z niezależnością sądów i obiektywizmem. Niczyjej „polityki historycznej” nie wspiera, choć prywatnie nie kryje np. sympatii do tradycji pepeesowskiej.

Uczeń czwartej klasy olsztyńskiego liceum odwiedza ludzi zaangażowanych niegdyś po prawej i po lewej stronie sceny politycznej dwudziestolecia. W dodatku kolekcjonuje albo kopiuje archiwalne zdjęcia. Uczeń urodził się w roku 1956, więc mamy lata 70., kiedy postanawia się podzielić niektórymi zdobyczami z Zakładem Historii Ruchu Ludowego. Konsekwencją jest donos do SB napisany przez pracownika tegoż Zakładu. Pasja młodego amatora od razu spotyka się z realiami Peerelu...

Dzisiaj dwaj historycy, młodsi od Friszkego o trzy dekady, przepytują go z jego biografii. Syn pastora Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, absolwent historii Uniwersytetu Warszawskiego, jest autorem wielu książek, profesorem i członkiem Polskiej Akademii Nauk. Opozycjonista przedsierpniowy i posierpniowy, pracował w pierwszym „Tygodniku Solidarność”, w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej (choć ewangelik) i w „Więzi”, badał archiwa londyńskiej emigracji, nagrał obszerną rozmowę z Lidią Ciołkoszową, weteranką polskiego ruchu socjalistycznego.

Po 1989 r., zgodnie z patriotycznymi tradycjami rodzinnymi (patriotyzm to naprawdę nie jest brzydkie słowo!) zaangażowany w budowę nowej Polski, uczestniczył w przegranej bitwie o kształt Instytutu Pamięci Narodowej, a dzisiaj bardzo krytycznie ocenia polską rzeczywistość polityczną i manipulowanie historią przez władze. „Podejrzana stała się cała historia uprawiana normalnie, czyli opisująca złożony bieg dziejów, zjawiska z perspektywy oceniająca chwalebnie lub krytycznie, szukająca namysłu nad przeszłością”. Przesunięcie podmiotu dziejów z państwa na naród sprzyja zastąpieniu opisu i analizy – kreowaniem mitów i kultem bohaterów, których lista bywa dość wybiórcza. „Zawód: historyk” to lektura nadzwyczaj interesująca, wielowątkowa i w całości wcale nie tak pesymistyczna jak zakończenie. ©℗

ANDRZEJ FRISZKE. ZAWÓD: HISTORYK. ROZMAWIAJĄ JAN OLASZEK I TOMASZ SIEWIERSKI Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2022, ss. 640. Ilustracje.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Tomasz Fiałkowski, ur. 1955 w Krakowie, absolwent prawa i historii sztuki na UJ, w latach 1980-89 w redakcji miesięcznika „Znak”, od 1990 r. w redakcji „TP”, na którego łamach prowadzi od 1987 r. jako Lektor rubrykę recenzyjną. Publikował również m.in. w… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2022

W druku ukazał się pod tytułem: Świadek, uczestnik, kronikarz