Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Strażnicy świętego ognia

Strażnicy świętego ognia

18.06.2018
Czyta się kilka minut
Drodzy koledzy! Znamy się nie od dziś. Pisałem już dla Was o serialach, polityce i UFO nad Polską. Jedna rzecz nie daje mi jednak spokoju. Dlaczego moje teksty nigdy nie trafiają do działu „Nauka”? Czyżbyście słuchali Jarosława Gowina?
Strajk studentów Uniwersytetu Wrocławskiego, 10 czerwca 2018 r. TOMASZ PIETRZYK / AGENCJA GAZETA
C

Czy w tym dziale jest miejsce tylko na raporty z frontu biologii, fizyki i astronomii, a teksty moje i kolegów po fachu skazane są na tułanie się po „Kraju”, „Kulturze”, a nawet „Wierze”? Czy w naszej zbiorowej wyobraźni humaniści nie są już naukowcami?

Do postawienia tych pytań ośmieliły mnie ostatnie wydarzenia. Kwestia definicji (dobrej) nauki leży wszak u podstaw gorącej debaty wokół przygotowywanej pod auspicjami Jarosława Gowina nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. Problem „odmienności” humanistyki czy jej „nieprzystawalności” do zawartych w ustawie rozwiązań podnosi wielu krytyków reformy. Nie przypadkiem ważną rolę odgrywa wśród nich Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej. Także wśród studentów i wykładowców protestujących w ostatnich dniach na akademickich kampusach prym wiodą humaniści, podkreślający, że rolą uniwersytetu jest nie tylko nauczanie, badanie i...

19032

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nauka nie może kłamać, może się mylić (np. z powodu braku odpowiednich danych) ale nie może kłamać, a już na pewno nie może kłamać z premedytacją. Humanizm by był nauką musi się wpierw oczyścić z kłamstw. Prawda bywa bolesna, a istotą naszej ludzkie natury jest chęć unikania bólu, stąd skłonność humanizmu do kłamliwego postrzegania rzeczywistości. Niemniej dochodzimy do pewnego paradoksu, nauką jak najbardziej będzie badanie mechanizmów kłamstw stosowanych przez nasz gatunek ;p

Nie może też być prawdomówna, ponieważ do jednego i drugiego zdolne są tylko podmioty obdarzone świadomością i tzw. teorią umysłu. Nie umówimy się z Nauką na badanie, które pozwoliłoby nam ocenić, czy posiada ona oba te przymioty. Prawdę mówiąc, konia z rzędem temu, kto wskaże Naukę palcem i powie: o, to właśnie ona. Naukowcy natomiast kłamać potrafią (i to jak!), a system, w ramach którego funkcjonują, czyli nauka instytucjonalna, jest bardziej podatny na kłamstwa i manipulacje, niż społeczność uczonych gotowa jest przyznać. Przykład pierwszy z brzegu - niedawny i nawet dość nam bliski: proszę wpisać w Google frazę "Anna O. Szust".

Dlaczegoż to chcesz pan zabronić stosowania personifikacji? Naukowcy są ludźmi, zatem kłamią. Nauka jest już systemem, systemem który się samoistnie weryfikuje. Jesteśmy cywilizacją techniczną która powstała dzięki nauce. Skuteczność jest miarą prawdomówności tego systemu. No i opisywanie nauki tak do końca nauką nie jest. Jeśli leci panu woda z kranu to znaczy, że dane działy nauki które się do tego przyczyniły "mówiły prawdę", jeśli nie leci, to jeszcze nie oznacza że nauka kłamała, mogą być inne powody (nauka uwzględnia możliwość awarii), ale jeśli nigdy nie leciała, a ktoś szumnie zapowiadał, że poleci to ktoś kłamał, ale rzeczywistość odnalazła go kłamcą. Nauka jest opisem rzeczywistości, nieskuteczność oczyszcza naukę z kłamstw.

