Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Show w Singapurze

Show w Singapurze

12.06.2018
Czyta się kilka minut
Triumfować może przede wszystkim Kim Dzong-un: spotykając się z Donaldem Trumpem osiągnął gigantyczny sukces wizerunkowy za granicą, ale także w swoim kraju.
Kim Dzong Un i Donald Trump, Singapur, 12 czerwca 2018 r. / Fot. Evan Vucci / AP Photo / East News
Kim Dzong Un i Donald Trump, Singapur, 12 czerwca 2018 r. / Fot. Evan Vucci / AP Photo / East News
P

Ponad 3000 dziennikarzy oczekiwało na szczyt USA-KRLD w Singapurze. Niektórzy do końca nie byli pewni, czy zapowiadane spotkanie naprawdę się urzeczywistni. Przyzwyczailiśmy się, że polityka międzynarodowa Trumpa zmienia się jak w kalejdoskopie. Prezydent USA dopiero co pisał do Kim Dzong-una list, w którym ostrzegał, że na spotkanie jest za wcześnie i w swoim stylu groził: „Mówisz o swoich możliwościach nuklearnych, ale nasze są tak potężne, że modlę się do Boga, byśmy ich nigdy nie musieli użyć”. Pomimo że Korea Północna odpowiedziała pogróżkami, do spotkania doszło i obaj przywódcy z uśmiechem podali sobie dłonie.

Oba kraje ogłaszają wielki sukces dyplomatyczny i zwycięstwo pokoju. Prezydent Trump zagwarantował bezpieczeństwo Korei Północnej, a w zamian Kim potwierdził swoje przyrzeczenie o denuklearyzacji. Eksperci wskazują jednak, że podpisane zobowiązanie sprowadza się do ogólników. Korea Północna pierwszy raz zamrożenie swojego projektu nuklearnego obiecywała przecież już w 1992 r., po tym, jak George H. W. Bush zadecydował o wycofaniu amerykańskiego arsenału nuklearnego z Korei Południowej. Od tamtej pory z podobnymi deklaracjami mieliśmy wielokrotnie do czynienia i podpisana dziś nie wprowadza nic nowego. Thae Yong-ho, zbiegły północnokoreański dyplomata, w wywiadzie dla NKNews przypominał, że kwestia broni nuklearnej jest fundamentalna również w wewnętrznej polityce Kima i ostrzegał, by nie dać się złapać na puste slogany.

Tymczasem podczas szczytu Trump obiecał Kimowi zawieszenie ćwiczeń wojskowych i – w dalszym planie – złagodzenie sankcji. Podczas rozmów nie uwzględnił też tematu praw człowieka, o które tak zabiegała m.in. rodzina Otto Warmbiera, 22-letniego studenta, który podczas wizyty w Pjongjangu został oskarżony o kradzież plakatu propagandowego i skazany na 15 lat ciężkich robót. Po siedemnastu miesiącach w więzieniu został odesłany do domu w śpiączce i z uszkodzeniem mózgu. Zmarł po kilku dniach, a specjaliści nie wykluczają, że przyczyną mogły być tortury.

Dyktator Korei Północnej może triumfować. Niewielkim kosztem ze swojej strony sprowadził przywódcę USA do jednego stołu. Nie tylko osiągnął gigantyczny sukces wizerunkowy za granicą, ale również w swoim kraju. Mieszkający w Korei Południowej specjalista od polityki koreańskiej, Robert E. Kelly, określił szczyt jako wyjątkowo „depresyjny”.

Czytaj także: Radosław Korzycki: Trump i Kim: dżentelmeńska umowa czy atrapa?

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Korei Płn. i być może po 60 latach wzajemnej wrogości, doprowadzi do zbliżenia koreańsko-koreańskiego, a przez co może zniknie jedno potencjalne zarzewie wojny w świecie. Przez tak nieodpowiedzialną politykę tego człowieka, może ucierpieć światowy przemysł zbrojeniowy, dzięki któremu tylu ludzi ma pracę, chleb, dach nad głową i spokojną egzystencję. Bo pokój jest możliwy tylko wtedy, gdy świat jest gotowy do wojny, a kasa płynie szerokim strumieniem tam, gdzie płynąć powinna...Bo jak nie-to wojna!

