Sąd nad Sencowem

„To jak publiczna egzekucja” – tak Sierhij Łoźnica, ukraiński reżyser mieszkający dziś na Zachodzie, określił proces swego kolegi Olega Sencowa, który właśnie dobiega finału przed rosyjskim sądem.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Grażyna Makara
/ Fot. Grażyna Makara

Gdy zamykaliśmy to wydanie „Tygodnika”, wyrok nie był jeszcze ogłoszony. Prokuratur żądał dla Sencowa 23 lat więzienia, a dla sądzonego wraz z nim anarchisty Aleksandra Kolczenki 12 lat. 

W istocie to klasyczny proces polityczny typu sowieckiego, niemający nic wspólnego z praworządnością, sporo mówiący za to o współczesnej Rosji. „Wina” Sencowa polega nie tylko na tym, co zrobił (albo nie zrobił), ale także na tym, kim jest. Ten 39-letni etniczny Rosjanin, urodzony na Krymie i wykształcony w Moskwie, pozostał wierny swej ojczyźnie, Ukrainie. Zaangażował się w Euromajdan, a gdy wojska rosyjskie zaczęły okupację Krymu, pomagał ukraińskim żołnierzom otoczonym w ich bazach. Po aneksji pozostał na Półwyspie. W maju 2014 r. został aresztowany przez rosyjską FSB, wywieziony do Moskwy i oskarżony o przygotowywanie zamachów terrorystycznych. Sencow twierdzi, że był w śledztwie torturowany. Jego uwolnienia domagają się bezskutecznie liczne rządy, Amnesty International, OBWE i filmowcy z różnych krajów – zanim przerwał pracę nad kolejnym filmem, aby zaangażować się w ruch Majdanu, wyreżyserował kilka obrazów, docenionych też na Zachodzie. 

Sąd nad Sencowem i Kolczenką nie jest wyjątkiem – to kolejny w Rosji proces sterowany odgórnie i mający, jak w czasach sowieckich, pełnić funkcję polityczną. Nie wiadomo, jak skończy się sprawa Nadii Sawczenko, ukraińskiej lotniczki – jej proces odroczono po pierwszym dniu rozprawy. Za to w minionym tygodniu zapadł wyrok w sprawie funkcjonariusza estońskiego kontrwywiadu: 44-letni Eston Koh­ver, we wrześniu 2014 r. uprowadzony przez Rosjan w strefie pogranicznej (Estończycy twierdzą, że Rosjanie wtargnęli na ich teren), dostał 15 lat kolonii karnej za „szpiegostwo, nielegalne przekroczenie granicy i nielegalne posiadanie broni”. Dla Estończyków, Litwinów i Łotyszy to kolejny akt rosyjskiej agresji wobec ich krajów.

Gdy w minioną środę Sencow otrzymał prawo do wygłoszenia ostatniego słowa, mówił: „Największym grzechem na świecie jest tchórzostwo. Na Majdanie naród ukraiński wyzwolił się od strachu przed władzą. Życzę także Rosjanom, aby nauczyli się, jak przezwyciężyć strach”. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 35/2015