sensu i czasem go (bez obrazy) nie znajduję. Co do zasadniczego tematu, granice nauki rozumie Pan wąsko, tak wąsko, że może zmieści się w nich fizyka. A gdzie kosmologia, teoria ewolucji, medycyna, nie wspominając o klimatologii - w świetle toczącej się w niej dyskusji o globalnym ociepleniu? Też da się zweryfikować prawdziwość ich twierdzeń przez eksperyment lub zbudowaniu adekwatnego mechanizmu? Zresztą inżynierowie z powodzeniem budowali i doskonalili silniki cieplne przez dziesięciolecia w oparciu o całkiem fałszywą teorię "cieplika". Z drugiej strony, jeśli uznać za kryterium nauki intersubiektywną weryfikowalność, to wiele "twardych" nauk przyrodniczych wypada znacznie gorzej od dziedzin humanistycznych. Co mniej naukowego jest np. w teorii literatury w porównaniu z teorią biogenezy, o egzobiologii nie wspominając? Dla większości z nas fundamentem wiary w naukę jest zaufanie do... sam nie wiem, systemu czy naukowców. Przytoczę w tym miejscu pewien eksperyment. Trzem grupom amerykańskich studentów dano do przeczytania spreparowany w stylu "Nature" artykuł o rzekomym odkryciu świecących skał. W jednej wersji napisano, że przyczyna tego zjawiska została wyjaśniona i opisana w opublikowanym sprawozdaniu, w drugiej - że została wyjaśniona, ale musi pozostać przez jakiś czas tajemnicą przemysłową, w trzeciej - że wciąż jest dla naukowców zagadką. Następnie zadano pytanie: czy rozumiesz, dlaczego skały świecą? Ci z pierwszej grupy nie mieli wątpliwości, że rozumieją, z dwóch pozostałych - przeciwnie. Tyle że w żadnej wersji ani jednego zdania nie poświęcono wytłumaczeniu przyczyn zjawiska. Jeśli nawet przyjąć, że Nauka jest prawdomówna (cokolwiek to znaczy), to i tak nie wiadomo, czy w konkretnym przypadku można jej wierzyć. I czy naprawdę wiemy, w co wierzymy...

Teoria cieplika została ostatecznie porzucona, nauka oczyściła się z błędu. Zwolennicy tej koncepcji tak długo przy niej tkwili póki była skuteczna, gdy ujawnione zostały jej mankamenty została odrzucona. Tak właśnie działa prawdomówna nauka, choć jak już zaznaczyłem nie obce są jej pomyłki. Jeszcze raz, jak do dziecka (bez urazy) nauka ma opisywać to co rzeczywiste! Rzeczywistość sama się weryfikuje, nie dziś to jutro. Nawet jeśli dziś teorie dotyczące kosmologi czy klimatologi są słabo weryfikowalne przez rzeczywistość, to jednak wcześniej czy później to się stanie (co prawda jedne wątpliwości zastąpią inne, ale to już inna kwestia). Jeśli jednak coś uporczywie operuje tym co z rzeczywistością nie ma nic wspólnego, w dodatku ma świadomość własnego odrealnienia, to stanowczo nauką nie jest. Nauką absolutnie nie będzie np. "analiza życia płciowego krasnali" bo krasnali póki co nikt nie odkrył (fikcyjny przykład, bo kłamliwe "nauki" są dużo bardziej subtelne i mniej jednoznaczne). Nauką też nie były wszelkiej maści komunistyczne "nauki społeczne i ekonomiczne" bo komunizm tak na serio nie istniał, a to co ten komunizm udawało było swoim własnym zaprzeczeniem. Do dziś pełno "potworków" tego typu. ps. nauki przyrodnicze też się weryfikuje i to coraz doskonalej. np. Panda wielka przestała być jakimś tam szopowatym i stała się niedźwiedziem. ps. 2. kran był przykładem, ale miał pan problem z zrozumieniem personifikacji, to i z przykładem też jak widzę nie najlepiej poszło. ps.3 nauką nie będzie też używanie, udających naukowe określeń, podczas gdy coś można opisać dużo bardziej zrozumiale, nieraz właśnie skomplikowanych określeń używa się tylko po to by naukę udawać ;p ps.4 - być może najistotniejszy, fakt, pytanie czy rzeczywistość jest w pełni poznawalna? jest pytaniem bardzo zasadnym, być może właśnie strzelę sobie z dwururki w kolano, ale jako agnostyk uważam, że nie jest w pełni poznawalna, zatem nauka to ścieżka ciągłych pomyłek i nieustannych poszukiwań, które nigdy się nie skończą (nie w tym świecie). W naukę się nie wierzy, naukę się nieustannie sprawdza.

