Reklama

Śmierć Piotra Szczęsnego jest krzykiem

Śmierć Piotra Szczęsnego jest krzykiem

03.11.2017
Czyta się kilka minut
Wciąż o nim myślę. Jak ogromne musiało być w nim poczucie bezradności, jeśli, by wstrząsnąć sumieniami – tak wybrał.
fot. Grażyna Makara
D

Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nic nie zrobią!” – napisał w pozostawionym dla nas liście Piotr Szczęsny, Szary Człowiek, który w czwartek 19 października, w Warszawie pod Pałacem Kultury, dokonał samospalenia. Zmarł 29 października 2017 r.

Wciąż myślę o Piotrze Szczęsnym. Co może popchnąć człowieka do takiego kroku? Jaka rozpacz? Jakie poczucie bezsilności? Żona pana Piotra, na którą wiadomość o tym, co się stało, spadła jak grom z jasnego nieba, mówi: „Nie mógł wytrzymać tych kolejnych posunięć władzy, kłamstw wypowiadanych przez polityków. On już tego nie mógł znieść. Rozmawialiśmy o tym, co tracimy jako kraj, że to może być bezpowrotne, nie wiadomo, kiedy coś się uda odbudować”.

Śmierć Piotra Szczęsnego jest krzykiem skierowanym do tych, którzy decydując o losie ojczyzny, śledzą statystyki, wykresy PKB, rozmaite średnie na głowę mieszkańca, trendy i procenty w sondażach; jest dramatycznym wołaniem do nich, żeby wiedzieli, że za tymi makroinformacjami stoi żywy człowiek, wielu żywych ludzi. Niech pamiętają – krzyczy śmierć Piotra Szczęsnego – że całkiem poza partiami i polityką istnieje człowiek, istnieją ludzie, którzy cierpią, bo kochają ojczyznę, są ludzie, dla których los ojczyzny jest równie ważny, a nawet ważniejszy niż ich własny, że w Polsce są jeszcze ludzie, którzy ojczyznę kochają. Nie wszyscy jednakowo. Jedni w trudnych chwilach zaszywają się w mysiej dziurze, by przeczekać, drudzy protestują na ulicach, inni po prostu uciekają z kraju (mówią: „póki można”). Są wreszcie i tacy, którzy twierdzą, że aby coś zmienić, trzeba być blisko rządzących. Ale wciąż są jeszcze tacy Polacy jak Piotr Szczęsny. Oni lepiej niż inni widzą zagrożenia i zniszczenia, które Piotr Szczęsny opisał i piętnastokroć w swym liście oprotestował. Był przekonany, że u nas nikt i nic procesu destrukcji nie powstrzyma, jeżeli coś nie „wstrząśnie sumieniami wielu osób”. Jakże rozdzierający musiał być ból, jak ogromne poczucie bezradności, jeśli Piotr Szczęsny, by wstrząsnąć sumieniami wielu, w pełni świadom, co wybiera, wybrał, jak Jan ­Palach w Pradze w 1969 r. i Ryszard Siwiec w Polsce w 1968 r. – samospalenie. Palach napisał: „Mój czyn ma sens, ale nikt nie powinien go naśladować. Studenci powinni zachować życie, aby spełnić jego cele, by żywi mogli wesprzeć walkę”.

Jarosław Mikołajewski w wierszu „Do człowieka który podpalił się pod pałacem kultury w czwartek 19 października 2017” napisał: „chcę dodać że formę pańskiego / sprzeciwu / uważam za najbardziej ze wszystkich szlachetną / spalić się / tak to czytam / znaczy spalić w sobie / co jeszcze nie zostało spalone w sprzeciwie”.

Dawno minęły czasy, w których Kościół jednoznacznie potępiał każde odebranie sobie życia. Rozwój wiedzy o człowieku sprawił, że do tragedii samobójstwa Kościół podchodzi dziś z wielką ostrożnością. Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że „nie do nas należy osąd człowieka, zostaje on w rękach Boga. Nie można mówić, że ktoś, kto odebrał sobie życie, został potępiony. Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie. Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego żalu. Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie” (KKK 2283).

