Rosyjska armia stoi u wrót Zaporoża. To serce Kozaczyzny, dla historii Ukrainy miejsce wyjątkowe

Wkrótce minie 250 lat, kiedy caryca Katarzyna II zlikwidowała Sicz Zaporoską i wcieliła jej ziemie do swojego imperium. Czy tamta historia ma się dziś powtórzyć?
z Zaporoża
Czyta się kilka minut
Rekonstrukcja wieży obronnej i palisady. W tle widok zapory zaporoskiej elektrownie. 16 listopada 2024 r. // Fot. Antonina Palarczyk
Rekonstrukcja wieży obronnej i palisady. W tle widok zapory zaporoskiej elektrownie. 16 listopada 2024 r. // Fot. Antonina Palarczyk

Ona zawsze była dla mnie źródłem siły. Oho, aż mnie ciarki przeszły, gdy o tym mówię. Przed wojną niedzielne spacery na Chortycę były naszą rodzinną tradycją. Przynosiły mi spokój. Teraz przez cały czas trudno mi powiedzieć, jak się czuję. Kiedy po dwóch latach wojny w końcu poszliśmy na pierwszy spacer, rozpłakałam się – opowiada Oksana.

Spotykam ją na Chortycy, dnieprzańskiej wyspie, gdy spaceruje wraz z mężem. Oboje nazywają siebie Zaporożcami. W Zaporożu – przed inwazją 700-tysięcznym mieście, położonym na obu brzegach szeroko rozlanego Dniepru – urodzili się i spędzili całe życie.

Przywiązanie do tradycji Kozaczyzny – nawet jeśli przez wielu postrzeganej bardziej jako mit niż realna historia – jest dziś w Ukrainie żywe. Zwłaszcza tu nad Dnieprem, wobec nowego zagrożenia.

Sicz Zaporoska na wyspie Chortycy

Zaporoski step i przecinający go Dniepr, opływający skaliste brzegi Chortycy, to na mapie Ukrainy – tamtej sprzed wieków i tej obecnej – miejsce szczególne. To serce Kozaczyzny, świadek jej historii. Stąd w 1648 r. Kozacy, wsparci tatarską konnicą Tuhaj Beja, ruszyli na bój z wojskami Rzeczypospolitej, dając początek powstaniu Chmielnickiego.

Pierwsza sicz, czyli warowny obóz kozacki, powstała tutaj w 1553 r. Zniszczona przez wojska tatarsko-tureckie już po paru latach, była sukcesywnie odtwarzana. Przez następne 223 lata Sicz Zaporoska (położona za progami rzecznymi Dniepru, porohami, stąd nazwa Zaporoże: „krainy za porohami”) tworzyła ów osobliwy organizm, funkcjonujący na wschodnich obrzeżach Rzeczypospolitej Wielu Narodów. Wedle współczesnym kryteriów można go chyba określić jako kozackie parapaństwo.

W różnych okresach sicze zlokalizowane były albo na Chortycy, albo na wyspach i nad brzegiem Dniepru, na odcinku ciągnącym się aż po obecny Chersoń. Aż w końcu, w roku 1775, na rozkaz carycy Katarzyny II została zlikwidowana – po raz kolejny i już ostatni. W imperium rosyjskim nie było miejsca na taki antyfeudalny i (jak byśmy dziś powiedzieli) anarchistyczny ze swej natury ośrodek.

Idea jednak przetrwała. Po rozpadzie państwa carów, w czasie rosyjskiej wojny domowej, położone wśród stepu Hulajpole stało się stolicą samozwańczej republiki anarcho-komunistycznej. Jej założycielem był Nestor Machno, przywódca powstania chłopskiego.

Czy Rosjanie zaatakują Zaporoże?

Dziś historia pisze kolejny rozdział tej ziemi – znów, jak w XVIII stuleciu, grozi jej zabór ze strony Rosji.

Gdy 24 lutego 2022 r. armia Putina uderzyła, w pierwszych tygodniach inwazji udało jej się zająć także większość dzisiejszego obwodu (województwa) zaporoskiego. Ciągnący się od miasta Zaporoże po brzeg Morza Azowskiego, jest on dla Kremla ważny: to lądowe połączenie Rosji z Krymem. Samo miasto Zaporoże pozostało w rękach Ukraińców.

We wrześniu 2022 r. Rosja ogłosiła aneksję – tj. włączenie w obszar Federacji Rosyjskiej – czterech ukraińskich obwodów: ługańskiego, donieckiego, chersońskiego i właśnie zaporoskiego (choć w tym momencie okupowała tylko ługański, a i to nie w całości). Potem, latem 2023 r., front zaporoski był świadkiem ukraińskiej kontrofensywy, nieudanej.

Dziś zaporoska ziemia znów jest w centrum uwagi. W październiku i listopadzie na stolicę obwodu oraz na miasteczka i wsie wzdłuż linii frontu spadały regularnie rosyjskie bomby lotnicze; było wiele ofiar wśród cywilów (spora część mieszkańców nie opuściła swoich domów).

