Setki sfałszowanych badań w onkologii. Jak można temu zapobiec w przyszłości?

Zespół pod kierunkiem Jennifer Byrne z Uniwersytetu w Sydney odkrył, że autorzy kilkuset prac z onkologii opisali badania prowadzone na 23 nieistniejących liniach komórkowych. Część tych artykułów została opublikowana w czasopismach z najwyższej naukowej półki.
Czyta się kilka minut
Profesor Jennifer Byrne // Materiały prasowe Uniwersytetu w Sydney
Profesor Jennifer Byrne // Materiały prasowe Uniwersytetu w Sydney

Szacuje się, że rocznie ukazuje się 1,5 mln prac z zakresu nauk biomedycznych. Publikacje mają ściśle uregulowaną strukturę i powinny zawierać pewne stałe punkty. Jednym z nich jest szczegółowe omówienie metod przeprowadzonych badań, zbierania danych i analizy wyników. Taka standaryzacja, choć autorom nastręcza nierzadko kłopotów, jest konieczna, by badania można było odtwarzać w identycznych warunkach i oceniać prawdziwość wniosków.

Tym zagadnieniem zajął się zespół pod kierunkiem Jennifer Byrne z Uniwersytetu w Sydney. Badacze zidentyfikowali 23 nieistniejące w dostępnych rejestrach linie komórkowe, które zostały wspomniane w setkach publikacji. Warto wspomnieć, że wykorzystywane w naukach podstawowych i badaniach przedklinicznych komórki również są standaryzowane, skatalogowane i mają swoje specyfikacje oraz określone funkcje. Spośród tych 23 linii Byrne i współpracownicy wybrali osiem, które pojawiły się łącznie w 420 pracach naukowych z zakresu onkologii opublikowanych od 2004 do 2023 r.

Według autorów analizy w części z prac nieistniejące oznaczenia komórek były niezamierzonymi błędami – literówkami, jakie przy skomplikowanych nazwach, typu MGC-803, czy BGC-823, można popełnić. Jednak w ponad połowie ocenianych badań (235 prac) nieistniejące linie komórkowe opisywane były tak, jakby były prawdziwymi, osobnymi liniami. Przykładowo w tekście pojawiał się kod istniejącej i nieistniejącej linii komórkowej, a czasami wyniki uzyskane z obu linii były z sobą porównywane. Można mieć wątpliwości, czy takie badanie w ogóle zostało przeprowadzone.

Wśród ocenianych prac część została opublikowana w czasopismach z najwyższej naukowej półki, ze znaczącym współczynnikiem cytowania, takie prace były też brane pod uwagę w dużych przeglądach literatury, tzw. metaanalizach – to wszystko może sprawiać, że nasza wiedza o właściwościach niektórych testowanych substancji może być zafałszowana. Autorzy z zespołu Byrne wskazują, że konieczne jest uproszczenie nazw, otwarcie baz danych i katalogów z liniami komórkowymi oraz apelują do pism naukowych o uważną ocenę nadsyłanych prac, by przypadkowe błędy i ewidentne oszustwa nie podburzały zaufania do nauki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Setki sfałszowanych badań w onkologii