Wzruszenie, przejęcie się losem pokrzywdzonych to uczucia dobre, ale – pisze Susan Sontag – chwilowe i nietrwałe. Co możemy zrobić, widząc „cudze cierpienie”? Franciszek nie pierwszy raz mówi, że od ludzi żyjących w komfortowych warunkach zależy bardzo dużo. Tym, których dotyka nieszczęście – pisze z kolei Artur Domosławski w „Wykluczonych” – trzeba naszego gniewu, wściekłości, niezgody. Może przede wszystkim uświadomienia sobie i innym, że przywileje lepiej urodzonych bywają okupione nieszczęściem tych, którzy są pozbawiani praw i możliwości. To dlatego papież Franciszek mówił w Asyżu: „Cierpiący zbyt często spotykają się z ogłuszającą ciszą obojętności, egoizmu ze strony tych, którym przeszkadzają, chłodem tych, którzy gaszą ich wołanie o pomoc z łatwością, z jaką zmienia się kanał w telewizji. My, chrześcijanie, jesteśmy wezwani do tego, by rozlać miłosier-dzie na świecie”. Już samo zainteresowanie się losem potrzebujących jest niesieniem pomocy. Brak widocznych wyników naszego działania nie może usprawiedliwiać bezczynności. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















