Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Przestrzeń życiowa

Przestrzeń życiowa

08.02.2016
Czyta się kilka minut
22 sierpnia 1931 r. na rogu Ludwigstrasse i Briennerstrasse w Monachium auto potrąciło pieszego.
Fot. Marek Szczepański dla „TP”
Szymon Hołownia / Fot. Marek Szczepański dla „TP”
P

Prędkość nie była wielka, pieszy wylądował na bruku i miał parę zadrapań. Ale gdyby się na tym nie skończyło? To pytanie kierowca, baron John Scott-Ellis, wówczas osiemnastoletni bon vivant, zadawał sobie przez następnych kilkadziesiąt lat. Przez chwilę historia świata była w jego – jak to sam określił – „niezgrabnych rękach”. Gdyby wiedział, co zrobi za parę lat ów pieszy – Adolf Hitler, szef NSDAP i autor pisanych w więzieniu wspomnień o patetycznym tytule „Mein Kampf” – czy dodałby gazu? A widząc, że pieszy jeszcze się rusza – cofnął i poprawił uderzenie?

A może nie musiałby czekać? Wystarczyłoby, żeby zamiast emablować panny, na bieżąco czytał książki? Wszak „Mein Kampf” już wtedy sprzedała się w Niemczech w ponad 200 tys. kopii (by do końca wojny dobić do oszałamiającego wyniku 10 mln egzemplarzy sprzedanych i rozdanych; w III Rzeszy wręczano ją m.in....

6103

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Żeby wybudować dom lub zainstalować gniazdka w ścianie trzeba mieć odpowiednie uprawnienia, kierownika i inspektora nadzoru. Wymyślanie idei nie wymaga żadnych pozwoleń choć ich skutki bywają bardziej opłakane niż cieknący dach. Krytyka egalitarnych idei ma jedną wadę, jest elitarna.

Nie mogę w żadnej mierze być recenzentem „Mein Kampf”, bo ani ze mnie historyk, ani znawca tematu. Wiem jednak, że nawoływanie i usprawiedliwianie eksterminacji jakiejkolwiek grupy, narodu czy społeczności i przypominanie treści zawartych w „Mein Kampf” jest niepotrzebne i szkodliwe. Szczególnie w czasach humanitarnego kryzysu ogarniającego świat. A może nasz świat tkwi w takim kryzysie od zawsze, czyli od zarania ludzkości? Może historia musi zataczać koło, bo już znowu jest za mało świeżego powietrza by zniszczyć wirusa zarazy?

Nie oczekiwałbym rozsądku, zmian na lepsze, w świecie który wciąż wymyśla nowe sposoby unicestwiania… Książka „Mein Kampf” mądrym szkody nie zrobi, co jednak z wariatami którzy utwierdzą się w słuszności swoich poglądów? Jestem zwolennikiem zasady Jacka Crabb`a bohatera książki "Wielki Mały Człowiek", który na pytanie dlaczego nie nosi rewolwerów, stwierdza: "nie noszę, nie strzelam, nie zostanę zabity". … natomiast «kultura» po raz kolejny wyjmuje «broń».

Kiedyś mój profesor powiedział: życie jest zbyt krótkie aby marnować je na kiepską literaturę.

Hitler nic nowego nie wymyślił, podobne slogany można znaleźć na kartach wielu innych uznanych tytułów. W końcu słabe czy grzeszne co za różnica? Nieco inny dobór słów, lekko odmienne akcenty. Co za różnica czy odgrażamy się "podludziom" czy grzesznikom? Obóz koncentracyjny czy piekło? Przecież to oczywiste czym się Hitler inspirował. No i pseudomoralny dylemat by uśmiercić Hitlera zanim został zbrodniarzem i zajmował się wyłącznie pisarstwem jest doprawdy "uroczy", cóż hitlerowcy palili książki, ale byli wcześniej tacy którzy palili za czytanie książek. Po prostu pewne książki powinny być wyraźnie osygnalizowane jako "fantastyka" i myślę, że to by wystarczyło, i mam nadzieję, że nie doczekam czasów gdy za słowa znowu będzie się mordować i palić na stosach, czy nawet przejeżdżać samochodem.

Kiedy i gdzie ?

można wpierać, że terror religijny w wykonaniu ludzi związanych a nieraz wręcz rządzących Kościołem Rzymsko-katolickim nigdy nie istniał, można, tylko w imię czego? że Rosjanie odżegnują się od zbrodni sowieckich i nieraz wręcz wpierają, że ich nigdy nie było, jestem w stanie zrozumieć, to brudna polityka, ale dlaczego podobnie postępują ludzie "których prowadzi Bóg", którzy są "solą tej ziemi"? cóż...... ps. "Indeks ksiąg zakazaniach" i co groziło za jego nieprzestrzeganie? ps2. oczywiście terror ideologiczny też nie jest wynalazkiem chrześcijańskim, bywał i wcześniej, bywał równolegle,jest do dziś uskuteczniany przez różne ideologie, za czytanie Biblii też można było zginąć, baaa gdzieniegdzie i do dziś można, problem w tym, że wszyscy płaczą gdy dotyka ich, ale gdy sami go stosuję to udają "boże aniołki".

Prawdopodobnie Niemcy kupowali "Mein Kampf", ponieważ wypadało mieć na półce "dzieło" Hitlera, a nie dlatego, że się tą lekturą delektowali ( ekscytowali etc ). "Mein Kampf" jest książką nudną i nie sądzę aby współcześnie ktoś sięgał po nią poza tymi co muszą.

przez wrodzoną delikatność nie rzucę analogią która wprost sama się nasuwa.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]