„Chcę dodać, że formę pańskiego sprzeciwu uważam za najbardziej ze wszystkich szlachetną...”.©℗

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Chyba jednak bardziej od słów księdza Bonieckiego przekonuje mnie nauczanie świętego Augustyna, który powiedział: ( przykazanie )„Nie zabijaj!” – nie precyzuje kogo ono dotyczy, a kogo nie; toteż nikt nie jest spod niego wyłączony. „Nie zabijaj” więc ani drugiego człowieka, ani siebie samego. Kto zabija siebie, zabija człowieka." Nie róbcie więc z tego biednego, zagubionego człowieka bohatera. Wszyscy jesteśmy poddani - z jednej strony - silnej propagandzie rządowej, a z drugiej - nie mniej nachalnej - propagandzie antyrządowej. Co chwilę padają porównania Kaczyńskiego do Hitlera albo Stalina. Wygląda na to, że pan Piotr uwierzył w to, że walczy z nazizmem. Biedny człowiek - ofiara polskich mediów,

Pięknie to ujęte i jakże pewnie uargumentowane autorytetem samego Doktora Kościoła. Ale co powie na śmierć na wojnie obronnej? Co powie o samobójczych misjach polskich żołnierzy,którzy nie raz walczyli do ostatniej kropli krwi? Też ich uznamy za ofiary medialne? A czy ofiara Chrystusa też nie była w pewnym sensie samobójcza? Przecież mógł odwołać swoje przekonania w imię zachowania życia za wszelką cenę!A jednak dał świadectwo prawdzie, która kosztowała Go życie. Śmierć tego Szarego Człowieka powinna być dla nas sygnałem ostrzegawczym, że dzieje sie jednak coś niepokojacego w naszym społeczeństwie, skoro dochodzi do takich aktów!

niczego mądrego - i nie tylko z uwagi na osobę, także na sam temat. Temat tak prosty i oczywisty dla trzeźwo myślących, a zarazem tak trudny do przetrawienia dla teologicznych ortodoksów, że aż do formatu nieraz absurdu i groteski sprowadzany i deformowany w ich samobójczej schizofrenii.

Warto konfrontować swoje opinie, swoje decyzje z innymi - najlepiej mądrzejszymi, dojrzalszymi od nas samych. W przypadku katolików taką osobą godną zaufania jest często kapłan katolicki. Rozumiem, że zmarły Piotr nie miał lub nie chciał mieć takich autorytetów. Przypuszczam, że ten człowiek oddalił się od Kościoła i że - tu się powtórzę - to nie Duch Święty kierował jego ręką człowieka, który oblewał się łatwopalną substancją.

W artykule pana P.Bravo mogliśmy przeczytać"Samospalenie mężczyzny w Warszawie kilka dni temu: cisza, jaka wokół tego zdarzenia panuje – uderzająca" - czytamy na wstępie. Teraz w już zupełnie w inny ton uderza ksiądz Boniecki! Ale 'bemol' wyraźniej możemy usłyszeć w samym tekście. Pedał tego fortepianu napręża struny, by wszyscy zrozumieli i wyraźniej usłyszeli, co było i jest prawdziwą przyczyną tego dramatycznego wydarzenia! By nie pozostali bezczynnie! Nie jest to sprawa trudna do ujaśnienia, dlaczego! A szczególnie tym, co tego jeszcze nie rozumieją - i tym którym dobro, i przyszłość ojczystego Kraju nadal jest (a tym bardziej w obecnej sytuacji politycznej) albo obojętna, albo ulokowana z niewłaściwej strony. - No bo przecież 'mamy list' pana Piotra, a i Jego żona nie pozostawia nic do dodania.... A kto dziś pamięta, co mogliśmy przeczytać lub usłyszeć w mediach, tudzież przeczytać w Tygodniku Powszechnym, o wydarzeniu z pod Kancelarii Premiera z 23 września 2011 roku? Jak to niektórzy ujęli? "Desperacki krok","Niedoszły samobójca", "Desperat miał ze sobą list adresowany do premiera, który przykleił do ławki w Łazienkach" Dla bardziej dociekliwych proponuję spojrzeć chociażby do archiwum TP z tamtego okresu. Czy wtedy ksiądz Boniecki wydobył z siebie choćby słowo, komentarz? Zaapelował o modlitwę?

Przejrzałem teksty księdza Bonieckiego z przed siedmiu laty po tym jak anty-pisowski fanatyk zamordował Marka Rosiaka. Jakieś tam ogólniki o nienawiści w polityce i ani słowa o człowieku, który dostał 6 kul. Hmmmm. I znowu się nie dziwię.

