Rosyjscy carowie mieli zwyczaj nagradzać poddanych za wierną służbę drogimi przedmiotami z wygrawerowanymi inicjałami władcy. Czy Putin wie o tej carskiej tradycji? Być może, bo podczas bożonarodzeniowego spotkania z patriarchą Cyrylem poprosił o umieszczenie swoich inicjałów na medalikach i ikonach przeznaczonych dla wysokich dowódców biorących udział w „specjalnej operacji wojskowej”. Patriarcha Cyryl poparł inicjatywę prezydenta, pobłogosławił i poświęcił nagrody.
Drabina awansu dla zwolenników Putina
Od początku agresji na Ukrainę Putin poszukuje sposobu na zbudowanie wokół siebie środowiska lojalnych ludzi, którzy skoczą za nim w ogień i będą go bronić do ostatniego tchnienia. Nazywa ich „nową elitą”. Jak zapowiedział w lutym 2024 r., „elita Rosji składać się ma z tych, którzy bronią ojczyzny, a nie z jakichś cudaków, obnażających genitalia i wypinających zadki”.
Przy ważnych okazjach kandydatom do elitarnej grupy putinistów patron wyznacza specjalne zadania. W grudniu 2023 r. niejaki Artiom Żoga z tzw. Donieckiej Republiki Ludowej, separatysta, dowódca batalionu Sparta, dostąpił zaszczytu zapytania Putina, czy zamierza wystartować w wyborach. Żoga otrzymał tytuł i gwiazdę Bohatera Rosji, a od października ub.r. sprawdza się na stanowisku przedstawiciela prezydenta w uralskim okręgu federalnym, został też powołany w skład Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Putin nie ma wątpliwości, że wspinający się po podstawionej przezeń drabinie awansu Żoga nigdy go nie zawiedzie.
Putin bogiem nowej rosyjskiej religii
Wykuwanie nowej elity odbywa się w ramach programu „Czas bohaterów”: weterani i uczestnicy wojny z Ukrainą są przygotowywani do objęcia w przyszłości stanowisk w administracji państwowej. Adepci programu towarzyszyli ostatnio Putinowi podczas pokazowego nabożeństwa bożonarodzeniowego w cerkwi św. Jerzego Zwycięzcy na Pokłonnej Górze w Moskwie. Rokrocznie na Boże Narodzenie odbywa się imitacja religijnego zaangażowania głowy państwa – Putin pokazywany jest przez telewizję w cerkwi, ze świeczką w dłoni, czyniący niezborny znak krzyża i całujący ikony. Towarzyszą mu zwykle funkcjonariusze jego osobistej ochrony ucharakteryzowani na „zwykłych obywateli”. W tym roku za plecami stanęli sprawdzeni uczestnicy programu „Czas bohaterów”.
„Inicjały prezydenta na medalikach, które są dziś błogosławione i skrapiane święconą wodą w cerkwi, to rytualne dopełnienie duchowo-państwowej koncepcji »Russkij mir«. Koncepcja ta imituje religię. Nie jest przypadkiem, że komunikat o wygrawerowaniu inicjałów [Putina] opublikowano w Boże Narodzenie. Chodziło o podkreślenie wagi tego symbolu nowej wiary” – napisał rosyjski dziennikarz Andriej Kalitin.
Zdaniem Kalitina, to nie pierwsza przemiana państwowej religii w Rosji: „po zniszczeniu Cerkwi władza sowiecka planowo budowała zręby nowej wiary: miejsce wysadzonego Soboru Chrystusa Zbawiciela zajęło mauzoleum, na którego dachu stali podczas manifestacji i defilad na placu Czerwonym apostołowie z partii, Adama i Ewę zamieniono na postaci Robotnika i Kołchoźnicy (znana rzeźba dłuta Wiery Muchinej, rozpropagowana dzięki produkcjom Mosfilmu), życie wieczne poświęcono w ofierze socjalistycznej utopii. W koncepcji nowej religii polegli rewolucjoniści grali rolę męczenników. I choć Rosja uważana była za kraj religijny, nabożny naród przyjął prawidła nowej władzy [...]. Wiara w homo sovieticusa pozostała, ale nie miała ona nic wspólnego z prawosławiem. Dzisiejsza rosyjska Cerkiew nawiązuje raczej do tradycji Cerkwi z czasów Józefa Stalina niż do instytucji religijnej zbudowanej na Biblii. Kopiuje wzorce starożytnego Egiptu, Babilonu i Rzymu, w których władca był uznawany za żywego boga i mógł wyprawiać poddanych na śmierć [...] Agresję na Ukrainę obwołano świętą wojną, ginący na niej żołnierze stają się męczennikami nowej wiary, a otaczający prezydenta na bożonarodzeniowym nabożeństwie członkowie nowej elity to nowi apostołowie”.
