Sprzeczne sygnały

Niektórzy zgryźliwi obserwatorzy polskiego życia publicznego z przekąsem uspokajają, że dopóki zapał uczestników obecnego obozu władzy ukierunkowany jest na rozliczenia z przeszłością i tropienie agentów, dopóty przynajmniej gospodarka może się rozwijać spokojnie, niezależnie od politycznych awantur i zawirowań. Najwyraźniej jednak układ rządzący nie jest zadowolony z opinii, że dobre wskaźniki ekonomiczne nie mają związku z jego działalnością, a komentatorzy zachęcają, by fazę korzystnej koniunktury wykorzystać do przeprowadzenia odważnych zmian strukturalnych. Ostatnio pojawiło się zatem kilka propozycji takich zmian, które jednak tworzą chaotyczną mieszaninę.
Czyta się kilka minut

Gdy zatem ministerstwo finansów proponuje zmniejszenie składki ubezpieczenia rentowego i obniżenie w ten sposób pozapłacowych kosztów pracy, ministerstwo pracy proponuje radykalną podwyżkę płacy minimalnej, co grozi zupełnym oderwaniem jej od wydajności pracy i finansowych możliwości pracodawców. Rząd zapowiada ułatwienia dla przedsiębiorców, jakie ma przygotować Roman Kluska, a w tym samym czasie forsowany jest projekt utrudnień w otwieraniu supermarketów. Gdy wicepremier Zyta Gilowska zapowiada zmniejszenie tzw. klina podatkowego, czyniącego pracę zbyt drogą i w ten sposób przyczyniającego się do wysokiego bezrobocia, prezydent publicznie popiera związkowe żądanie ograniczenia elastycznych form zatrudnienia, które ułatwiają znalezienie i wykonywanie zatrudnienia, a więc sprzyjają zmniejszaniu bezrobocia.

Sygnały co do zamierzeń w polityce gospodarczej są więc sprzeczne i uniemożliwiają jednoznaczną ocenę. Co gorzej, mogą one zdradzać chaos koncepcyjny i brak zdecydowania, z czego nie wyłoni się żadna polityka gospodarcza, lecz jedynie bałagan, gdyby owe sprzeczne sygnały miały się przekształcić w sprzeczne decyzje. Wtedy zgryźliwi komentatorzy będą utyskiwać, że lepiej niech już rząd skupi się na rozliczeniach przeszłości i tropieniu agentów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2007