wstydu Pan nie ma

Czytam poniższe komentarze, i w głowę zachodzę, co jest źródłem - tak zaciekle tu prezentowanej postawy - podwójnej moralności? No bo jak to inaczej nazwać? Widać, że duch Pani Dulskiej, to nie jedynie fikcja literacka! Przy okazji mam do addiepolo pytanie, co by Pan odpowiedział w 'cztery oczy' - czy miałby Pan też takie wysokie morale? - Dajmy na takie dictum :Kiedy dziennikarz zwrócił mu uwagę (nie jakiemuś Dulskiemu, tylko znamienitemu filozofowi, Panu profesorowi uniwersyteckiemu, etykowi), że dwa podpalenia za rządów Donalda Tuska i PO uznaje za mało znaczące, a to spod PKiN podnosi do rangi męczeństwa stwierdził: "Można zgrywać męczennika i można też nadawać swojemu samobójstwu znaczenie polityczne w sposób, który nikogo nie obchodzi, bo jest nieadekwatny do sytuacji! To były partykularne, osobiste powody, związane ze sporem z urzędem skarbowym i biedą" No to co by Pan na to wypalił, tak dosadnie, prosto w oczy? Mógłby Pan zaprezentować próbkę tekstu? Czy raczej zgadza się Pan ze 'znamienitym' profesorem, Niedulskim?

Imponowałaby mi prośba o komentowanie profesorskich wypowiedzi - ale nie od kogoś prezentującego się w tym temacie w podobny Pańskiemu sposób. Szanowny Pan pomylił adresata, ja mu rozgrzeszenia nie udzielę.

Uprzedzając ewentualne dygresje na temat 'wolnej woli' dodam, że jestem skłonny przychylić się ku szeroko już dziś rozpowszechnionym i uznawanym, także dzięki osiągnięciom badawczym neuronauk, teoriom opisującej fenomen tzw. 'wolnej woli' jako jednej z wielu iluzji którym jesteśmy poddani w efekcie pracy naszych mózgów. Krótko mówiąc - wolna wola to raczej wolne żarty. Dlaczego tym swoim "bardzo celnym" zdaniem nie podzielił się Pan w tym przypadku, nie ze mną, ale chociażby z ks. Bonieckim, który pisze " Jakże rozdzierający musiał być ból, jak ogromne poczucie bezradności, jeśli Piotr S., by wstrząsnąć sumieniami wielu, w pełni świadom, co wybiera..."

Z przykrością stwierdzam, że wypowiedź Szanownego Pana ani nie na temat, ani z sensem. Staram się zawsze pisać jasno i precyzyjnie - cóż, widać i tak nie do wszystkich dociera. Sama łopata nie wystarczy, w głowie musi być jeszcze trochę miejsca na towar. Zalecam niemniej kontynuowanie studiowania moich tekstów, a nuż PB da chwilę olśnienia... p.s. o tzw. "wolnej woli" i wynikach współczesnych badań nad tym fenomenem dużo się Pan dowie z netu - jeśli taka będzie wola jego mózgu...;)

Wykaż Pan trochę szacunku dla zmarłego. nie wyprawiaj Pan, wzorem Prezesa, tańca na grobie zmarłego nie dryfuj Pan. Bo smutno czytać.

Wielu z nas czuje i myśli podobnie jak ś.p. Piotr Szczęsny. Wielu podpisałoby się pod każdym zdaniem, każdym słowem listu jaki nam zostawił. Chyba żaden nie ma w sobie takiej jak on mocy. Mylą się ci komentatorzy, którzy mówią "ten czyn nie zmieni sytuacji". On ją już zmienił. Poruszył miliony sumień. Nikt sprawiedliwy nie pozwoli, by ten ogień zgasł, krzyk ucichł bezowocnie. Oddał życie za naszą godność, nasze człowieczeństwo. Cześć mu i wieczna chwała.

Poruszył miliony sumień, - rozumiem, no i ...? Jak to leciało rok temu? Pan T.Lis "jak nie teraz to kiedy" - o to chodzi?

Śmierć, z perspektywy świata żywych, jest sparawą ostateczną. Krzyk w obliczu śmierci, jest ostateczny i prawdziwy, bo nic w takiej chwili nie jest warte pozorowania, czy ukrycia. Jednak jest pytanie-czy to ostateczne, prawdziwe świadectwo, ma także wymiar absolutny? Chrześcijańscy męczennicy, ci którzy własną śmiercią dawali świadectwo wiary w Chrystusa i "na ich krwi męczeńskiej wyrósł Kościół", są porównywani z islamskimi meczennikami za wiarę w Allaha, którzy giną, by też zabić innych. Czy chrześcijańscy i muzułmańscy męczennicy, budują ten sam Kościół-świadectwa męczeńskiej śmierci? Jezus z Nazaretu i Manicheusz-obaj jako prorocy ponieśli dobrowolną śmierć na krzyżu. Czy Mani jest Synem Bozym objawiajacym Ojca-jak Jezus z Nazeretu? Ostateczność śmierci nie oznacza absolutnego rozstrzygnięcia prawdy. Jedno w tym wszystkim może budzić zastrzeżenie: obłudy cynizm. A tak się zdarza często, że na ofiarnej śmierci Psa Wojny, swój autorytet i władzę buduje Świnia Napoleon: wtedy prawda jest sprowadzona do propagandy, i wtedy stajemy się bardziej zwierzęcym folwarkiem, jak cywilizowaną wspólnotą

