Reklama

Selfie z Wenus

Selfie z Wenus

20.07.2020
Czyta się kilka minut
Dwadzieścia lat mojego życia, mniej więcej pełnia dorosłości i różne ważne jej zakręty, były posiekane w odcinki między kolejnymi powieściami Andrei Camillierego o komisarzu Montalbano.
PAWEŁ BRAVO
D

Dwadzieścia milionów. Tylu ludzi podąża na Instagramie za włoską influencerką Chiarą Ferragni. Nie ma polskiego odpowiednika stosowanego na tej platformie angielskiego terminu follower, czyli ten-który-podąża-w-ślad – choć w naszym przypadku podążanie odbywa się w sferze marzeń i westchnień, więc najpewniej należałoby mówić o wielbicielach. W każdym razie oficjalnie używane słowo „obserwujący” jest zbyt zimne, techniczne.

Ojciec mój, który bada węzły starożytnej mowy wiązanej, zawsze mnie uczył słuchać nieustannego szmeru strumienia słów. Więcej niesie on ze sobą wiedzy o danym miejscu i czasie, niż gdybyśmy badali z osobna kształty kapiteli, transakcje handlowe, ustroje, spiski, stosunki rodzinne i pokątne. Toteż z radością w 90. wiośnie życia poznał słowo „influencerka” – nagłośnione w prasie, kiedy rzeczona pani nawiedziła florenckie Uffizi eskortowana osobiście...

5955

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"...słuchać nieustannego szmeru strumienia słów. Więcej niesie on ze sobą wiedzy o danym miejscu i czasie niż gdybyśmy badali... etc.". Ba! Ale skoro w strumieniu dźwięków ucho jest w stanie wyłowić tylko te tony, które rezonują ze strunami duszy, to jesteśmy beznadziejnie uwięzieni w "echo chamber" (jak w przypadku influencerki, tak i tu brakuje w języku polskim dobrego odpowiednika https://www.tygodnikpowszechny.pl/comment/40255#comment-40255). Nie są od tego wolne nawet umysły wyrastające wysoko ponad przeciętność (z szacunkiem kłaniam się obojgu rodzicom pana redaktora) i zdaje mi się, że odprysk świata społecznościowych mediów, który został dostrzeżony przez prof. Bravo tylko dzięki temu, że zabłąkał się do Uffizi, nie jest w stanie jakoś znacząco zmienić jego wyobrażenia o "miejscu i czasie". I bardzo dobrze, bo przecież świat uczonego jest tak samo realny i ciekawy jak Instagram. Albo i bardziej ;) O Chiarze Ferragni New York Times pisał już dziesięć lat temu, nie mówiąc o gazetach i portalach plotkarskich, a w 2015 jej zdjęcie, jako pierwszej modowej blogerki, ozdobiło okładkę hiszpańskiej edycji Vogue'a. Jeśli chodzi o skandale, to najgłośniejszy miał miejsce w 2018 roku i nie wykluczam, że ze swoją społeczną wrażliwością oburzyłby się również red. Bravo, gdyby w swoim czasie o tym przeczytał [https://www.ilgiornale.it/news/spettacoli/bufera-su-fedez-e-ferragni-spreco-cibo-supermercato-fa-1591652.html]. "Skandal" w Uffizi natomiast nie jest tak naprawdę żadnym skandalem. Dyrekcja zapłaciła Chiarze za wrzucenie tego selfika na Instagram podobnie jak różne firmy płacą za lokowanie swoich produktów na jej Insta, blogu i kanale YT dokładnie w tym samym celu - aby rzesze nastoletnich i nieco starszych followerek (w mniejszym stopniu followerów) zapragnęły po raz kolejny być jak Chiara. I znów zadziałało! Efekt Chiary Ferragni sprawił, że sprzedaż biletów wzrosła o 27%, głównie za sprawą młodzieży [https://www.lastampa.it/cultura/2020/07/20/news/firenze-effetto-chiara-ferragni-agli-uffizi-boom-di-visitatori-27-per-cento-di-giovani-1.39104516]. Efekt jest prawdopodobnie krótkotrwały, bo jak przyszli za Chiarą, tak i za nią odejdą. Pewnie nie chodzi o pieniądze z biletów, a o przekonywanie decydentów, że muzea to nie tylko miejsca zaspokajania snobistycznych potrzeb za pieniądze podatnika, ale coś dla zwykłych ludzi, szczególnie drogiej naszym sercom młodzieży.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]