Hierarchowie Putina święcą rakiety
Patriarcha Cyryl i inni hierarchowie Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej od początku inwazji Rosji na Ukrainę obsługują Putina w jego zbrodniczych zamiarach. Pomysł z poświęceniem medalików z inicjałami Putina spotkał się z pełną entuzjazmu akceptacją patriarchy. Duchowni święcą armaty, rakiety, samoloty niosące śmierć mieszkańcom Ukrainy. Ci, którzy nie zgadzają się z wojną, są z Cerkwi wypędzani.
Emigracyjny socjolog Igor Ejdman zauważa: „Religia państwowa w Rosji to nie chrześcijaństwo, a synkretyczne wierzenia łączące elementy pobiedobiesja (wiary w Zwycięstwo w wielkiej wojnie ojczyźnianej), podporządkowanego władzy świeckiej prawosławia i pogańskiego kultu wojny, zwycięstwa, walczących przodków, legendarnych wodzów plemiennych. Dotychczas Putin był naczelnym kapłanem tej wiary, a teraz został obwołany jej bogiem. […] Bo to jego inicjały na medalikach zajęły miejsce symbolu Chrystusa”.
Stronnictwa na kremlowskim dworze
Wysiłki na rzecz formowania nowej elity sobie, a stare elity – sobie. Wśród członków najbliższego otoczenia Putina nie widać najmniejszych oznak niepokoju, że hodowane sztucznie przez prezydenta elity nowe zajmą ich miejsce. Niepokojem napełniają ich może tylko zagrożenia płynące z nienasyconych apetytów „Papy”, jak nieoficjalnie nazywają Putina, czy jego pomyłek w dziele maniakalnego unicestwiania Ukrainy.
W otoczeniu, hermetycznie zamkniętym dla świata zewnętrznego i wydającym się jednolitą strukturą, istnieją podgrupy. Jest partia kompromisu i partia nieprzejednanych zwolenników kontynuacji wojny. Putin balansuje pomiędzy obiema opcjami. Zapewne czeka na to, co się stanie po inauguracji Donalda Trumpa. Ale to temat na oddzielną rozprawkę.
Stare rosyjskie elity dobrze się bawią
Tymczasem stare elity korzystają po staremu z przyjemności życia. Jak odnotował portal Agientstwo, samoloty, które mają do swej dyspozycji członkowie putinowskiej wierchuszki, w okresie świąteczno-noworocznym zawiozły pasażerów do nadmorskich kurortów w Azji. Samolot eksprezydenta Dmitrija Miedwiediewa lądował w Dubaju, w Indiach i na Malediwach. Ten rajski archipelag odwiedzili też członkowie elity biznesowej: Aleksiej Mordaszow, Władimir Potanin i Leonid Michelson. Lista jest długa.
W sylwestrowym show rosyjskiej telewizji Tatiana Kurtukowa zaśpiewała swój wielki przebój „Matuszka Ziemia”.
O tym, jak kocha świętą Ruś i brzozy. I szczyci się tym, że ta „Matuszka” jest dla innych nieznośną drzazgą. Piosenka ta stała się muzycznym tłem dla szumnej imprezki, jaką urządziła w Courchevel ta część rosyjskiej elity, która zawsze jest przy forsie i zawsze lubi się bawić z fantazją.
Kurort Courchevel we francuskich Alpach stał się w 2009 r. scenerią skandalu obyczajowego z udziałem ważnych rosyjskich biznesmenów i ludzi ze świata polityki. To był przełom – wówczas po raz pierwszy do świadomości społecznej przeniknął przekaz o tym, jak zachowuje się rosyjska elita, bez umiaru szastająca pieniędzmi, zabawiająca się w towarzystwie upadłych aniołów, sama moralnie upadła itd.
I oto znowu Courchevel przebija się do świadomości społecznej – nie tylko rosyjskiej, ale i europejskiej – z przekazem, że wojna wojną, sankcje sankcjami, a wesoła gromadka z Rosji w rytm „Matuszki Ziemi”, z rosyjską flagą w garści, urządza głośną fetę we francuskich Alpach. I to w miejscu, gdzie dwa lata temu Ukraińcy śpiewali antyputinowskie piosenki.
Nowe elity Putina mogą sobie posłuchać „Matuszki Ziemi” w Rosji, siedząc w domu przed telewizorem, przy sałatce Olivier. A stare elity podbijają starym zwyczajem stare luksusowe kurorty w Europie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