Cieszę się, że ponownie stałem się po latach czytelnikiem Tygodnika Powszechnego. Czytając artykuł Księdza Adama Bonieckiego poczułem ulgę.Czyn Pana Piotra Szczęśnego, nieprzypadkowy i przemyślany, intelektualnie "opisany" przez niego tak, że nie pozostawia miejsca na niedomówienia. Każdy ma prawo do oceny,o to przecież walczymy, o wolność własnego zdania i o wolność przekonań. Czy warto za to umierać? Przeczuwam po co warto żyć. Jestem pewien, że Pan Piotr też to przeczuwał, a jednak to zrobił. Ale przecież jednocześnie poprosił nas wszystkich, żeby on był pierwszym i ostatnim człówiekiem, który swój protest przeciwko bezprawiu uzewnętrznił w ten sposób. Fakt, że nikt z wyżyn władzy nie pochylił się nad tym w miłosierny sposób, że nikt, ani premier, ani prezydent nie powiedzieli tych paru słów, nawet takich, że nie zgadzając się z Piotrem, szanują jego czyn, świadczy od tym, że duch chrześcijański dawno już gdzieś się zagubił i jest tylko etykietą, a nie sednem władzy. Dziękuję bardzo Księdzu Bonieckiemu. Bo jeśli mogę mówić o "personalizacji" przekonań głoszonych przez Ludzi Kościoła, to wierzę Tischnerom, Bonieckim, Wojtyłom, bo tam jest przestrzeń w której mieści się i rozum i serce, ale i intelektualny smak bycia wierzącym. Nie piszę komu nie wierzę. Widzę wiele polemicznych wpisów, które podważają szczerość i obiektywizm wypowiedzi Autora zawartej w tym artykule. Szanuję je, choć z żalem przyznam, że mają charakter "zawodowy i dyżurny". Pozdrawiam Krzysztof Sikorski

Bardzo trafna wypowiedź. Bez wyprawiania hołubców i szukania "winnych" w wydarzeniach przeszłych. Dziękuję.

Proszę się zapytać żony i ewentualnie dzieci - jeśli je miał - pana Piotra czy są dumni z wyczynu ojca. Samobójcy ciężko ranią swoich bliskich powodując traumy u dzieci często na całe życie. Zapytajmy dlaczego pan Piotr to zrobił. Czy dlatego, że PiS majstrował przy Trybunale Konstytucyjnym przekręcając go na swoją korzyść po tym jak PO majstrowało przy Trybunale Konstytucyjnym - pomimo próśb prezydenta Dudy aby tego nie robić - przekręcając go na swoją korzyść. Nie sądzę aby pan Piotr popełnił samobójstwo z powodu reformy sądownictwa ponieważ jeszcze przecież w pełni nie weszła w życie. Powtórzę: niestety bardzo wiele osób w Polsce nie potrafi podchodzić do obficie serwowanej w naszych mediach propagandy - czarnej, białej czy różowej, jakiejkolwiek - z dystansem w efekcie czego łatwo wpadają w stan histerycznego oburzenia. Ludźmi można niestety łatwo manipulować, zwłaszcza ludźmi chorymi psychicznie i takimi, którzy nie szukają oparcia w Bogu. Chyba się tu zgodzimy, że to nie Duch Święty pokierował ręką samobójcy w centrum Warszawy. A na tzw demokratów warto uważać. Gęby mają pełne sloganów i często słowa nijak nie idą w parze z ich czynami. Wielu z nich tworzy bandę geszefciarzy i złodziei wydzierających się: "łapać złodzieja". Zupełnie jak czyściciele kamienic z Warszawy. No przecież prawo było po ich stronie, działali zgodnie z prawem, nie wyrywali przecież kamienic lokatorom na siłę. Sądy przyznawały im rację i co ciekawe zawsze tak czyniły nawet gdy spadkobiercy mieli po 140 lat. Szkoda, że egzekwując prawo sądy zapominały o sprawiedliwości i przyzwoitości.

