Jest ich dwustu, w tym trzydzieścioro dzieci, a wśród nich dwoje noworodków: tylu uchodźców z wioski pod Pokrowskiem musiał przyjąć Dobromil, miasteczko koło Sambora (obwód lwowski). Przyjąć i się nimi zaopiekować, bo przybyli wyłącznie z tym, co mieli na sobie. Podczas ewakuacji przed frontem, prowadzonej w Donbasie, nie ma możliwości, by ocalić więcej.
Czy nowi uchodźcy z Donbasu będą chcieli jechać do Polski?
Ewakuacja jest przymusowa, większość poddaje się losowi wygnańca wiedząc, jak wyglądają donieckie wsie po przejściu frontu. Od sierpnia, gdy Rosjanie zaczęli powolną, lecz stałą ofensywę, z Donbasu ewakuowano prawie półtora miliona ludzi. Rozmieszczani są po całej Ukrainie, a wielu trafia do zachodnich obwodów – jak ci z Dobromila. Na razie nie wydaje się, by byli skłonni jechać dalej, do Polski. Większość to ludzie, których świat zaczynał i kończył się na Donbasie.
Jadąc kilka dni temu na Ukrainę z transportem pomocy przygotowanym dzięki czytelnikom „Tygodnika”, dla tych dzieci z Dobromila mogliśmy wziąć tylko parę paczek z ciepłą odzieżą. Na więcej nie starczyło miejsca – priorytetem były frontowe służby medyczne i obrona przeciwlotnicza, którym zawieźliśmy trzy tony pomocy.
Na niektórych odcinkach straty ukraińskie są większe niż rosyjskie
Tymczasem nowych wygnańców będzie przybywać, bo armia ukraińska traci Donbas. W minionych dniach Rosjanie dokonali przebicia na południowy zachód od Pokrowska, węzłowego miasta. Ukraińskie rezerwy spowolniły atak, ale wróg jest bliski przecięcia trasy M04 – głównej „drogi życia”. Jeśli to mu się uda, obrona tego odcinka będzie trudna, gdyż Pokrowsk znajdzie się w operacyjnym okrążeniu. Tak wojskowi nazywają sytuację, gdy nie ma jeszcze fizycznego oblężenia, ale wróg może już blokować (artylerią, dronami) drogi zaopatrzenia i ewakuacji.
Ukraiński dziennikarz wojskowy Jurij Butusow podaje, że straty obrońców są duże, na niektórych odcinkach nawet większe od rosyjskich. Powodem mają być braki w sprzęcie, zwłaszcza niedostatek dronów. Rosja ma pod tym względem wyraźną przewagę. Butusow twierdzi, iż zaopatrzenie w drony ze strony ukraińskiego państwa spadło tak bardzo, że ich głównym źródłem dostaw jest teraz społeczeństwo, czyli wolontariusze.
Drony dla walczących znów musi organizować społeczeństwo
Winę za ten kryzys ma także ponosić nieudolne dowodzenie na wyższym szczeblu; generałowie, twierdzi Butusow, lekkomyślnie szafują życiem żołnierzy.
Straty poniosła też nowa 155. Brygada „Anna Kijowska” (jej patronka to księżniczka ruska z XI w., która wyszła za króla Francji). Brygada wyposażona i szkolona we Francji, pod pieczą prezydenta Macrona, po powrocie od razu trafiła pod Pokrowsk. Okazało się, że nie ma dość dronów – ich zbiórkę zorganizowali dziennikarze i samorządy kilku miast, w tym Dniepru, sąsiadującego z Donbasem.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















