Rodzaje pamięci

18 maja. Godzina 6.40. W przedsionku zakrystii Bazyliki Św. Piotra instynktownie wypatruję znajomych twarzy. Jest ich wiele. Są wszyscy, których przez ostatnie lata widzieliśmy zawsze w najbliższym otoczeniu Papieża; są Polacy pracujący w rozmaitych instytucjach watykańskich; są także młodzi księża z Polski wysłani na studia do Rzymu; są wreszcie i tacy, którzy właśnie tu przyjechali, prowadząc grupy pielgrzymkowe z kraju i Polonii. Jednak osobą najbardziej zauważalną w całym gronie jest abp Tadeusz Kondrusiewicz. Niezwykle ruchliwy, spontaniczny, chodzi między nami, wita się z każdym, niemal z każdym zamienia kilka słów.
Czyta się kilka minut

7.00. Wchodzimy do zakrystii. Ubieramy się pośpiesznie. Okazuje się, że chętnych do odprawiania tej szczególnej Mszy jest więcej, niż się spodziewano. Zabrakło ornatów (czerwonych - jak w dniu papieskiego pogrzebu); któryś z ministrantów biegnie więc po pudło ze stułami. Wychodzimy.

Schodzimy na dół, do grot watykańskich. Eucharystia będzie sprawowana na ołtarzu znajdującym się przy grobie św. Piotra i zaledwie kilka metrów od grobu Jana Pawła II. Ludzi zebrało się chyba także więcej, niż oczekiwano; trzeba uruchomić nagłośnienie (udaje się to dopiero w trakcie kazania). Schola polskich księży prowadzi śpiew.

Eucharystii przewodniczy abp Stanisław Dziwisz. Zaczyna: “Nel nome del Padre...". A więc jednak będziemy się modlić po włosku - językiem, którego na co dzień używa biskup Rzymu. Po włosku jest też odczytane pierwsze czytanie, psalm - odśpiewany po polsku; po nim Ewangelia w języku rosyjskim - 16. rozdział Mateusza: “Ty jesteś Piotr, czyli skała, i na tej skale zbuduję mój Kościół". Homilię - dwujęzyczną - zaczyna (znów po włosku) abp Dziwisz. Mówi o uczuciach, jakie towarzyszą w tej chwili nam wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy przez ostatnie ćwierćwiecze zwykli tego dnia przychodzić na Watykan z życzeniami urodzinowymi do Jana Pawła II. “Nie mogliśmy nie przyjść tu i dzisiaj". Na szczęście, “formą" tego przeżycia jest Eucharystia - ona porządkuje nasze emocje i postawy; ona jest także zupełnie innym rodzajem pamięci; jest okazją nie tyle do wspomnień, co do rzeczywistego spotkania w wierze. Następnie przemawia (po rosyjsku) abp Kondrusiewicz. Z wyraźną emocją, nieustannie podniesionym głosem, nie kryjąc wzruszenia. Mówi o wszystkim, co zmarły papież uczynił dla Kościoła w Rosji; przeprasza go za to, w czym nie został usłuchany czy właściwie zrozumiany; zapewnia o wierności nie tylko papieskiemu nauczaniu, ale także jego postawie ekumenicznej. Słuchając, trudno nie modlić się za ludzi, którzy, nie doczekawszy się Papieża-Pielgrzyma, z miłością - i właściwą jej determinacją - przyjechali do jego grobu.

Ta Eucharystia rzeczywiście porządkuje uczucia. To nie grono żałobników, osieroconych przez Wielkiego Rodaka; to Kościół rozszerzający swe serca, dostrzegający problemy braci - zapewne jednak większe niż ból; Kościół nie tylko wspominający, ale też szukający na gorliwej modlitwie dróg w przyszłość.

***

19 maja. Godz. 17.30. W auli Pawła VI rozpoczyna się w obecności Benedykta XVI premiera filmu “Karol". Najbliżej Papieża siedzi abp Dziwisz. Sala prawie wypełniona.

Film jak film. Niektóre sceny fantastyczne, niektóre nazbyt skrótowe; niektóre głęboko inspirujące; niektóre wywołujące uśmiech. Widownia zachowuje się spontanicznie - czasami klaszcze, reaguje śmiechem, czasem płacze...

To nie miejsce na recenzję. Analizowanie poszczególnych scen raczej przeszkodzi, niż pomoże w odbiorze. Film najwyraźniej inspirowany jest nie tyle dokładnym kalendarium wojennych i powojennych losów Karola Wojtyły, co ich interpretacją, dokonaną przez niego w książce “Pamięć i tożsamość". To film o tym, że granicą wyznaczoną złu przez Boga jest odkupienie. Że ta granica przebiega przez człowieka. Że nazizm (a także komunizm) okazuje się bezradny wobec osoby, która jest wolna i która wierzy, że w czasie wojny bronią równie, a może bardziej skuteczną niż granat jest... teatr!

Pierwszą “recenzję", zaraz po projekcji wygłosił Benedykt XVI. “To film o przebaczeniu" - powiedział. I dalej: przebaczenie to nie ludzki pomysł; to raczej Boska siła przemieniająca dzieje świata. Kto - choćby dzięki filmowi - uświadomi sobie cały dramatyczny kontekst młodości Jana Pawła II (II wojna światowa, okupacja, nazizm, Holokaust), ten dopiero wyczuje Moc ukrytą w tym, że po papieżu-Polaku na tron Piotra został wybrany papież-Niemiec.

Tych słów Benedykta cała aula słuchała na stojąco. Nie mogło być inaczej. To przecież samo serce Ewangelii.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2005