Reklama

Partyzanci bez karabinów

Partyzanci bez karabinów

28.08.2017
Czyta się kilka minut
Choć powstał 75 lat temu, Krąg z Krzyżowej, tajna niemiecka organizacja antyhitlerowska, może być inspiracją również dziś. Także dla Polaków – jako szkoła dialogu i odwagi cywilnej.
Założyciel organizacji Helmuth James von Moltke podczas procesu, 1944 r. LIBRARY OF CONGRESS / EAST NEWS
W

W Zielone Świątki 1942 r. doszło do pierwszego spotkania Kręgu z Krzyżowej – w tej właśnie miejscowości na Dolnym Śląsku. Pod wieloma względami była to najoryginalniejsza i najdojrzalsza tajna organizacja antyhitlerowska w III Rzeszy. Los chciał, że jej matecznik leży dziś w granicach Polski. Ale to ani jedyny, ani najważniejszy powód, dla którego powinniśmy pamiętać o Kręgu.

„By życie i śmierć miały sens”

U podstaw jego działań legło przekonanie, że nie wolno być obojętnym wobec zła, i że trzeba je zwalczać z determinacją adekwatną do jego rozmiarów. Członkowie organizacji uważali niemiecki narodowy socjalizm za zło niemal absolutne – dlatego, by mu się przeciwstawić, postawili na szali wszystko.

„Jeśli musimy już żyć w czasach, w których istnieje duże prawdopodobieństwo przedwczesnego końca, powinniśmy zatroszczyć się przynajmniej o to, by nasze życie i nasza...

15205

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zdanie: "Von Moltke, godzący się na utratę swojej ojcowizny w imię zadośćuczynienia" budzi moje wątpliwości. Czy rzeczywiście ludzie z Krzyżowej mogli sobie wyobrażać, że "zadośćuczynienie" Polakom ma sięgać aż po Odrę i Nysę Łużycką? Może to moja niewiedza sprawia, ale wątpię by zdawali sobie w 1942 czy nawet 1944 roku, że mocarstwa zadecydują o przesunięciu granic Polski o setki kilometrów na zachód. Krzyżowa leży na Śląsku, terytorium trwale oderwanym od Polski w średniowieczu. Może chodziło im o tereny "plebiscytowe", Warmię? Mazury? Górny Śląsk, Opolszczyznę? Ale Wrocław? Szczecin, Ziemię Lubuską?

Podobne teksty

Andrzej Drogoń, Jerzy Gorzelik, Tadeusz Kijonka, Piotr Spyra
Zbigniew Gluza, Paweł Machcewicz, Dariusz Gawin
Piotr Litka, Zdzisław Lorek, Grzegorz Pawlikowski

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]