teorii kosmologicznych nie zweryfikuje przyszłość, bo odnoszą się do bezpowrotnie minionej przeszłości (zwłaszcza nie ma jak jednoznacznie sfalsyfikować w ten sposób teorii błędnych, co wg Poppera jest prawdziwym testem naukowości), pogląd, że komunizm nie istniał, głoszą głównie komuniści pragnący uwolnić się od kłopotliwego dziedzictwa Lenina, Stalina, Mao i Pol Pota, astrobiologia natomiast, którą włączono do dziedzin badań NASA, jest dokładnie zajmowaniem się cechami czegoś, czego nikt nie odkrył i nie wiadomo, czy kiedykolwiek odkryje. Mam nadzieję, że moje przykłady zostaną wzięte cum grano salis i nie wywołają kolejnego wybuchu urażonego wyznawcy scjentyzmu. A propos "kryterium wody w kranie", czyli tezy, że jeśli w oparciu o teorię możemy zbudować działające urządzenie, to jest to wystarczającym dowodem naukowej słuszności tej teorii - wie Pan, kto to wymyślił lub przynajmniej upowszechnił? Fryderyk Engels, apostoł tego komunizmu, który (jak się okazuje) nigdy nie istniał ;) Urazy oczywiście nie żywię. Polemika ma swoje prawa, a czym byłaby dyskusja bez różnicy zdań? Pozdrawiam.

Nie mam zwyczaju żywić urazy o jakieś tam polemiki na forum, jestem pewnie dinozaurem, ale świata komunikacji internetowej nie traktuję osobiście. Ot "jak Kuba Bogu..." (a może odwrotnie? ;p), chciał pan agresywnej polemiki, to ją pan dostał (kto ja jestem by ludziom takich drobnych przyjemności odmawiać?). Coś co nazywamy błędnie komunizmem oczywiście istniało, ale nie miało prawie nic wspólnego z tym jak to coś samo siebie definiowało (stąd twierdzę, że to była fikcja). Oczywiście pełne poznanie obiektywne nie istnieje (według mnie), zatem nie tyle chodzi o to czy coś technicznie kiedykolwiek zweryfikujemy (tezy falsyfikacji nie podnoszę, według mnie nie do końca jest ona właściwa, ale ja tam laik jestem), chodzi o to na co dany dział uznający się za naukę otwiera i co jest podstawowym celem i wyznacznikiem? Rzeczywistość? czy jakaś ideologia, lub myślenie życzeniowe, to oddziela naukę ot "dolomitów" oczywiscie według mnie, ktoś inny może mieć inne zdanie. ps. Jeśli coś działa w oparciu o "fałszywe teorie" oznacza to nie tyle, że teoria jest fałszywa, ile oznacza, że ta "fałszywa" teoria jest jednak prawdziwa w wąskim zakresie oddziaływania w którym okazała się skuteczna, oczywiście można się kłócić czy pojęcia zawarte w danej teorii są właściwe. Coś prawdziwe dla wąskiego zakresu danej rzeczywistości może okazać się bzdurą w zakresie uniwersalnym. ps. 2. a dlaczegoż by pan Engels miał nie mieć czasem racji? skąd ten pomysł, że ktoś kto się w czymś pomylił(lub skłamał), myli się(kłamie) zawsze i wszędzie?. Pozdrawiam wzajemnie.

Mam wrażenie, że miejscem, w którym najlepiej dogaduje się nauka z humanistyką, jest dobre science-fiction. Autorzy z tego gatunku są tradycyjnie w awangardzie prób zrozumienia, jakie znaczenie mają pewne "naukowe" fakty, jak ewolucja, klimat itd., dla rozwoju społeczeństwa, kultury, systemu wartości. Diuna, Dworzec Perdido, Westworld mają znacznie większe znaczenie dla wychowania nowego pokolenia ludzi mądrych niż jakieś tam czasopisma z listy B. Natomiast od łaciny ręce precz! To kluczowa z nieważnych umiejętności! Zgadzam się jednak, że programowanie mogłoby dołączyć do curriculum dla podstawówek.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]