W 1987 r. WHO określiła listę wiążących się z nim dolegliwości: to podrażnienie spojówek i błon śluzowych nosa, bóle głowy, przemęczenie i duszności. Specjaliści medycyny pracy mówią też o obniżeniu koncentracji i większej drażliwości. Już w latach 80. XX w. zaobserwowano, że objawy te występują nieproporcjonalnie często u ludzi pracujących w nowoczesnych biurowcach. W rzadko czyszczonych systemach wentylacyjnych rozwijają się bakterie i pleśnie, rozprowadzane przez nawiew. Do tego dochodzi nadmierna szczelność budynków, co sprzyja gromadzeniu się dużych ilości dwutlenku węgla.
Wyliczenie cech „chorego” budynku jest dziś proste, mimo to niełatwo zaprojektować „zdrowy”. Brytyjscy architekci zwracają uwagę, że wprawdzie wentylacja i ogrzewanie muszą spełniać standardy, ale nie podlegają im inne elementy projektu, jak ekspozycja na światło słoneczne. A dobre na papierze założenia mogą nie działać w przypadku budynku stawianego np. w środku zatłoczonego miasta. Projektanci i pracownicy ochrony zdrowia zwracają uwagę na konieczność spójnych przepisów, które zapobiegną budowaniu kolejnych „chorych budynków”. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