Moim zdaniem takie szafowanie swoim życiem jest czymś sprzecznym z wiarą chrześcijańską. Nie rozumiem dlaczego Tygodnik to pochwala. 5 lat temu gdy PO była niekwestionowanym liderem sondaży sfrustrowani byli wyborcy PiS im też nie podobało się to co działo się wtedy z Polską. Wtedy też mieliśmy przypadek samospalenia. Teraz wszystko się odwróciło, za kolejne 5 lat może być jeszcze inaczej. Żyjemy w wolnym kraju, możemy głosować, protestować. Jest milion sposobów na to żeby wygłosić swoje zdanie. Ktoś powyżej napisał, że ten czyn poruszy ludzkie serca. Moim zdaniem poruszy tych, którzy mają podobne zdanie do ś.p. pana Piotra. Reszta będzie uważać, że jego śmierć obciąża sumienie mediów, które krytykują zmiany zachodzące w Polsce (które według tej grupy ludzi są słuszne). Tak więc jedyne co da ta śmierć to jeszcze większa polaryzacja nastrojów. Jeśli ktoś chce odsunąć PiS od władzy to musi zrozumieć prostego człowieka, który zarabia 2000 zł i ma dość słuchania o tym jak ktoś z polityków wydaje jego pensję na jedną kolację, ma dość słuchania o aferach vatowskich itp. Chce czuć, że ktoś robi coś dla niego, a nie dla tych, którym i tak dobrze się powodzi. Niestety większość mediów antyrządowych tego nie rozumie i wrzuca na pierwsze strony gazet albo biznesmenów, albo aktorów albo byłych SB-ków którym się odebrało emerytury. A przeciętny człowiek myśli sobie wtedy "no, w końcu ktoś dał też coś nam, a nie tylko im".

A jakiej "wiary" był ten pan o którym mowa w artykule? Masz Pan jakąś pewność? Co do sposobu wyrażania niezadowolenia to proszę szanownego pana, obecnie toczy się ponad 800 postępowań przed sądami przeciwko ludziom którzy mieli czelność wyjść na ulice wyrażając swe niezadowolenie z harców czynionych przez PiS w sejmie i na wawelu. Co do SB-eków to ich nie widuję, natomiast widuję prokuratora z tamtych czasów rozwalającego porządek sądowy, a także współpracowników służb na bardzo wysokich stanowiskach państwowych (ogólnie znane szczegóły do odkrycia przy minimalnym nakładzie sił).W tym przypadku co najmniej dwa postępowania prowadzi "niezależna" prokuratura przeciwko ludziom którzy ośmielili się ich przynależność ujawnić. Więc proszę nie zwalać, według wytycznych, winy na media, tylko przyjąć do wiadomości, że są ludzie którzy, nie widząc innej możliwości, zdecydowali się na czyn desperacki. W Pańskiej wypowiedzi czuć ducha pisowskiej propagandy, nawet zestaw określeń - jak z Narodowej TV.

Dokładnie takie samo narzekanie słyszałem 5 lat temu od PiSowców, że wprost, że antykomor, że marsz niepodległości. Teraz jak ktoś chce napisać coś normalnego, bez partyjniackiego zacietrzewienia to przez jednych zostanie uznany za PiSowca, a przez drugich za KODowca. Róbcie co chcecie, chcecie się podpalać to trudno, jest mi z tego powodu przykro ale nic na to nie poradzę. A co do wiary pana Piotra to w ogóle się do niej nie odwoływałem tylko do wiary, redakcji Tygodnika Powszechnego. Proszę czytać ze zrozumieniem.

Zapomniał Pan Szanowny o gorszym sorcie i mordach zdradzieckich. Postawiłbym Panu piwo gdyby raczył mi Pan przytoczyć kiedy to za rządów PO tak nazywano przeciwników politycznych. Poza tym sam Pan mówi o SB-kach, jako o tych, którzy obecnie protestują.

O SB-kach pisałem w kontekście osób, których objęła ustawa dezubekizacyjna, a którzy to żalili się na łamach prasy. To nie tyczyło się protestujących. A co do zdradziecki mord to nie mam zamiaru nikogo bronić choć z ust pana Niesiołowskiego też niejednokrotnie podobne określenia można było usłyszeć. Jednak przyznam, że posłom PiS-u zdarza się to częściej.

Zgadzam się, że śmierć pana Piotra S. jest bezsilnym krzykiem. Dla mnie jednak ten krzyk to wezwanie do opamiętania - żeby przestać poddawać się manipulacjom polityków i mediów. Najważniejsze nie jest to, kto mówi, ale co mówi. Tak samo z dystansem oceniam wypowiedzi, czy opinie księdza Rydzyka jak i księdza Bonieckiego. Rozsądek, roztropność umiar w ocenach przede wszystkim. Czy ksiądz Boniecki myśli także czasem o Marku Rosiaku i jego bezsensownej śmierci w ramach akcji "powystrzelać PiS-owców"? Czy może zaryzykujemy tezę, że morderca Marka Rosiaka antycypował niedługą konieczność "walki o demokrację i konstytucję" i działał z bezsilności i w poczuciu miłości do ojczyzny?

