Show w Singapurze

Triumfować może przede wszystkim Kim Dzong-un: spotykając się z Donaldem Trumpem osiągnął gigantyczny sukces wizerunkowy za granicą, ale także w swoim kraju.
Czyta się kilka minut
Kim Dzong Un i Donald Trump, Singapur, 12 czerwca 2018 r. / Fot. Evan Vucci / AP Photo / East News /
Kim Dzong Un i Donald Trump, Singapur, 12 czerwca 2018 r. / Fot. Evan Vucci / AP Photo / East News /

Ponad 3000 dziennikarzy oczekiwało na szczyt USA-KRLD w Singapurze. Niektórzy do końca nie byli pewni, czy zapowiadane spotkanie naprawdę się urzeczywistni. Przyzwyczailiśmy się, że polityka międzynarodowa Trumpa zmienia się jak w kalejdoskopie. Prezydent USA dopiero co pisał do Kim Dzong-una list, w którym ostrzegał, że na spotkanie jest za wcześnie i w swoim stylu groził: „Mówisz o swoich możliwościach nuklearnych, ale nasze są tak potężne, że modlę się do Boga, byśmy ich nigdy nie musieli użyć”. Pomimo że Korea Północna odpowiedziała pogróżkami, do spotkania doszło i obaj przywódcy z uśmiechem podali sobie dłonie.

Oba kraje ogłaszają wielki sukces dyplomatyczny i zwycięstwo pokoju. Prezydent Trump zagwarantował bezpieczeństwo Korei Północnej, a w zamian Kim potwierdził swoje przyrzeczenie o denuklearyzacji. Eksperci wskazują jednak, że podpisane zobowiązanie sprowadza się do ogólników. Korea Północna pierwszy raz zamrożenie swojego projektu nuklearnego obiecywała przecież już w 1992 r., po tym, jak George H. W. Bush zadecydował o wycofaniu amerykańskiego arsenału nuklearnego z Korei Południowej. Od tamtej pory z podobnymi deklaracjami mieliśmy wielokrotnie do czynienia i podpisana dziś nie wprowadza nic nowego. Thae Yong-ho, zbiegły północnokoreański dyplomata, w wywiadzie dla NKNews przypominał, że kwestia broni nuklearnej jest fundamentalna również w wewnętrznej polityce Kima i ostrzegał, by nie dać się złapać na puste slogany.

Tymczasem podczas szczytu Trump obiecał Kimowi zawieszenie ćwiczeń wojskowych i – w dalszym planie – złagodzenie sankcji. Podczas rozmów nie uwzględnił też tematu praw człowieka, o które tak zabiegała m.in. rodzina Otto Warmbiera, 22-letniego studenta, który podczas wizyty w Pjongjangu został oskarżony o kradzież plakatu propagandowego i skazany na 15 lat ciężkich robót. Po siedemnastu miesiącach w więzieniu został odesłany do domu w śpiączce i z uszkodzeniem mózgu. Zmarł po kilku dniach, a specjaliści nie wykluczają, że przyczyną mogły być tortury.

Dyktator Korei Północnej może triumfować. Niewielkim kosztem ze swojej strony sprowadził przywódcę USA do jednego stołu. Nie tylko osiągnął gigantyczny sukces wizerunkowy za granicą, ale również w swoim kraju. Mieszkający w Korei Południowej specjalista od polityki koreańskiej, Robert E. Kelly, określił szczyt jako wyjątkowo „depresyjny”.

Czytaj także: Radosław Korzycki: Trump i Kim: dżentelmeńska umowa czy atrapa?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”