Skutki uboczne

Choć koronawirus zwycięża na wszystkich frontach, 
w starciu z nim nie jesteśmy całkowicie bezbronni.
Czyta się kilka minut
Szpitalny Oddział Ratunkowy Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA, Warszawa, 24 października 2020 r. / Fot. Leszek Szymański / PAP /
Szpitalny Oddział Ratunkowy Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA, Warszawa, 24 października 2020 r. / Fot. Leszek Szymański / PAP /

Wirus SARS-CoV-2 jest zabójczy, co zaczyna być widoczne nie tylko w publikowanych codziennie statystykach covidowych. Od połowy września Urzędy Stanu Cywilnego wydawały tygodniowo od kilkuset do ponad tysiąca aktów zgonu więcej niż w analogicznym okresie 2019 r. Demografowie łączą ten wzrost z trwającą pandemią.

Koronawirus zabija na kilka sposobów. Po pierwsze, poprzez chorobę COVID-19. Po drugie – zaostrzając choroby współistniejące (cukrzycę, nadciśnienie itp.). Ryzyko ciężkiego przebiegu zakażenia u cierpiących na te schorzenia można sprawdzić w internetowym „kalkulatorze ryzyka dla mieszkańców Polski”, opracowanym przez matematyków z grupy MOCOS. 40-letni zdrowy mężczyzna z 8-procentowym prawdopodobieństwem będzie wymagał po zakażeniu hospitalizacji. Dla jego kolegi z astmą ten wskaźnik sięga już 33 proc.

Te dwie kategorie zgonów widzimy w raportach Ministerstwa Zdrowia; ostatnio ich suma sięga 200-300 dziennie, choć dla epidemiologów jest jasne, że na tym śmiercionośność koronawirusa wcale się nie kończy.

Trzecia grupa zgonów, za które pośrednio – ale faktycznie bezpośrednio – odpowiada koronawirus, to efekt paraliżu systemu ochrony zdrowia. Od marca rozpoznaje się mniej przypadków raka, chorób serca, płuc itp. Mniej wykrytych przypadków oznacza mniej rozpoczętych i prowadzonych we wczesnych stadiach chorób terapii. Również pacjentom z wypadków czy cierpiącym na inne niż COVID-19 schorzenia coraz trudniej uzyskać pomoc lekarską.


Czytaj także: Maciej Muller: Zbliżamy się do limitu wydajności systemu ochrony zdrowia albo już go przekroczyliśmy. Państwo nie gwarantuje ani testu, ani karetki, ani miejsca w szpitalu. A gdy pandemia się skończy, problemy zostaną.


Są (i będą) wreszcie zgony jeszcze bardziej odłożone w czasie i przez to trudniejsze do powiązania z pandemią. To skutki obostrzeń wprowadzonych w walce z wirusem. Wiosenny lockdown spowodował u wielu z nas nie tylko silny, długotrwały stres, ale i unieruchomił w domach. Brak aktywności fizycznej i odcięcie od wizyt rodziny najmocniej odbiły się na kondycji ludzi starszych.

Przez koronawirusa będzie nas mniej. Nie tylko z powodu większej liczby zgonów. Decyzja o zamrożeniu gospodarki – niezbędna dla zahamowania zakażeń – po kilku miesiącach również przynosi skutki uboczne. Wyraźnie spadła liczba zawieranych małżeństw, a w obliczu pandemii wiele par odkłada decyzję o potomstwie. Demograficzny efekt pandemii będziemy odczuwali przez dekady.

Tymczasem koronawirus zwycięża na wszystkich frontach, wskaźniki rozwoju epidemii pną się pionowo. Do chwili zamknięcia tego numeru „TP” nie było jeszcze widać skutków wprowadzonego 17 października częściowego lockdownu. Rząd nadal nie zamknął do końca szkół (tj. nie wysłał na zdalne nauczanie klas 1-3), nie przecinając jednego z najskuteczniejszych szlaków transmisji wirusa. Niewątpliwym zagrożeniem epidemicznym są też trwające kolejny dzień masowe protesty uliczne: nawet jeśli większość manifestujących nosi maseczki, to ogromna liczba interakcji społecznych musi skutkować wzrostem zakażeń.

Czy wobec rozwoju epidemii z jednej strony, a paraliżu systemu ochrony zdrowia z drugiej, jesteśmy bezbronni? Na szczęście niezupełnie. Naukowcy wskazują, że pewien procent populacji nie ulega zakażeniu nawet po długotrwałym kontakcie z koronawirusem. Wynika to ze skuteczności ich nieswoistej odpowiedzi immunologicznej, czyli „artylerii” witającej w organizmie każdy pojawiający się patogen (przechorowanie lub przyjęcie szczepionki uaktywnia z kolei odpowiedź swoistą, którą można porównać do sił specjalnych). Wiadomo też, że o wiele ciężej przechodzą COVID-19 osoby przemęczone, zestresowane, zaniedbujące wypoczynek. Wniosek? Dbajmy o nieswoisty układ odporności. Dobrze się odżywiając, uprawiając aktywność fizyczną, troszcząc się o dobre relacje, zwiększamy prawdopodobieństwo, że kiedy już dojdzie do zakażenia, przebiegnie ono łagodniej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 45/2020