Przez cztery dekady

Barbara Toruńczyk: Z OPOWIEŚCI WSCHODNIOEUROPEJSKICH –
Czyta się kilka minut

– to książka pokoleniowa, po trosze autobiograficzna. Rzecz o przemianach historycznych i kulturowych, jakie dokonywały się w minionych dziesięcioleciach, zwłaszcza zaś o relacjach między kulturą a polityką. Analiza, ale i wyznanie wiary. Wiary w literaturę.

W drugiej połowie lat 70., gdy powstawały pierwsze ze zgromadzonych tutaj tekstów, autorka miała już za sobą doświadczenie Marca ’68, więzienie, relegowanie z Uniwersytetu Warszawskiego i studia na KUL-u. Zaangażowała się w działalność Komitetu Obrony Robotników, współtworzyła niezależny kwartalnik literacki „Zapis”. Pisywała też do pierwszej, pozacenzuralnej „ResPubliki”, tam właśnie w 1980 r. opublikowała panoramę polityczną kończącej się dekady oraz portret Warszawy tamtych lat, zawierający między innymi proroczo brzmiącą przestrogę przed polityką rządzoną imperatywem uczuć, formułami magicznymi i duchem maksymalizmu.

Barbara Toruńczyk przygotowała też wtedy ważną antologię myśli politycznej wczesnej endecji. W książce przypomniano szkice dotyczące innego epizodu dziejów tej formacji – „niebezpiecznych związków” między ideologią a literaturą w twórczości wojennego pokolenia poetów „Sztuki i Narodu”. Oraz szkic o „modzie na endecję” (1979). „Proendeckie nastroje, choć nieuniknione, nie świadczą bynajmniej o renesansie narodowo-demokratycznej myśli politycznej” – pisze autorka. „Rzecz więc skończy się prawdopodobnie wyładowaniem nagromadzonych tęsknot i resentymentów. I choć wskutek tego polska kultura polityczna zostanie niewątpliwie silniej jeszcze ujęta w kleszcze prowincjonalnych, anachronicznych dylematów, choć straci na tym myśl perspektywiczna i raz jeszcze ucierpi ideał europejskiej demokracji i liberalizmu, to przecież rzecz potoczy się dalej”. Przestroga pozostaje aktualna.

Wprowadzenie stanu wojennego zastało autorkę za granicą, a podjętej za namową przyjaciół decyzji, by do Polski na razie nie wracać, przede wszystkim zaś wyjątkowej determinacji zawdzięczamy istnienie „Zeszytów Literackich” – pisma stworzonego w Paryżu, w latach 90. przeniesionego do Warszawy, które w ubiegłym roku obchodziło trzydziestolecie. Rządzone mocną ręką, prezentuje konsekwentną wizję kultury, w której istotna jest ciągłość, wierność wybranym wartościom i szacunek dla mistrzów, co jednak – wbrew krytykom – nie oznacza zamknięcia na rzeczy nowe. Znaczną część „Opowieści wschodnioeuropejskich”, choćby obszerny esej „O królach i duchach”, można czytać właśnie jako wykład programu kwartalnika – bo przecież „Zeszyty” i Barbara Toruńczyk to jedno...

W książce przypomniano też trzy rozmowy, jakie z autorką przeprowadzili Barbara N. Łopieńska (w roku 2002), Donata Subbotko (dziesięć lat później) i Cezary Michalski (w roku 2008). Rozmowa z Michalskim, zatytułowana „Marzec ’68 – doświadczenie i piętno” i w stosunku do pierwodruku w „Europie – tygodniku idei” nieco obszerniejsza, jest szczególnie warta uwagi, stanowi bowiem konfrontację, chwilami ostrą, dwóch generacji, a czasem role rozmówców ulegają zamianie. „Uderzyło mnie strasznie silnie, naprawdę mnie zaszokowało – mówi Barbara Toruńczyk – że u wielu młodszych od nas, a zaliczam do nich także pana, stosunek do wcześniejszych pokoleń, do ich dorobku, bywa takim likwidatorstwem, czasem podszytym politycznym wyrachowaniem, nawet cynizmem”. „Ja sądzę – odpowiada Cezary Michalski – że mistrza się szanuje, jeśli mu się rzuca do gardła... Bo jak mu się stawia marmurowe pomniki, to znaczy, że on nie jest dla nas nikim ważnym”. Kawałek dalej Michalski mówi o „uderzeniu w ścianę”, jakim dla pokolenia rozmówczyni musiał być Marzec. „Pan znów myśli jak rewolucjonista” – słyszy w odpowiedzi.

Miłosz, Jeleński, Giedroyc, Edelman, Havel, Brodski – nazwiska ludzi, o których pisze Barbara Toruńczyk, wydają się oczywiste. Dlaczego jednak książkę otwiera piękny esej o Kazimierzu Malewiczu? I co ma do tego uroczystość otwarcia piłkarskiego mundialu w Seulu? O tym przekonajcie się już sami. (Zeszyty Literackie, Warszawa 2013, ss. 306. Przedmowa Timothy Snyder).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2013