„Chcę dodać, że formę pańskiego sprzeciwu uważam za najbardziej ze wszystkich szlachetną..." Osobiście znałem kilku ludzi, którzy odebrali sobie życie. Jednym z przypadków był młody 18 letni chłopak, mój rówieśnik. Zakochał się w dojrzałej rozwódce z dwojgiem dzieci, też nastoletnich. Odebrał sobie życie po stanowczym proteście rodziców, którzy zabronili mu kontynuowania związku. Kolejny przypadek dotycz prawie 50 letniego mężczyzny. Pozostawił po sobie żonę z córkami, które w życiu poza obżeraniem się, nic nie robiły. Zona wagą oscylowała w okolicy 200 kg, a córki trzy tak gdzieś po 150 kilo. Zostawił tęż sporo długów niespłaconych. Znam i inne przypadki, ale nie chcę ich roztrząsać. Cóż jest takiego szlachetnego w samospaleniu się z przyczyn politycznych. Kogo ruszyło sumienie i niby dlaczego miało ruszyć. Czyż orędownicy dobrej zmiany nie są gotowi położyć własnych głów za szlachetność własnych poczynań. Niedawno Nepal był areną samopodpaleń mnichów sprzeciwiających się chińskiej dominacji. Cóż takiego osiągnęli? Tylko człowiek żyjący ma wpływ na bieg wydarzeń, umarli są cieniem, nikt się nad nimi nie pochyli, no może pokiwa głową i tyle. Samobójstwo jest aktem desperacji, niemocy, beznadziei, jest aktem słabości i niemocy. Nikt nie pochyla się nad słabymi - psy szczekają, a karawana jedzie dalej.

Oportunista, dobrze napisane. Czy jeśli ja dokonam publicznego samospalenia, a czasami takie myśli chodzą po głowie, w proteście przeciwko obłudzie księdza Rydzyka, pełnemu uprzedzeń przekazowi Radia Maryja, wycieraniu sobie przez nie gęby słowem "naród", dzieleniu ludzi na tych prawdziwych Polaków i kolaborantów albo Żydów, przeciwko faryzejskim opiniom księdza Bonieckiego, ciągłemu dzieleniu wiernych na tych "otwartych", oświeconych, szlachetnych i pogardzie wyrażanej w zawoalowany sposób wobec "prostego, szarego, nieoczytanego" człowieka to czy ksiądz Boniecki będzie o mnie myślał i uzna mój czyn za szlachetny, czy tylko pół-szlachetny? I księdzu Rydzykowi i księdzu Bonieckiemu proponuję wczytać się w słowa wczorajszej Ewangelii (=(Mt 23,1-12) . Opamiętajcie się i przestańcie siać zgorszenie! "Ojcowie święci"... szkoda słów...

W jakiż to sposób ks.Boniecki szerzy zgorszenie? W jego wypowiedzi czuję wielkie poruszenie, ból i szacunek. Bez względu na to jak Pisowcy zaklinaliby rzeczywistość, mają tą krew na rękach. Ludzie dorośli, muszą odpowiadać za swoje czyny. Powinni też odpowiedzieć wszyscy ci, którzy doprowadzili do tego, że w Polsce przez ostatnie 28 lat szerzyło się takie bezprawie, które doprowadziło do tak głębokich nierówności społecznych i niesprawiedliwości, upadku moralnego, sponiewierania autorytetów. Czyn Pana Piotra to krzyk rozpaczy człowieka wrażliwego, który nie widział innego sposobu niż ten, by wyrazić swój sprzeciw.

Proszę spojrzeć na "produkt" swojego "pochylenia się". Pisze "produkt" w osobie Gosi Kuźmińskiej, że Pisowcy mają krew na rękach???

Przykro mi, że nic nie rozumiesz. Twój, nie mój problem. Nie obrazisz mnie. Jeszcze raz powtarzam, za czyny się odpowiada, również moralnie.

Do produkta vespa: "Chciałbym, aby prezes PiS i PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża, i że mają moją krew na swoich rękach." Te słowa zostawił nam w swym testamencie Piotr Szczęsny. I nie trzeba filozofa, nie trzeba mędrców by je pojąć w całej ich okrutnej dosłowności. Trzeba ostatniego drania i szubrawca by im zaprzeczać, kpić z nich, ironizować.

Przyznam rację - nie, tego raczej nikt nie wziąłby poważnie, osoba autora jest skompromitowana i zostawia tego po sobie wiele czytelnych dowodów. Ale proszę spróbować, okaże się.