Jak zwykle "zero-jedynkowy" obraz swiata. Obecnie moze nawet "zero-zero" gdyz ani TRump ani Korea Polnocna maja zla prase niezaleznie od biegu zdarzen. Ja zas polecam artykul w "The Atlantic" opublikowany 20.5.2018. Autorem jest Joel S.Wit, ktory z Koreanczykami prowadzil bezposrednie rozmowy. Oto cyata z artykulu: "But for a group of former U.S. government officials who have been meeting with North Korean officials over the past decade, North Korea’s own plans are anything but hidden. A series of meetings with North Korean officials in 2013, which I attended along with other former U.S. officials, holds valuable clues—and they show that the North Koreans have given a great deal of thought to denuclearization and almost certainly have a concrete plan of action for the upcoming summit, whether the White House does or not. " Zdecydowanie inne przedstawienie problemu niz to probuje pokazac Autor jak i wiekszosc mediow.Prosze zwrocic uwage na koncowe zdanie, mowiace o przemysleniu sprawy de-nuklearyzcji przez Koreanczykow i istnieniu konkretnego planu dzialania. Wiec nie czcze gadanie i obietnice bez pokrycia, jak sie sugeruje, lecz dosyc konretny plan i na dodatek nie tajny. Prosze zapoznac sie z artykulem. Wart jest lektury.

opinię Yeonmi Park, autorki tłumaczonej także na polski książki o jej ucieczce z Korei. Park ma za złe prezydentowi pojednawcze gesty wobec reprezentanta politycznej dynastii odpowiedzialnej za obozy koncentracyjne, publiczne egzekucje i śmierć głodową setek tysięcy ludzi oraz domaga się zdecydowanych działań zamiast robienia sobie zdjęć z satrapą. W kilkuset komentarzach nie brakuje wyrazów poparcia dla aktywistki, przeważa jednak myśl, która i mnie przyszła do głowy, kiedy słuchałem tej niespełna trzyminutowej wypowiedzi: jakie - konkretnie - działania? Sankcje dawno osiągnęły taki poziom, że trudno wyobrazić sobie inną ich eskalację niż otwartą wojnę przy ryzyku rozszerzenia się konfliktu na cały region, obejmujący terytoria dwóch globalnych potęg. Wojnę, dodajmy, z militarnym reżimem, wyposażonym w broń atomową i trzymającym w charakterze zakładnika cały naród. Upadek władzy Kimów w wyniku chaosu gospodarczego jest dzisiaj, po doświadczeniach z lat 90., trudny do wyobrażenia. Trump mógł wzorem poprzedników trzymać obecny twardy kurs donikąd, wywołać wojnę albo spróbować dyplomacji, która niestety wymaga układania się z ludźmi, z którymi nikt nie chciałby mieć do czynienia. Trudno też zrozumieć zarzut o ustępstwa, skoro na razie jedynym była warunkowa rezygnacja z ćwiczeń wojskowych z Koreą Południową, jednak bez wycofania amerykańskiej obecności w regionie. Jak uczy przykład Iranu, taki deal można unieważnić jednym podpisem obecnego lub następnego prezydenta, otwiera on jednak drogę do jakiegokolwiek postępu, który jest przede wszystkim w interesie zwykłych Koreańczyków z Północy. Ostatecznie pozostaje krytykowanie Trumpa za to, co zawsze - czyli za styl. W tej chwili najważniejszą sprawą w oczach nieprzejednanych jest salut oddany północnokoreańskiemu generałowi. W sumie gest o takim znaczeniu, jak głęboki ukłon Obamy przez królem Arabii Saudyjskiej, po którym Biały Dom tłumaczył się, że prezydent nie ucałował królewskiej dłoni, chociaż tak to mogło wyglądać. Coraz trudniej jednak o obiektywne spojrzenie, kiedy szaleje epidemia politycznej wścieklizny.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]