Po 25 latach wyszedł z więzienia 57-letni Ryszard Bogucki, skazany za zabójstwo Andrzeja „Pershinga” Kolikowskiego, bossa mafii pruszkowskiej. Elegancko ubrany, porozmawiał chwilę z dziennikarzami, po czym wsiadł do terenowego mercedesa i odjechał.
Polska lat 90.: porwania, strzelaniny, bomby
Wydarzenie to jest symbolicznym domknięciem epoki, którą mamy na szczęście za sobą. Polska początków lat 90. była krajem, w którym nowy porządek jeszcze się nie ukształtował, a stary zdążył już umrzeć. Postkomunistyczna policja była słaba, pełna sfrustrowanych, a nierzadko przekupnych funkcjonariuszy, którzy nie radzili sobie z nowymi rodzajami przestępczości, jakie przyniosło otwarcie się Polski na świat.
Przemyt alkoholu, papierosów i kradzionych aut, rabunki, wymuszenia, napady na tiry, produkcja amfetaminy, porwania dla okupu, wewnętrzne porachunki przy użyciu broni i ładunków wybuchowych, podpalenia konkurencyjnych agencji towarzyskich – to codzienność polskich miast pierwszej dekady wolności.
Choć mówiło się wówczas najczęściej o mafii pruszkowskiej i wołomińskiej, tak naprawdę struktury trzęsące Polską nie były zbyt spójne i zasługiwały raczej na miano grup bandyckich niż mafii – stosowały proste, brutalne metody budowania wpływów. W efekcie stolica 40-milionowego kraju bała się gangsterów z dwóch podwarszawskich miasteczek i ich okolic.
„Pershing”, „Malizna”, „Wańka”, „Słowik”, „Kiełbasa”, a z drugiej strony „Klepak”, „Dziad” i „Wariat” – stali się symbolem bezradności państwa, w którym dopiero rodziły się profesjonalne służby do zwalczania rozlewającej się po Polsce przestępczości zorganizowanej (CBŚ powstało w 2000 r.). Postrach budziła wtedy również tzw. grupa mokotowska, gang „Oczki” ze Szczecina, grupa „Nikosia” z Gdańska, a najbardziej śląska ekipa „Krakowiaka”.
Od grup gangsterskich do mafii vatowskiej
Kulminacją tamtych czasów stało się niewyjaśnione do dziś zabójstwo byłego komendanta policji gen. Marka Papały w 1998 r. oraz egzekucja dokonana rok później na tracącym wpływy „Pershingu” przez Boguckiego (nigdy nie przyznał się do winy), z którym współpracował bielski gangster Ryszard „Rzeźnik” Niemczyk. Ten ostatni zasłynął brawurową ucieczką z więzienia w Wadowicach, a zatrzymano go dopiero po pięciu latach w Niemczech.
Powolny koniec prymitywnej, choć specyficznie barwnej gangsterki na ulicach polskich miast wiąże się z zeznaniami świadka koronnego „Masy”. To dzięki niemu udało się skazać bossów grupy pruszkowskiej.
Potem, przez ponad dekadę, toczyły się procesy innych gangsterów, a najbardziej brutalna przestępczość w zasadzie zamarła. Skończyły się strzelaniny i zamachy bombowe, a w mediach o wiele częściej niż o haraczach od restauratorów zaczęto wspominać o zaawansowanych formach zorganizowanej przestępczości: od afery hazardowej po mafię vatowską.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















