Przyjaźń i wilki

Julia Hartwig, Artur Międzyrzecki / Katarzyna i Zbigniew Herbertowie: KORESPONDENCJA –
Czyta się kilka minut

– na okładce fragment XV-wiecznej flandryjskiej tapiserii, alegoria wzroku ze słynnego cyklu przechowywanego w paryskim Musée de Cluny: jednorożec przegląda się w zwierciadle trzymanym przez damę. Wymiana listów też ma w sobie coś z przeglądania się w zwierciadle cudzych oczu, cudzego umysłu i cudzych emocji. A kiedy te listy ukazują się drukiem, także i my, postronni obserwatorzy, możemy przyjrzeć się zawartym w nich zwielokrotnionym odbiciom.



Okładka nie jest przypadkowa – to nawiązanie do nieukończonego szkicu o „Damie z jednorożcem”, nad którym Herbert pracował, i o którym wspomina w liście z sierpnia 1968. Praca stanowi jeden z głównych tematów listów przyjaciół-pisarzy (czasem jest to praca wspólna, na przykład nad tomem przekładów francuskiego poety André Frénauda albo nad oceną tekstów nadsyłanych do redagowanego wspólnie pisma). Także – wzajemne oceny jej rezultatów. „W ostatniej »Twórczości« – to cytat z tego samego listu Herberta – czytałem wiersze Artura, które mnie poruszyły głęboko (...) To jest naprawdę świetna i bardzo poważna poezja; gorzka i mądra”. „Nie wiem, czy Ci się to czasem zdarza – pisze z kolei do Julii Hartwig po otrzymaniu jej tomu „Wolne ręce” – że jak czytasz wiersze, które Ci się podobają, przychodzi ochota na pisanie”. A Międzyrzecki: „»Elegia...« Zbyszka była wielkim prezentem na rekonwalescencję. Dziękuję”.

Korespondencja między Julią Hartwig i Arturem Międzyrzeckim a Zbigniewem Herbertem zaczyna się w 1962 roku, po kilku latach włączy się w nią Katarzyna z Dzieduszyckich Herbertowa. Obejmuje więc ponad trzy dekady; jak bardzo była intensywna, nie zawsze wiemy, bo nie zachowała się w całości. Listy krążą między Warszawą, Nieborowem czy Zakopanem a Stanami Zjednoczonymi, Francją, Włochami, Holandią, Niemcami, Austrią, Grecją... W latach 60. Herbert wciąż podróżuje, w początku następnej dekady Międzyrzeccy wyjeżdżają na kilka lat za ocean (Herbertowie będą wtedy korzystać z ich mieszkania), w połowie lat 80. z kolei Herbertowie zatrzymują się na dłużej w Paryżu.

Czas jest burzliwy, a listy, których czytelnikiem bywał niewątpliwie również cenzor – pisane językiem nieco ezopowym, choć pełne aluzji do wydarzeń w Polsce. „Dziwnie jakoś i straszno, i pełno wilków dokoła” – pisze Julia Hartwig w lutym 1969. Wcześniej, po marcu ’68, jej męża usunięto z miesięcznika „Poezja”, którego był wicenaczelnym, zwolniono też Mariana Grześczaka, a troje innych redaktorów, czyli Herbert, Mieczysława Buczkówna i Tymoteusz Karpowicz, podało się do dymisji na znak protestu. Los kolejnych książek, których powstawanie śledzimy, bywa niepewny. Melancholijny, czasem nieco czarny humor stanowi odtrutkę na zewnętrzne opresje i codzienne troski. Niektóre listy – i dotyczy to wszystkich autorów! – są arcydziełkami gatunku, łączą swobodę językową, łagodną ironię i dystans do świata z ziarnem powagi, a czasem smutku. Znajdziemy w nich także kronikę towarzyską: nowiny z kręgu wspólnych przyjaciół, do którego należą Joanna Guze, Antoni Słonimski, Kazimiera i Andrzej Kijowscy, Jan Lebenstein, Jarosław Marek Rymkiewicz, a także kolejne przyczynki do skomplikowanej relacji pomiędzy Herbertem a Czesławem Miłoszem.

„...i nie zaśpiewam więcej piosenki o Felku Stankiewiczu” – tak zaczyna się wiersz Herberta „Artur”, powstały po śmierci przyjaciela. „Byłoby miło spotkać się dziś wieczór na wódce, pozwoliłabym nawet Tobie i Arturowi odśpiewać Wasze ohydne piosenki” – żartowała Julia Hartwig trzydzieści lat wcześniej. Owe śpiewy stanowiły część rytuału przyjacielskich spotkań, aurę tej przyjaźni przywołują zamieszczone w aneksie wspomnienia i fragmenty dzienników poetki. Są tam też dedykowane sobie wzajemnie wiersze i reprodukcje rysunków, którymi zarówno Herbert, jak i Międzyrzecki ilustrowali swoje listy. Przypisy zaś, solidnie rozbudowane, domalowują tło tej korespondencyjnej opowieści. (Zeszyty Literackie, Warszawa 2013, ss. 262. Redakcja Marek Zagańczyk, opracowanie i przypisy Henryk Citko przy współpracy Anny Piotrowskiej.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2013