Jeszcze by cię zamknęli. I przy okazji dowiedziałbyś się o czymś takim jak związek przyczynowo-skutkowy bo do tej pory nie miałeś o nim zielonego pojęcia.

kiedy wyobrażę sobie tę dokładnie sytuację, widzę dwie możliwe grupy, do których można by mieć pretensje: tych, co denatowi umożliwili ucieczkę z zakładu psychiatrycznego, ewentualnie tych, którzy go odpowiednio wcześniej w nim nie umieścili - z Panem Bogiem, i sugeruję raczej nie angażować się w komentarze na tym forum, skoro tak idiotyczne pomysły przy tym się Sz. P. w głowie roją

na twoje bredzenie. To byłby grzech zaniechania. Ps. I jeszcze raz mi wyjedź z tym "padze" to ci palec w oko wsadze.

Gdzie Panowie, w której linijce tekstu widzicie pochwałę samobójstwa?

potępienia.

A kto ci dał takie prawo, by potępiać? Ks. Boniecki wyraźnie to przedstawił. Przeczytałeś chociaż raz ten tekst oraz Nowy Testament ze zrozumieniem?

od potępiania. Sprawdź czy wiesz gdzie masz lewą rękę.

A skąd ty czerpiesz te swoje mądrości? Uważaj, bo kiedyś też ciebie ktoś oceni i możesz się bardzo zdziwić.

perfect.

Szanowny Pan ma najwyraźniej przymus bałamutnego, faryzejskiego przeinaczania prostych pojęć. Prawdopodobnie to efekt rozpaczliwego szukania wyjścia ze ślepych uliczek, w które się sam wpędza. Zagmatwał się już Sz. P. tak bardzo, że te jego enuncjacje gwałcą podstawowe zasady logiki. Jeśli Sz. Panu wydaje się, musi wierzyć, że ma rację - niech zwróci uwagę, że TP czytają ludzie raczej bardziej niż średnia inteligentni, w ich oczach się Pan ośmiesza. Do tego nie odróżnia Pan stanowczości w wyrażaniu opinii od chamstwa i agresji w jej obronie. Zresztą proszę się pochwalić rodzinie swoimi komentarzami, najbliższych poprosić o zdystansowaną opinię. Może przyjdzie otrzeźwienie.

Jak na razie to widzę tylko tępawego klienta, który nie wie o czym pisze. Twierdzi, że Biblia pochwala zabójców bliźnich, suponuje że Jezus był samobójcą itp. banialuki. Chamstwo trzeba zwalczać siłom i kulturom osobistom, czytaj chamstwem i bezczelnością. Korzystaj i przeglądaj się jak w lustrze.

Szanownemu Panu pragnę uzmysłowić, że świat nie składa się wyłącznie z gruboskórnych, pozbawionych empatii i rozumu biologicznych robotów. Intencji i zamysłu tego dramatycznego aktu, jak i innych przytaczanych, najwyraźniej Pan kompletnie nie pojął. Ich oddziaływania, jak ślepiec kolorów tęczy, nie docenia. Zgrozę budzi Pańska deklaracja "nikt nie pochyla się nad słabymi". To Pański świat w którym, w którym tak ponure tony rezonują.

PiSowi znowu wzrosło. Chciałbym - tu się powtórzę - aby kolejne wybory PiS wygrał nieznacznie a potem rządził w koalicji z Kukizem. A ty kolego dalej nic nie rozumiesz z tego co się wokół nas dzieje. Nawet pieśń Lejzora Wolfa nie poruszyła twoich szarych komórek. Wiem, że to dla ciebie przykre ale dla przeciętnego Polaka Duda, Szydło, Morawiecki i - uwaga ! - Kaczyński to ludzie przyzwoici, którym zależy na tym aby Polakom się dobrze wiodło.

zgodzę się z eddiepolo, że zgrozę budzi deklaracja "nikt nie pochyla się nad słabymi", bo akurat jest odwrotnie - Chrystus pochyla się właśnie nad słabymi i maluczkimi, i ma dla nich miłosierdzie, i w tym moja nadzieja i krucha wiara - że Chrystusowego miłosierdzia dostąpię. Ale z resztą się zupełnie nie zgadzam - cóż to niby za "intencja i zamysł tego dramatycznego aktu?! Fałszywa to, pełna hipokryzji interpretacja.

