Reklama

Słowo o polaryzacji

Słowo o polaryzacji

09.11.2020
Czyta się kilka minut
Nasze wojsko jest wszechstronnie przygotowane do spokojnego bytowania na dowolnym polu walki, przede wszystkim zaś na takich, których nie było, nie ma i nigdy nie będzie.
D

Dużo ostatnio czytamy o tzw. polaryzacji. Można o niej sobie dziś pogwarzyć w dowolnym towarzystwie i w jakichkolwiek okolicznościach, choćby na urodzinach u cioci pisówki, albo na koniaczku u niebinarnego wujcia. Polaryzacja społeczeństwa jest – popatrzmy – po prostu tematem znakomicie neutralnym i absolutnie pozbawionym potencjału waśni. Gdy próbujemy się zastanowić i wskazać kogoś, z kim miła i zgodna rozmowa o polaryzacji społeczeństwa nie może być możliwa, opadają nam ręce. Naprawdę nie ma człowieka, z którym w sprawie polaryzacji można by się dziś nie zgodzić. Naturalnie zaraz znajdzie się tu ktoś wątpiący i polaryzujący. Że absolutnie – powie nam ten ktoś cierpko – są w Polsce ludzie, z którymi nie da się o polaryzacji rozmawiać, bądź robić tego nie wolno, ze względów bezpieczeństwa. Będziemy tu i teraz polemizować z taką opinią.

No więc, gdyby – co już nikomu nie...

4124

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Kilka tygodni temu, zupełnie przypadkiem miałem okazję obserwować pododdział Wojsk Terytorialnych. Żadne tam manewry czy ćwiczenia, ot na pewien parking zajechały trzy ciężarówki z mundurowymi, być może na przerwę na papierosa. Z jednego wozu dziarsko wyskoczył, dajmy na to dowódca, wydał komendy z wozu, potem zbiórka i tam takie proste musztrowanie. Gdyby nie mundury, w miarę jednakowe, aczkolwiek niekoniecznie pomyślałbym, że to jakaś formacja starszych zuchów. Musztra nieskładnie im szła, więc dowodzący dał sobie spokój i towarzystwo się rozlazło. Mam za sobą ZSW, pech chciał, że odbywaną w stanie wojennym. Nie żebym z tego okresu czerpał jakieś inspiracje, ale doznałem ulgi, gdy uświadomiłem sobie, że oni nie posiadają broni. Ja spędziłem z przydzielonym kałachem sporo czasu i wiem jakia to odpowiedzialność. Dobrze, że im z tym żelastwem nie pozwalają chodzić, to młodzi w większości ludzie, którzy mają problem z odlicz do dwóch. Szkoda ich i naszego zdrowia, wszak kule Pan Bóg nosi.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]