Liczącą 54 strony broszurę (dostępną np. na stronie MON) napisano przystępnym językiem i zilustrowano w czytelny, instruktażowy sposób. Jej treść to trzy bloki: przygotowanie, reagowanie i plan na kryzys. Zawarto w niej instrukcje na wypadek klęsk żywiołowych, ataków z powietrza, zagrożeń biologicznych czy nuklearnych, terroryzmu i dezinformacji.
Przykładowo, zaleca się przygotowanie tzw. plecaka ewakuacyjnego dla każdego domownika, nawet dzieci, zgromadzenie zapasów na minimum trzy dni oraz opracowanie rodzinnego planu kryzysowego. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że choć zawarte w informatorze porady mogą być pomocne, to często są one zbyt pobieżne i skupiają się na zachowaniach naprawdę podstawowych, których znajomość powinniśmy wynieść ze szkoły czy z domu.
W Europie mają to od dawna
Minister Kosiniak-Kamysz podczas konferencji prasowej nie krył dumy, podkreślając wyjątkowość publikacji. „Przedstawiamy coś niezwykłego” – chwalił. To wprawdzie pierwszy dokument tego typu w Polsce, ale podobne od dawna istnieją w innych krajach Europy.
Nie jest więc niczym nowym – Skandynawowie rozdają takie broszury od dawna, Niemcy od lat uczą dzieci, jak reagować w kryzysie. Oczywiście, że lepiej późno niż wcale, trudno jednak nie zauważyć, że to listek figowy zakrywający większy problem.
Jeśli bezpieczeństwo ludności cywilnej ma się sprowadzać do kolorowej broszury, to oby kryzys zaczekał, aż skończymy ją czytać. To, co naprawdę jest skuteczne, to wiedza poparta ćwiczeniami. Tymczasem brakuje nam programu szkoleń dla obywateli, poważnych inwestycji w obronę cywilną, a szeroki plan budowy schronów, zapowiadany wiosną tego roku, nadal nie ujrzał światła dziennego.
Jak współdziałać w sytuacji zagrożenia?
Usunięte ze szkół w 2012 r. przysposobienie obronne, uznane za przeżytek, zastąpiono przedmiotem edukacja dla bezpieczeństwa – lekceważonym często tak przez uczniów, jak i nauczycieli. Dziś, wobec rosnących zagrożeń, trudno przecenić wartość wiedzy praktycznej.
Poradnik może być początkiem, ale nie finałem. Na nic wiedza o plecaku ewakuacyjnym, jeśli większość społeczeństwa nie wie, gdzie jest najbliższy schron ani jak współdziałać w sytuacji zagrożenia. Potrzebujemy szkół, które uczą reagowania, samorządów, które ćwiczą mieszkańców, i państwa, które nie tylko mówi „przygotuj się”, ale daje też narzędzia.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