Czy tylko emerytowanych biskupów stać w Polsce na tak mądre i odważne słowa jak te, które padają z ust bpa Pieronka? Tę lekturę dedykuję wszystkim o skamieniałych sercach i przyćmionych umysłach: +++ "Biskup powiedział, że po raz trzeci spotyka się z takim wypadkiem. - Pierwszy był na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, drugi na Rynku krakowskim, trzeci - ten najbardziej wyrazisty, dlatego że zostawił po sobie przesłanie, które jest bardzo logiczne i bardzo mocne - ocenił. - Z tego tekstu, co zostawił po sobie wynika, że umysł był zupełnie świeży i pełen mądrości. Trudno podważyć jakiekolwiek słowo w tym tekście. Jest to moim zdaniem desperacki akt odwagi tego, kto oddaje życie za tego typu sprawy - powiedział Pieronek. Biskup podkreślił, że człowiek, który decyduje się na taki czyn, jest dla niego bohaterem. - Człowiek, który upomina się w imieniu całego narodu."

Ale pamiętajcie wy wszyscy, którym źle! - Powiedzcie wszyscy swoim bliskim, którym życie "przywaliło"; "łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umrzeć, a najtrudniej cierpieć" to napis wyryty przez torturowanego więźnia na ścianie katowni gestapo przy alei Szucha w Warszawie a Janusz Korczak powiedział: "śmierć nie jest trudna, znacznie trudniejsze jest życie"!

Jest Ksiądz bardzo mądrym i wrażliwym człowiekiem dlatego tym bardziej zaskakują mnie Księdza słowa. Będzie Ksiądz odpowiedzialny za dalsze podobne "szlachetne" samobójstwa. Bierze Ksiądz udział w kreowaniu sytuacji jakbyśmy stali w przededniu wejścia hitleryzmu,a człowiek, który dokonał samospalenia stał na placu Tian’anmen w roku 1989. Śmierć tego człowieka jest dramatem, ale większym dramatem jest nawoływanie do kolejnych samobójstw na wszelki wypadek.

Dziękuję zmołkakuro (chyba miało być zmokła?) za te słowa. Myślę, że słowa ks. Bonieckiego celnie podsumował ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski komentując słowa biskupa Pieronka. "Biskup Tadeusz Pieronek jako obywatel III RP ma prawo wyrażać swoje zdanie w sprawach politycznych i społecznych. Jednak jako katolicki kapłan nie ma żadnego prawa łamać Przykazań Bożych. A nazywanie samobójstwa bohaterstwem jest ewidentnym złamania V Przekazania "Nie zabijaj". "...w tej kwestii biskup Pieronek jest heretykiem". "Tak, heretykiem. I na dodatek gorszycielem "maluczkich". Wstyd, Ekscelencjo, wielki wstyd! Proszę się wreszcie bić we własne piersi, a nie ustawicznie w cudze". Zadaję sobie pytanie dlaczego ks. Boniecki chociaż mnie nie zna, nie zna mojej rodziny, mojej żony tak nami pogardza i skrycie nienawidzi? Może dlatego, że nie jesteśmy "szlachetni" - jesteśmy prymitywni, staramy się w modlitwie nieść nasze krzyże, z wiarą w Dobrą Nowinę... i nie potrzebujemy takich ludzi jak ks. Boniecki za pośredników, i może właśnie dlatego? Nobody knows the trouble I've seen Nobody knows my sorrow Nobody knows the trouble I've seen Nobody knows but Jesus

Spośród wielu bałamutnych wątków jeden wybiorę, bo najgłupszy. Otóż Pismo Święte podaje wiele przykładów bohaterów zabijających bliźnich. Nieraz wychwala ich pod niebiosa. Dla szaraczka Biblia może być dziełem nieznanym, ale z pewnością słyszał o niejakim Dawidzie zabijającym Goliata - ten przypadek wybiorę z mnóstwa innych. Po tym zabójstwie Pan nieraz sobie gawędził z Dawidem, byli w dobrej komitywie. No i co, zdziwko chapło?... Mało tego - ustanowił Pan nasz Zbawiciel moc osądzania i odpuszczania grzechów dla kapłanów swego ludu - a któż lepiej to uczyni, jak biskup?... Tymczasem Sz. P., niemal jak sam Pan Nieba i Ziemi, osądził w jednym krótkim poście dwie postacie: ś. p.Piotra Szczęsnego i ks. Adama Bonieckiego. Jeden u Pana zgrzeszył przeciw przykazaniu, drugi jeszcze bardziej, bo zwie go Pan heretykiem. Na koniec paradoksalnie przytacza słowa, które dezawuują całą tę jego fanfaronadę: "Nobody knows but Jesus". Nie głupio Panu, tak po prostu - nie wstyd, za swą zapalczywą głupotę?... +++ Z Panem Bogiem, pozdrawiam i życzę spokoju sumienia i dobrej nocy po niewątpliwie wyczerpującej akcji pisania koszmarnych komentarzy na łamach TP.

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Ewa Kopacz, Paweł Reszka
Jakub Wygnański, Magdalena Kicińska

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]