Stolik dla palących

Zapowiadana jako restrykcyjna ustawa antynikotynowa po sejmowych poprawkach jest ustawą dla palaczy bardzo łagodną. Ruguje nikotynę z przestrzeni otwartych, ale już kwestię legalności palenia w lokalach o powierzchni poniżej 100 m kw. pozostawia właścicielom. W przybytkach większych właściciele mają obowiązek wydzielenia sali dla palących. Nie można palić w taksówkach i na dworcach, ale już w szpitalach czy szkołach dozwolone będą palarnie. Czy to jest kompromis, jak przedstawiają złagodzony projekt ustawy przedstawiciele lobby tytoniowego i posłowie PO, którzy murem stanęli za poprawkami? Czy też palacze wygrali?
Czyta się kilka minut

Mimo że należę do niepalących, skłonny jestem uznać, że przynajmniej dla małych lokali gastronomicznych lepszego rozwiązania nie dało się wypracować. Podział przestrzeni na dwie części ma charakter umowny - dym nic sobie nie robi z nakazów i zakazów. Przepierzenia czy szklane szyby dają niewiele i jakby tych dwóch stref nie organizować, niepalący zawsze wraca do domu śmierdząc jak popielniczka. Lepiej więc, żeby właściciel podjął zerojedynkową decyzję i nie mamił tych, co poszukują lokalu bez dymka. Tu właśnie zaczyna się prawdziwy problem: w Polsce nie ma nadal mody na lokale dla niepalących. Zamiast tworzyć fikcyjne strefy, pomyślmy o nagrodzie dla tych właścicieli, którzy zakładają lokal bez papierosa, choćby w formie niewielkiej ulgi podatkowej. Zniknie koronny argument przedsiębiorców, którzy twierdzą, że zakaz palenia zmniejsza obroty finansowe. Bez tego czeka nas fikcja w postaci "stolika dla palących", który widziałem kiedyś w jednym z małopolskich pubów. Dym kotłował się tam, aż miło.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2010