Wśród analityków pojawiają się spekulacje, że Rosjanie, koncentrujący podobno siły na froncie zaporoskim, mogą planować uderzenie, którego celem będzie zajęcie miasta Zaporoże – i ponowna jego aneksja. Inni sądzą, że to działania pozorowane, których celem jest zmuszenie Ukraińców, by przemieszczali na Zaporoże swoje rezerwy.

Jeden z żołnierzy odwiedzających wyspę w czasie rotacji. Walczy na zaporoskim odcinku frontu pod Robotyne. 21 marca 2024 r. // Fot. Antonina Palarczyk

Rekonstrukcja kozackiej warowni na wyspie na Dnieprze

Z Chortycy, otoczonej z obu stron współczesnym Zaporożem – jako miasto założonym pod koniec XVIII w., a w czasach sowieckich rozbudowanym w ważny ośrodek przemysłowy – rozciąga się dziś widok na monumentalną Dnieprzańską Elektrownię Wodną. Wzniesiona w ramach planu industrializacji Związku Sowieckiego, została otwarta w 1932 r.

Rekonstrukcję kozackiej warowni, Siczy Zaporoskiej, znajdziemy w północnej części wyspy. Współczesność jest obecna i tu: między drewnianymi zabudowaniami skansenu, w oddali co i rusz majaczą w tle żebra elektrowni i poruszające się po jej zaporze samochody.

Otoczone palisadą, w której osadzono wieże strażnicze, stoją pośrodku: siczowa świątynia i garść chałup. Wszystko drewniane – taki tutaj był budulec. Wzniesiona na potrzeby filmu „Taras Bulba” z 2009 r., po zakończeniu zdjęć rekonstrukcję pozostawiono – jako historyczno-kulturalny kompleks muzealny „Zaporoska Sicz”.

Wraz z początkiem pełnoskalowej wojny muzeum zamknięto dla zwiedzających. Aż do tegorocznej wiosny.

Choć trwa wojna, muzeum Kozaczyzny jest otwarte

Front biegnie 30 km w linii prostej od Zaporoża, metropolia jest więc – to nie tajemnica – ważnym węzłem wojskowej logistyki. Żołnierze są widoczni w całym mieście. Także na Chortycy, którą wielu odwiedza na przepustce, w czasie chwili wytchnienia.

– Tak, codziennie odwiedza nas wielu żołnierzy. Mówią, że czują się tu jak w domu, jak w blindażu – mówi mi pracownik muzeum, gdy spotykamy się w zrekonstruowanej chacie. Blindaż to frontowa ziemianka-schronienie, a chałupa rzeczywiście przypomina ziemiankę: niski strop podparto drewnianymi żerdziami, pod nim rozłożone ciasno, jedno obok drugiego, proste posłania. Na sznurach wiszą ubrania i oręż. W kolejnych chatach można zobaczyć odtworzony arsenał, kancelarię wojskową i kwaterę atamana, kozackiego dowódcy.

– Przed rokiem 2022 zwiedzający płynęli przez muzeum nieprzerwanym strumieniem – wspomina pracownik muzeum. – Pełne autokary przyjeżdżały z całej Ukrainy. Potem muzeum było długo zamknięte. Aż przyszedł nowy dyrektor i stwierdził, że zwłaszcza teraz, w czasie wojny, ważne jest, żeby ludzie tu przychodzili. Żeby poznawali swoje korzenie.

Andriej i Iwan na majdanie Muzeum Siczy Zaporoskiej. 16 listopada 2024 r. // Fot. Antonina Palarczyk

Kozak Mamaj wiecznie żywy

Na majdanie, placu przed cerkwią Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, wygrzewają w słońcu twarze Andriej i Iwan. Starszawy weteran-frontowiec i młodziak, choć w znoszonym już mundurze.

– Mam do Chortycy szczególny stosunek. Urodziłem się niedaleko, na wyspie spędziłem całe dzieciństwo. Mój dziadek budował Dnieprzańską Elektrownię – opowiada Andriej, wysuszony, ze zmęczonymi oczami ukrytymi za ciemnymi okularami.

W wojsku służy obecnie trzech jego synów. – Służyłem i ja, od roku 2014, jako ochotnik – wspomina. – Aż przekroczyłem wiek 61 lat i wyrzucili mnie z wojska. Nosiłem pseudonim „Mamaj”, od mojego tatuażu – wyjaśnia. Kozak Mamaj grający na bandurze to jeden z najpopularniejszych bohaterów ludowych w Ukrainie. – Zakochałem się, no i cały w nerwach kazałem wytatuować sobie na plecach Mamaja, na którego kolanach leży dziewczyna – uśmiech jest krótki, lapidarny.

Pseudonim „Mamaj” należy do tych często używanych przez żołnierzy. Tak samo kozacka fryzura: osełedec, wygolona głowa z pojedynczym kucykiem.

A Iwan? Iwan rozgląda się po zabudowaniach i milczy. Powie tylko, że tak, podoba mu się tutaj. Wpadł do Zaporoskiej Siczy na chwilę, będąc w drodze na wschód. Na front.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Dzieje Kozaczyzny piszą się nadal