Przez szubienicę ku demokracji

Migawki filmowe związane z wykonaniem wyroku na Saddamie Husajnie były dla mnie najobrzydliwszym widokiem roku. Mogę zrozumieć wiwatujące z tej okazji tłumy: być może moi praprzodkowie też latali patrzeć na palenie czarownic. Jakaż to musiała być przyjemność, widzieć osobę budzącą strach bezradnie płonącą na stosie. Jakież poczucie tryumfu i mocy, nawet jeśli w ujarzmieniu złowrogich sił nie miało się żadnego udziału. Zrozumieć jednak, to nie znaczy pochwalać albo mówić, że to normalne. Powiedzmy jasno: Saddam Husajn był cynicznym mordercą, ludobójcą. Ale czy z tego wynika, że unieszkodliwionego, skutego łańcuchem i osadzonego w więzieniu mordercę należy zamordować? Że dla odstraszenia innych? Już od dawna wiadomo, że widmo kary śmierci nie odstraszyło żadnego psychopaty od popełniania zbrodni. Że oddanie sprawiedliwości ofiarom? Przecież stracenie Husajna nie przywróciło do życia ani jednej z nich. Że ponieważ był człowiekiem niebezpiecznym, został stracony w obronie własnej społeczeństwa? Z wypowiedzi ludzi znających Irak wynika, że Saddam powieszony wcale nie jest mniej groźny niż Saddam więziony, bo rozrastający się w mit kult męczennika i umiejętnie podsycana chęć zemsty mogą się okazać ideologią całkiem skuteczną.
Czyta się kilka minut

Przeraził mnie szmer zadowolenia, który przeszedł przez media. Zachwycił jeden głos (oby został usłyszany!), który stwierdzenie prezydenta Stanów Zjednoczonych, że egzekucja jest "kamieniem milowym na drodze tego kraju [Iraku] do demokracji", skomentował krótko: nigdy jeszcze powieszenie kogokolwiek do demokracji nikogo nie przybliżyło.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2007