Korea Południowa: paraliż władz, osłabienie pozycji międzynarodowej

W Korei Południowej przegłosowano impeachment prezydenta. Ten jednak nie przyznaje się do winy, twierdząc, że stan wojenny ogłosił, by ratować demokrację w kraju. Reputacja Seulu doznała uszczerbku, którego naprawa zajmie lata.
Czyta się kilka minut
Manifestanci domagają się aresztowania prezydenta Yoon Suk-yeola, napis głosi „Przywódca rebelii”, Seul, 21 grudnia 2024 r. / Ahn Young-joon/Associated Press/East News
Manifestanci domagają się aresztowania prezydenta Yoon Suk-yeola, napis głosi „Przywódca rebelii”, Seul, 21 grudnia 2024 r. / Ahn Young-joon/Associated Press/East News

Udany impeachment prezydenta

14 grudnia koreański parlament podjął drugą próbę przeprowadzenia impeachmentu prezydenta Jun Sok-jola, tym razem udaną. „Za” zagłosowało 204 z 300 deputowanych, osiągając tym samym dwie trzecie wymaganych głosów. Z początkiem grudnia Yoon Suk-yeol zszokował rodaków ogłaszając stan wojenny – ten okazał się na szczęście najkrótszym na świecie. Jun nie złożył jednak broni. Zapowiada walkę do końca.

W Korei szerzy się dezinformacja

Według prezydenta decyzja o stanie wojennym miała zapobiec pogłębiającemu się paraliżowi państwa. Przyniosła dokładnie odwrotny efekt. Kraj pogrąża się w oskarżeniach, dymisjach i ideologicznej wojnie. Polaryzacja oraz dezinformacja, i tak silne w demokracjach ery mediów społecznościowych, wskoczyły właśnie w Korei na wyższy poziom.

Jun za chwilę wprowadzi drugi stan wojenny, tym razem na serio – brzmi najpopularniejsza z nich, ignorując, że prezydent nie miał posłuchu w wojsku już za pierwszym razem. Inne, popularne uliczne plotki mówią o oddziałach zabójców, które miały wymordować najważniejszych opozycyjnych polityków w kraju – nikt jednak nie potrafi przedstawić dowodów w tej sprawie. Dezinformacją okazało się nawet popularne w mediach społecznościowych zdjęcie wozu pancernego z ulic Seulu.

Za tymi czasem zupełnie fantastycznymi opowieściami znajdujemy straumatyzowane nocą 3 grudnia społeczeństwo. W Korei Południowej, gdzie nośna i konsekwentnie realizowana jest idea zemsty politycznej, Juna nie czeka inny los niż wyrok wieloletniego więzienia. Pytanie jednak: kiedy i jakim kosztem?

Długa procedura odwołania głowy państwa

Wniosek impeachmentu trafił właśnie do Trybunału Konstytucyjnego. By był w mocy, sześciu z dziewięciu sędziów musi wyrazić dla niego poparcie. Tu niepokój wzbudza fakt, że obecnie sędziów jest sześciu, więc musieliby zagłosować jednogłośnie. W dodatku zostali wskazani przez obecnego prezydenta.

Nic dziwnego, że opozycyjna Partia Demokratyczna domaga się nominacji nowych sędziów. Napotyka jednak opór partii rządzącej, której premier Han Duck-soo pełni zastępczą funkcję prezydenta (zatwierdzającego sędziowskie nominacje). W odpowiedzi sąd ogłosił, że proces przeprowadzi tylko w sześciu (ma na to maksymalnie 180 dni). Jeśli ostatecznie podtrzyma wniosek, kraj będzie musiał przeprowadzić nowe wybory prezydenckie w ciągu 60 dni. To rodzi kolejne koszty społeczne i zapowiada ostrą walkę o władzę.

Liderzy opozycji z wyrokami za korupcję

To, co bowiem umyka wielu zachodnim obserwatorom, to niechęć znacznej części społeczeństwa do czołowych polityków partii opozycyjnej. Ci mają zresztą swoje sprawy sądowe o korupcję. Do więzienia na dwa lata trafił właśnie Cho Kuk, lider mniejszej partii opozycyjnej i były minister sprawiedliwości. Wyrok roku więzienia usłyszał również znienawidzony przez prawicę lider opozycji Lee Jae-myung, który zapowiedział odwołanie. Jeżeli zostanie odrzucone, nie będzie mógł startować w wyborach prezydenckich – konserwatystom zależy więc na przeciąganiu sprawy.

Oliwy do ognia dodaje sam prezydent, który po początkowych (krótkich) przeprosinach, zaczął ostro atakować opozycję, broniąc swojej decyzji. W centrum Seulu wiec poparcia dla prezydenta ściąga kilkuset radykałów – domagających się przywrócenia stanu wojennego.

Osłabienie pozycji międzynarodowej Korei Południowej

Zaostrzenie sytuacji widać też na arenie międzynarodowej. Z jednej strony, obecne wydarzenia doprowadziły do odwołania licznych spotkań na szczycie. Z drugiej, coraz więcej wiadomo o poczynaniach Korei Północnej na Ukrainie. Strona ukraińska udostępniła szereg nagrań z dronów-bomb najwyraźniej dosięgających północnokoreańskich rekrutów w okolicach ośnieżonego Kurska. Prawdopodobnie wykorzystywani są w okrutnej rosyjskiej strategii mającej na celu lokalizowanie pozycji wroga poprzez wystawianie szturmowców na jego ogień.

Pomimo ludzkich strat Korei Północnej to paradoksalnie Korea Południowa w tej rozgrywce wychodzi na stronę pasywną i słabą. Pogróżki płynące z Pjongjangu paraliżowały postulaty wysłania Ukrainie wsparcia pod postacią broni. W obliczu obecnych wewnętrznych problemów nic nie wskazuje na to, by sytuacja mogła się zmienić.

Nie bez powodu znany badacz KRLD Andrej Łańkow zauważył: „W ciągu sześciu godzin Jun dokonał niemożliwego: sprawił, że Korea Północna wyglądała na kraj racjonalny”. Reputacja Seulu doznała uszczerbku, którego naprawa zajmie lata.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”