Reklama

Rzeczywistość jako wyzwanie

Rzeczywistość jako wyzwanie

24.08.2020
Czyta się kilka minut
Prozatorskie wybory gdyńskiej kapituły od początku kojarzą się z poszukiwaniem nowych języków i literackim eksperymentem. Nie inaczej jest tym razem.
T

Tegoroczne nominacje to odwrót od dominującego we współczesnej kulturze realizmu. Pięć tytułów wyraźnie dowodzi, że porzucenie, choćby na chwilę, domyślnych sposobów opowiadania o świecie może w nim samym odkryć nieznane wcześniej warstwy.

Z takiego rozpoznania najwyraźniej wyrasta „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” Radka Raka (Powergraph). To kolejna w ostatnich latach próba zmierzenia się z historią rabacji galicyjskiej – jednego z najbardziej niejednoznacznych zdarzeń w polskich dziejach. Rak opowiada o życiu przywódcy powstania chłopskiego, wpuszczając w historyczną materię spore dawki baśniowości. Każe swojemu bohaterowi rozmawiać z duchami, zmieniać się w kota i odkrywać krainę Króla Wężów – wszystko po to, by rzucić nowe światło na czasem zbyt dobrze znane fakty. Choć równie ważna jest tu sama przyjemność nieskrępowanego fantazjowania, dzięki której w powieści jest miejsce i na historyczną refleksję, i na liryczność, a także na literackie dowcipy serwowane przez narratora.

Fantastyczną podszewkę skądinąd dobrze znanej rzeczywistości odkrywa też w „Zdroju” Barbara Klicka (W.A.B.), w 2016 r. nagrodzona Gdynią za tom poetycki „nice”. W prozatorskim debiucie autorka wysyła główną bohaterkę, Kamę, do sanatorium w Ciechocinku. Młoda kobieta, nerwowo powtarzająca „że tak powiem”, z trudem znosi opryskliwość lekarki, natarczywość masażysty oraz wścibstwo współkuracjuszy. Snuje przy tym wspomnienia z młodzieńczych pobytów w sanatorium, kiedy pierwsze intensywne doświadczenia przyjaźni i bliskości były brutalnie pacyfikowane przez instytucjonalny dryl. W końcu jednak sanatoryjna rzeczywistość zaczyna przekształcać się w niepokojącą krainę, gdzie nie da się wyznaczyć granicy między wnętrzem a zewnętrzem, a choroba Kamy i doświadczenia codziennej przemocy nabierają namacalnej wyrazistości.


Barbara Klicka, pisarka: Ludzkie ciepło jest jedyną siłą, która potrafi zażegnać obojętność świata. Tata mógł nie kumać, o co mi chodzi, ja mogłam nie kumać, o co chodzi jemu, ale czasem wiedzieliśmy, kiedy się przytulić.


 

Nie całkiem jest również pewne, na ile realni są lokatorzy pewnej kamienicy w „Pustostanach” Doroty Kotas (Niebieska Studnia). Narratorka tego zbioru krótkich próz pomieszkuje na warszawskiej Pradze Południe, gdzie zajmuje się głównie grzebaniem w starociach pozostawionych przez dawno zmarłych mieszkańców. Jednak im bardziej zagłębia się w ich historie, tym bardziej nabierają oni substancji, aż w końcu przekraczają granice zaświatów. Niejako odwrotny ruch dotyka drugiej głównej bohaterki tej książki – samej dzielnicy, która pod spojrzeniem narratorki przekształca się w fantastyczny rewers europejskiej stolicy. „Pustostany” to kolejna w polskiej prozie próba groteskowego opowiedzenia o kondycji prekariuszy, choć Kotas nie zajmuje się społeczną interwencją. Sprawdza raczej, jak radzi sobie rzeczywistość późnego kapitalizmu w konfrontacji z konsekwentną odmową istnienia.

O ucieczce od rzeczywistości opowiadają także „Cieśniny” Wojciecha Nowickiego (Czarne), choć jest to ucieczka bardziej dosłowna. Jeśliby chcieć wskazać jakiś temat tej książki, która za nic ma sobie granice między powieścią a esejem, byłyby to dzieje pewnej (nieistniejącej oczywiście) choroby, nazywanej ­poriomanią albo dromomanią i zmuszającej do kompulsywnego wędrowania. Jednak „Cieśniny” to przede wszystkim opowieść o katastrofie, która wydarzyła się już dawno, choć ludzie powoli odkrywają jej ślady. Autobiograficzna pamięć miesza się tu z historycznymi fantazjami o Adamie Mickiewiczu, a obłąkane podróże pewnego gazownika z Bordeaux wyznaczają trasy wędrówek samego autora, który z kilku motywów – epilepsji, chodzenia, szaleństwa, niewyjaśnionej potrzeby drążenia podziemnych tuneli i fascynacji podziemnymi wodami – splata substancję prozatorską gęstą i lepką.

Wśród nominowanych pewnie najbliżej realizmu lokuje się „Klub snów” Katarzyny Michalczak (Cyranka). Zebrane tu opowiadania krążą wokół doświadczeń młodych kobiet, uwikłanych w napięte relacje rodzinne, mierzących się ze społecznymi wymaganiami, a do tego próbujących okiełznać własne fobie i kompleksy. Niepokojące historie z dzieciństwa nakładają się tu na pokrętne kształty, jakie tworzy dorosłe życie. I to właśnie w konfrontacji z dojmującą rzeczywistością nieodzowne stają się sny, które nie tylko tworzą przestrzeń tymczasowego schronienia, ale w końcu zaczynają ujawniać pęknięcia w pozornie ścisłej tkance świata. Może taka właśnie jest najwyższa stawka prozy dystansującej się wobec domyślnych trybów realizmu: potraktowanie rzeczywistości nie jako przedmiotu, lecz wyzwania. ©


Poznaj nominowanych do Nagrody Literackiej GDYNIA w pozostałych kategoriach

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]